28 marca 2017

Wielkanoc inaczej – wegański mazurek bez pieczenia

Takie miny robię do prawie gotowych mazurków fot. Gabi


Nie trzeba obchodzić Wielkanocy, by cieszyć się z super smacznego (i mega kalorycznego) mazurka bez pieczenia. Do tego wersja wegańska z kajmakiem z mleka kokosowego.

Jak ktoś zagląda na blog to wie, że ciasta, torty to nie moja bajka. Upiec to ja mogę zapiekankę makaronową…tym bardziej ucieszyłam się na wieść, że na warsztatach, organizowanych przez "Śliwkę kalifornijską", będę uczyć się przygotowywać mazurek bez pieczenia.

Dodatkowo byłam w tej komfortowej sytuacji, że zajmowałam się tylko gotowaniem, fotografowała Gabi, która na co dzień prowadzi foto blog (TUTAJ).

Warsztaty prowadził Michał Lachur, jeden z bardziej frasobliwych cukierników jakich poznałam. A mazurek? Pyszny! Taki, który pozwala pojechać mocny trening na rowerze – wiem, bo sprawdziłam – zjadłam ½ foremki wypełnionej masą migdałowo śliwkową, w której była jeszcze solidna porcja wegańskiego kajmaku i….w oczach pojawił się znaczek kalorii i można było jechać i jechać – cukry łatwe do przyswojenia, trudniejsze do spalenia!

A moje ulubione studio kulinarne Cook Up przeszło piękną, wiosenną (nie tylko) transformację i gotowanie było jeszcze przyjemniejszą przygodą!

Przepis przygotował Michał Lachur, zużycie wszystkich tych składników pozwala na przygotowanie 8 mazurków w foremkach 12cm.

27 marca 2017

Jak zostałam „kobietą z pasją” – czyli o specjalnym numerze Mojego Mieszkania

Taką okładkę ma ten dodatek specjalny do bardzo popularnego magazynu MM - Moje Mieszkanie


MM czyli Moje Mieszkanie stworzyło specjalny klub kobiet z pasją, moja miłość do triathlonu i jedzenia została doceniona przez Redakcję.

W specjalnym numerze – „Gotuj z pasją” czyli Moje Mieszkanie od Kuchni, na stronach 30 i 31 znajdziecie mój przepis na zawijane w papier ryżowy wegetariańskie kanapki.

To była bardzo ciekawa przygoda, wraz z kilkunastoma blogerkami przygotowywałyśmy swoje „popisowe” albo wiosenne dania, wszystko po to by wydanie specjalne MM było kolorowe i pyszne!

26 marca 2017

Połówka wiosenna – relacja z 12. PZU Półmaratonu Warszawskiego

Mimo, że udziwnione mocowanie szarfy, medal bardzo ładny, kolejny do kolekcji fot. D.Szymborska


Dalej się uśmiecham. Cieszę się, że mogłam pobiec w tak sympatycznej imprezie. Udana sobota, zdecydowanie.

Rano było naprawdę zimno, planowałam biec „na krótko” więc na bluzeczkę z krótkim rękawkiem ubrałam puchówkę. Na głowę czapkę, w nogi nie marznę i można wyjść z domu! 

W metrze zorientowałam się że: a) nie zdjęłam ciężkiej bransoletki z ręki, b) zapomniałam taśmy klejącej żeby skleić opaski czasowe, które miały mi pomóc biec równo i kontrolować tempo. Im dłuższy bieg tym moje kalkulacje gorsze, pomnożenie kilometrów, tempo…..generalnie matematyka mi nie idzie, to znaczy do 10 kilometra „ogarniam” a potem jakoś mniej. A jak ma się na opasce wszystko ładnie napisane to dużo ułatwia! Tylko trzeba mieć taśmę klejącą….inaczej śliczne opaski trzyma się w ręce przez cały półmaraton. A żeby bransoletka nie zrobiła mi siniaków to obwiązałam ją buffem i było ok. Większy problem miałam z żelami. Ponieważ na do metra, na parking podjechałam autem to w torebeczce na pasku miałam i kluczyk do auta i dokumenty, żele się nie zmieściły. Na szczęście, a może nie, pasek ma takie specjalne kieszonki na żele. Z których jak się zorientowałam one wypadają. Na szczęście udało mi się złapać kawałek banana i pobiec dalej.

24 marca 2017

12. PZU Półmaraton Warszawski – pakiet i piękna odznaka

Śliczna pogoda na odbieranie pakietu, oby utrzymała się do niedzieli! fot. D.Szymborska


W niedzielę jeszcze ścigania nie będzie, tylko dobra zabawa, dlatego dziś spokojnie, a nie „w nerwach” tak jak przed ważnymi dla mnie zawodami stałam w kolejce po numer startowy.

Ale miałam niespodziankę, bo oprócz standardowego, opłaconego pakietu startowego (wersja z bawełnianą bluzeczką, bo wtedy pakiet tańszy) czekała na mnie odznaka. Mam medale, puchary, dyplomy ale odznaki biegowej nigdy jeszcze nie wybiegałam! Srebrna odznaka Półmaratonu Warszawskiego przysługuje każdemu biegaczowi i biegaczce, którzy ukończyli minimum 5 półmaratonów w stolicy. Złotą dostają ci, co przebiegli 10. Tym sposobem znalazłam się w bardzo sympatycznym gronie weteranów biegowych!

Teraz kilka słów dla tych co jutro będą odbierać pakiet – wejście do EXPO jest z innej strony „niż zwykle” czyli z poziomu „ziemi” od strony Wisły.

23 marca 2017

Bike&Cook – książka kucharska dla kolarzy?

Piękna okładka...fot. D.Szymborska


To może zacznę od rzeczy dobrych…. kolor „celeste” na okładce, miło połechta każdego cyklistę, który uwielbia Bianchi, piękne, czarnobiałe zdjęcia pokazujące kolarstwo, które się cudownie ogląda...

Książka kucharska to coś więcej niż blog kulinarny, tak jak widzę miejsce w Internecie na notkę o świetnej owsiance, super kanapce, tak w czymś co w podtytule ma „kulinarny poradnik rowerzysty”  przepisu na krewetki grillowane uważam, za smutno śmieszny zamysł. Dwie linijki – rozgrzać patelnię grillową, opiec krewetki, posypać solą. Serio. Strona 225. To nie żart. Owszem ładne zdjęcie trzech grillowanych krewetek obok, podane kalorie i tyle. 

Na razie czytałam, nie gotowałam, tak jak wstęp ciekawy, tak potem przepisy albo w stylu tych "krewetkowych" albo takich, w których pojawia się niewymieniony składnik w treści przepisu...

22 marca 2017

Śnieg na połówce czyli jak ubrać się na PÓŁMARATON

Ehh może prognoza się myli....zrzut z telefonu


Zerknęłam na prognozę pogody, taką najprostszą w telefonie i jęknęłam – no nie…..śnieg na półmaraton, tak się nie robi Droga Wiosno!

Pojęcie "wiosennej pogody" jest mocno względne, był taki półmaraton w Warszawie gdzie był mróz na starcie i mróz na mecie….ale przeważały upały, przerywane deszczowym bieganiem.

Jak się ubrać? Nie chodzi tu o modę, ale o wygodę i rozsądek. Wszystko zależy od tego na jaki czas biegniemy i jaki jest nas stopień wytrenowania. Jeżeli planujemy zmieścić się w limicie czasu i naszym marzeniem jest ukończenie półmaratonu to… ubierzmy się cieplej, jeżeli trenowaliśmy i planem jest nowa życiówka z jedynką z przodu i małym „haczykiem” po, to nie przesadzajmy z ilością ciuchów, bo łatwo się przegrzać, a po co tracić energię na pocenie się inne niż z wysiłku?

Jeżeli prognoza się sprawdzi, będzie padał topniejący śnieg. Dlatego bardzo ważne jest żeby nie przemoknąć na starcie, bo w czasie biegu to i tak zmokniemy, ale wtedy będziemy w ruchu i nie będziemy nam zimno. Czekając w odpowiedniej strefie startowej przykryjmy się folią, ubierzmy na siebie stare rzeczy, które zostawimy przed ruszeniem na trasę. Zadbajmy o to by było nam ciepło i sucho!

Jeżeli biegniemy poniżej 1.20 to…. z pewnością wiemy w co się ubrać, bo na starcie półmaratonu staliśmy nie raz. Na pewno będą do krótkie spodenki i bluzeczka z krótkim rękawkiem, być może lubimy skarpetki kompresyjne, a jak jesteśmy zmarzluchami to na pierwszą część trasy możemy mieć ubrane rękawiczki.

21 marca 2017

Łososiowe Tikka z ogórkiem przepis Jamie’go

Pyszne danie, a pomysł podania łososia na chlebku naan świetny i bardzo praktyczny! fot. D.Szymborska


Czasem dobrze wrócić do starej książki kucharskiej, takiej, która ma zakładki, zasuszone liście, poplamione strony (to akurat najlepsze nie jest), dodatkowe notatki do przepisów (bardzo praktyczne w kwestii naszego piekarnika, czy ustawień kuchenki)… do podręcznika Jamie’go Oliviera – "Ministry of Food" (tak, wiem, że jest już polskie wydanie, ale u nas w domu jest egzemplarz z 2008).

Tak jak u Jamie'go w Londynie nie było najsmaczniej, to znaczy było zwyczajnie – opis TUTAJ, tak jego przepisy są super pyszne! Takie świetne pomysły, bardzo rzeczowy opis i zawsze się udają!

Nie trzeba się niczego domyślać – Jamie przypomina o umyciu warzyw, czy tłumaczy jak kroić. Ot to jest książka dla początkujących i dla tych, którzy mają ochotę do niej wrócić – jak ja!

Łososiowe tikka z ogórkowym jogurtem jest świetnym daniem, bardzo szybkim do przygotowania (ja używamy gotowych chlebków naan) a sposób podania jest super praktyczny!

Jamie obiecuje, że danie przygotujemy w 17 minut, czasu nie mierzyłam, ale myślę, że to możliwe,  ja wcześniej sobie przygotowałam sos ogórkowy….

Składniki (3 porcje):

20 marca 2017

Food Blogger Fest VII – relacja

Tegoroczny identyfikator fot. D.Szymborska


To była szalona sobota! Trzy wydarzenia w trzech różnych miejscach Warszawy, wszystko w biegu. Jednak było warto. Rozdanie medali w Falenicy – zakończenie Zimowych Biegów Górskich (4 miejsce w K35), FBF i Bike Expo. Z tego ostatniego to mogłam zrezygnować, ale o tym się dopiero przekonałam „po fakcie”.

Przeglądam relacje z blogerskiego spotkania, dużo narzekania a to, że kolejka do bufetu, że warsztaty nie takie….. a może by tak inaczej, co? Droga blogerko i blogerze kulinarny warto spojrzeć na to inaczej. Mieliśmy możliwość spotkać się w ciepłym miejscu, nie padało nam na głowę (w czasie dekoracji zaczynało kropić i ci co biegali na dłuższy dystans swoje medale odbierali już w deszczu), mieliśmy możliwość zjedzenia obiadu ale przede wszystkim pobycia ze sobą!

Dla mnie najważniejszą ideą takich blogerskich spędów jest, to, że mogę spotkać osoby, które znam tylko wirtualnie, bo czytam ich blogi, że mogę porozmawiać z koleżankami, które spotykam tylko w czasie najróżniejszych blogger festów i konferencji.

19 marca 2017

Tosty z awokado i łososiem – 660kcal na jednej kromce!

Przepyszne i bardzo kaloryczne kanapki fot. D.Szymborska

To proste, szybkie śniadanie lub podwieczorek, idealne gdy wiemy, że przed nami ciężki czas, trening lub po prostu potrzebujemy energii. 

To taka kanapka mocy, ale musimy pamiętać, że ma bardzo dużo kalorii – 660kcal w jednej porcji!

Przygotowanie zajmuje 10 minut, zjada się jeszcze szybciej!

18 marca 2017

Bike Expo Narodowy Test Rowerowy – nie warto…

Canyon fot. D.Szymbroska


Uwielbiam chodzić i oglądać sprzęt, rozmowy z ekspertami są wielką przyjemnością, możliwość poznania nowinek technicznych to wielka frajda….. właśnie tego wszystkiego mi zabrakło.. 

Bike Expo Narodowy Test Rowerowy to….wystawka (bo wystawa to byłoby za dużo) rowerów, śladowej ilości sprzętu i tyle.

Bardzo, bardzo się rozczarowałam, bilet 17PLN, parking podziemny 25PLN i….tyle rowerów to ja mogę sobie pooglądać w lepszych warszawskich sklepach, a jak mam ochotę na jeszcze większe nowości to mogę pojechać do Berlina i tam cieszyć się z obcowania ze świetnym sprzętem i ludźmi, którzy mają pojęcie o tym co sprzedają, bez konieczności kupowania biletu i całej expo otoczki...

Dziś były tłumy, dobry biznes, z pewnością…tylko czy ci, którzy dziś tak się rozczarowali przyjdą na kolejną edycję? Nie sądzę. Myślę, że opowiedzą znajomym…tym sposobem marketing szeptany zadziała i następnym razem organizatorzy nie zarobią tak dobrze na naiwności zapaleńców rowerowych.

Ja dałam się nabrać, następnym razem sprawdzę dokładnie nie tyle listę firm, których produkty będą na Expo ale upewnię się, co do liczby stoisk i wystawców. Nauczka na przyszłość.

17 marca 2017

Jadalne prezenty – 6 smacznych zasad wręczania pysznych upominków

Grzybków jeszcze nie otworzyłam ale chlebek... pycha! fot. D.Szymborska


Dzielenie się jedzeniem jest cudownym i przepysznym pomysłem. Bardzo lubię dawać i dostawać jadalne prezenty.

Wiem, że nie jest to najzdrowsze, ale właśnie zjadam chlebek ze zdjęcia, jest dyniowy i ma wielkie kawałki czekolady, dostałam go od przyjaciółki… Jest plan wybiegania tych pyszności, a grzybków jeszcze nie otworzyłam…czekają w lodówce….

Niestety, tak jak w przypadku wręczania każdego prezentu i ten jadalny może się okazać wielką wpadką. Przygotowałam kilka zasad związanych w przygotowywaniem i wręczaniem słoiczków, ciast czy chlebów…

6 smacznych zasad wręczania jadalnych prezentów:

1.    Alergie i wykluczenia

Jeżeli chcemy uniknąć wpadki, ba sprawienia komuś przykrości to upewnijmy się, że wiemy na co dana osoba jest uczulona, czego nie je. Oczywiście nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, ale powinniśmy wiedzieć o uczuleniach (np. na orzechy) czy preferencjach – pasztet z królika nie jest podarunkiem dla weganina! Zanim przygotujemy jadalny prezent upewnijmy się, że wiemy czego nie je lub czego nie lubi obdarowywana osoba.

2.    Pojemność i możliwości transportu

Człowiek uczy się na swoich błędach, ostatnio przygotowałam przyjaciółce pyszną kutię, cały słoiczek. J. wracała do Izraela tylko z bagażem podręcznym. Na szczęście w samolocie nie bolał ją brzuch, bo cały prezent zjadła przed przejściem przez bramki!

Jeżeli chcemy kogoś obdarować sałatką, pasztetem czy ciastem, które wymaga przechowywania w chłodnym miejscu, to zastanówmy się czy jesteśmy to w stanie zapewnić. Jeżeli chcemy dać prezent naszej koleżance w pracy, to zapytajmy się czy ma dostęp do lodówki, bo nawet najpyszniejszy pasztet nie będzie dobry po kilku godzinach czekania w pudelku na biurowej szafce!

16 marca 2017

Biegamy razem z PKO Bankiem Polskim – relacja z konferencji

Dzisiejsza konferencja fot. D.Szymborska


Jak dla mnie to świetny pomysł: podpisać się i przyczepić czterema agrafkami karteczkę – BIEGNĘ DLA XXXX (z reguły zdrobnienie, bo pomoc jest głównie kierowana dla dzieci) i Bank PKO przekazuje pieniądze na leczenie chorego. Biegacza to nic nie kosztuje. Pewno dlatego wiele osób wybiera takie pomaganie, jak się dzisiaj dowiedziałam z taką karteczką na plecach (żeby nie zasłaniać numeru startowego przypiętego z przodu koszulki) pobiegło 84 126 osób a Bank pomógł 83 chorym.

Na konferencji prasowej zostało oficjalnie potwierdzone, że akcja „Bieganie i pomaganie” będzie kontunuowania również w 2017 roku. Cieszę się bo to super akcja, jest coraz bardziej popularna i czyni wiele dobrego.

15 marca 2017

O dobrym jedzeniu. Opowieści z pola, ogrodu i lasu

Piękna i mądra książka o polskim jedzeniu fot. D.Szymborska


Najgłupsze (niestety) książki pseudo kucharskie mają taki PR, że ciężki ich nie zauważyć, a taka ciekawa książka o powstawaniu jedzenia przechodzi zupełnie bez echa.

Nie ma w niej zdjęć, przepisów jest za to wywarzona i spokojna opowieść o tym jak mogłoby albo może wyglądać zdrowe jedzenie w Polsce.

Właśnie, nie jest to przedruk, tłumaczenie, to polskie rolnictwo, rybołówstwo jest głównym bohaterem tej książki.

Agata Michalak przygotowała solidną dawkę eko/bio wiedzy, po którą naprawdę warto sięgnąć.

Miło było znaleźć w tekście nazwiska osób, które znam i szanuję, których wkład w zdrowsze jedzenie jest naprawdę sporty, Michalak podzieliła książkę na kilka rozdziałów, każdy jest bardzo ciekawy.

Dla mnie najbardziej interesujący był ten poświęcony zbożom i ziarnom. Z doświadczenia wiem, że pieczenie chleba wciąga, najpierw samo hodowanie zakwasu jest wyzwaniem, potem jak zauważa autorka, zaczynamy szukać dobrych mąk, a stąd to już krok to jeżdżenia po Polsce w poszukiwaniu młyna, który zrobi dla nas tą najwłaściwszą. Podobała mi się też część poświęcona rybom, nie wiedziałam, że tak łatwo można poznać, który pstrąg miał dobre życie, a który ścierał sobie płetwy w betonowym zbiorniku.

14 marca 2017

Wiosenna sałatka z cykorią

Jak to się ładnie nazywa - imprezowa propozycja podania fot. D.Szymborska


Wiosna to czas sałatek, na razie nowalijek jeszcze nie ma, a często mamy ochotę zjeść lżejszą sałatką zamiast ciężkiego dania głównego. Dlatego warto sięgnąć po.... cykorię, to właśnie w tym okresie smakuje ona najlepiej!

W sklepie czy na targu wybierajmy małe „główki”, które są białe. Cykoria jest rośliną, która jest uprawiana bez dostępu światła, w wersji dziko rosnącej jest cała zielona, jej liście nie są takie twarde, bardziej przypominają sałatę.

Co ciekawe cykoria jako roślina zaliczana jest do astrowatych. Jej właściwości są prozdrowotne, zawiera takie minerały jak: sód, potas, magnez, mangan, żelazo, miedź, cynk. Dodatkowo jej atutem jest to, że jest źródłem witamin B1, B2, A i C, jest bogata w  kwas foliowy. Warto wiedzieć, że lekko gorzki, a czasem nawet pełen goryczki smak to zasługa laktycyny i laktukopiryny. Te dwa składniki pobudzają apetyt, to może dlatego, jestem w stanie zjeść sporą porcję takiej sałatki? A tak na serio, to cykoria jest źródłem betakarotenu czyli przydaje się naszej skórze, poprawi jej kolor. Wreszcie, jedna mała główka cykorii to około 30-40kcal. Jeżeli okroimy twarde części, które nie są smaczne to no kalorii też ubędzie!

Sałatkę można przygotować z kilkanaście minut, warto jednak zarezerwować ze dwie godziny, na to by wszystkie składniki się „przegryzły” i schłodziły w lodówce.

Składniki (duża miska sałaty):

13 marca 2017

Kieliszki na Hożej

Lubię dbałość o szczegóły, wycinanki z warzyw zawsze mnie śmieszą, choć sama na śniadanie lubię chrupać wyciętą w różyczkę rzodkiewkę, a na zdjęciu przystawka - makrela fot. D.Szymborska


Moi znajomi albo zachwyceni albo rozczarowani, żadnych neutralnych opinii. Wszystko świetne, lub też zupełnie niewarte swojej ceny, rewelacyjna atmosfera lub drętwy klimat. A tu jeszcze Michelin docenia….nic trzeba sprawdzić.

Do dziś (prawie zawsze) umawiałyśmy się na śniadania, ale, że lokali śniadaniowych nie przybywa tak szybko, a chodzić po kilka razy do tych samych nam się nie uśmiecha to….poszłyśmy z G. do Kieliszków na Hożej. Ja wybierałam lokal więc teraz będę się trochę tłumaczyć.

Każda z nas przygotowała już coś na kolację, więc zdecydowałyśmy się na lekki firmowy lunch. Ale po kolei.

Są klienci, którzy są głodni od 11 jak mają zjeść lunch o 12….w Kieliszkach byłyśmy 12.01...

Miła obsługa i możemy wybrać stolik, bo….wszystkie wolne. Przy oknie oczywiście! Uwielbiam przyglądać się ludziom na ulicy, dlatego jak jest ciepło to często wybieram miejsca w kawiarnianych czy restauracyjnych ogródkach….

11 marca 2017

Bieg na Szczyt 2017 – Towerruning World Association – relacja

Dziś selfie z widokiem! Jakoś człowiek bardziej docenia panoramę miasta jak wchodzi po schodach niż gdy wjedzie windą....


To chyba pierwszy raz kiedy wystartowałam w zawodach bo….był taki śliczny medal. Serio! Po schodach dawno nie biegałam, nijak mi się to w treningi wpisywało, do tego jeszcze od wczoraj lekko niedomagam, ale….przecież można na spokojnie z uśmiechem, przebić piątki na piętrach z wesołymi wolontariuszami i….na 38 piętrze dostać piękny, wymarzony medal!

Dla wszystkich zastanawiających się jaki jest sens towerrunning’u, czyli bieganiu po schodach będzie opis dzisiejszych zawodów, po którym mam nadzieję zrozumieją, że bieganie/chodzenie po schodach to świetna zabawa!

10 marca 2017

Samoleczenie i zupa kalmarowa po azjatycku

Zestaw naprawczy - świeży sok pomarańczowy, cytryna, imbir, miód i rumianek! fot. D.Szymborska


Ten moment gdy rano budzimy się spoceni, w gardle gula…. Czyli przypętało się jakieś przeziębienie. Pewno najlepiej by było zostać w łóżku na cały dzień, przeleżeć i wyzdrowieć. Pomarzyć zawsze można…..

Moje sposoby na samoleczenie są następujące: bardzo dużo piję, czysty rumianek – uwielbiam, napar z miodu, imbiru i cytryny – lubię, wreszcie rozgrzewająca zupa – przepadam!

To w ramach suplementacji, a dodatkowo, trening. Tak. Uważam, że często chorobę można wypocić. Tylko trzeba to mądrze zrobić. Podobnego zdania pewno była znachorka, która mamie książkowej Rozalki poradziła włożyć chorą córkę do pieca….na szczęście można to zrobić inaczej…. 

Pływanie na basenie – odpada, owszem możemy się spocić na mocnym treningu, ale potem może nas „zawiać” gdy np. nie dosuszymy włosów…. Bieganie – tak, jak najbardziej ale latem, teraz wczesną (jeszcze nie) wiosną, to nie najlepszy pomysł. Rower – dokładnie, tyle, że w domu. Czyli trenażer. Dwie i pół godziny kręcenia….albo będę jutro zdrowa, albo dalej chora…..wybieram pierwszą opcję, chciałabym z uśmiechem wbiec na 38 piętro w czasie Biegu na Szczyt….

A teraz rozgrzewająca, azjatycka zupa z kalmarami. Opcja – gotowanie przez 15minut, pod warunkiem posiadania pysznego, ale zamrożonego rosołu. Może być też taki ugotowany wczoraj….musi być domowy, żadne kostki i inne usprawnienia nie wchodzą w grę. Rosół jest jedną z tych zup co leczą, a w wersji z przyprawami, grzybkami chińskimi, makaronem udon, groszkiem i kalamarami jest przepyszny!

Składniki (dwie duże miski, danie obiadowe):

9 marca 2017

Pasta kanapkowa – trzyskładnikowa, makrelowa

Domowy, razowy chleb a na nim pasta z makreli i jajek - najprościej, najpyszniej! fot. D.Szymborska


Z sałatkami, pastami czy tapenadami jest tak, że nie przygotowuje normalnych porcji, tylko takie dla „armii” głodnych. W efekcie, albo obdarowuje znajomych albo jemy w domu dość monotonne kolacje/śniadania. Za każdym razem wydaje mi się, że jak użyję mniej składników to będzie „za mało”. Bardzo nie lubię wyrzucać jedzenia, tak jak w przypadku innych dań udaje mi się wyliczyć odpowiednie porcje, tak dodatki do kanapek są wciąż dla mnie wyzwaniem!

Przepis na wielką porcję pasty kanapkowej, przez wielką rozumiem ilość wystarczającą do nasmarowania minimum 20 kromek chleba….


8 marca 2017

Kotlety z boczniaków

Boczniaki były małe to i kotlety to bardziej kotleciki, ale za to pyszne! fot. D.Szymborska


Długo się zastanawiałam jak to nazwać,  kotlet to coś mięsnego, a ja śmieję się z "parówek sojowych" czy "warzywnych burgerów". Uważam, że albo ktoś nie je mięsa i nie ma potrzeby używania nazw „mięsnych”, albo wciąż tęskni i szuka zamienników a to wydaje mi się bez sensu. Tyle, że te boczniaki to wyglądały jak kotlety….to już zostanę przy takiej nazwie, bo panierowane grzyby pasożyty żyjące na drewnie nie brzmią zbyt atrakcyjnie….

Z boczniakami to jest tak, że mogą być super smaczne – gdy są doprawione, albo zupełnie nijakie, gdy zapomnimy, że te grzyby same zbyt dużo smaku nie mają, natomiast świetnie chłoną przyprawy i tłuszcz (niestety też).

Moje kotlety z boczniaków to danie szybkie – 15minut i już można je chrupać! Danie wegetariańskie, nie wegańskie bo ja z tych co przy panierowaniu uwielbiają używać jajka.


Składniki:

7 marca 2017

Biegiem przez świat – urocza opowieść Becky Wade

Miałam 1.5h czekania w kawiarni, gdybym pewno nie zerkała na FB to bym całą książkę przeczytała, a tak ostatnie 12 stron doczytałam później.....
fot. D.Szymborska


Na rynku księgarskim boom na książki o bieganiu trwa. Każdy, kto coś przebiegł poczuwa się do napisania książki. Są świetne pozycje, ale nie brakuje gniotów, których czytanie nie jest żadną przyjemnością.

Na szczęście „Biegiem przez świat” jest uroczą opowieścią świetnej biegaczki długodystansowej. Nie znam oryginału ale tłumaczka – Beata Otocka, świetnie oddała biegowy charakter historii młodej Amerykanki.

2.30.41 taki czas miała Becky w maratońskim debiucie, jej wcześniejsze osiągnięcia w czasie szkolnych zawodów, mistrzostw kraju czy innych startów były podobnie imponujące. Może właśnie z powodu tak wysokiego poziomu sportowego opowieść o bieganiu z najlepszymi i najszybszymi jest bezpretensjonalna, ciekawa, a w słowach Becky nie ma krzty zawiści. Wielu szybkich biegaczy, których poznałam to osoby zamknięte, skoncentrowane tylko na sobie, swoich sukcesach. Bieganie, sport to dla nich całe życie, nie mają i nie znają innego, a Becky? Ma do życia inne podejście, zachwyca mnie jej kondycja i poczucie humoru, jej objętości treningowe i otwartość do zawierania nowych przyjaźni. Becky to taka dziewczyna z sąsiedztwa, którą nie sposób nie polubić…

6 marca 2017

Genialne smażone wrapy z awokado, kolendrą i kurczakiem (instrukcja FOTO)

Jak coś ma dodatek masła, pszennej mąki, mięsa....to jest kaloryczne i pyszne....fot. D.Szymborska


Wygląda na to, że będę częściej oglądać filmiki kulinarne na Facebook’u.  Przepis z ChefClub.tv jest genialny! U nas w kuchni został minimalnie zmodyfikowany, zamysł sosu i smażenia zawiniętych tortilli po prostu świetny i super smaczny!

Dawno mi tak wrapy nie smakowały, a jestem zadeklarowaną miłośniczką zawijania w tortillię najróżniejszych składników.

Przygotowanie tego dania zajmuje około 60min, jest proste i nie wymaga specjalnych sprzętów kuchennych, wystarczy: patelnia grillowa, duża patelnia (najlepiej teflonowa), tarka, deska i nóż do krojenia.

Uwaga to potrawa z tych kalorycznych, nawet bardzo, jest awokado, dużo sera, są placki pszenne i wreszcie to wszystko smażymy na maśle….ale za to jest to danie bardzo sycące, więc dużo kawałków nie zjemy….(przynajmniej w dietetycznej teorii).

Wreszcie co również ważne, wrapy kroimy przed podaniem, dzięki temu wszyscy przy stole od razu dostają jedzenie, nie ma sytuacji, gdy „wydajemy” po jednym wrapie, a reszta osób czeka….


Składniki na 5 smażonych tortilli:

5 marca 2017

XXXVII Półmaraton Wiązowski – relacja

Selfie przed biegiem gwarancją dobrego wyglądu na fotce...bo na mecie to owszem uśmiech jest ale z całą resztą to różnie bywa!


Nie znam innego biegu którego trasa jest tak nudna, wietrzna, monotonna i nieciekawa jak ten półmaraton. Serio. Kibiców jak na lekarstwo, widoki mocno średnie…a co roku tłumy na starcie! To trochę jak bieg wokół śmietnika – czyli Chomiczówka w zimie, to Wiązowna wiosną…. Myślę, że na starcie mogły być osoby, które w Wiązownej startowały kilkadziesiąt razy….

Dlaczego warto biegać po podwarszawskich wsiach?

Po pierwsze – termin – idealny z dwóch powodów. Dla jednych to sprawdzian formy w nowym roku, dla innych to okazja do mocnego treningu przed wiosennymi maratonami.

Po drugie – atmosfera – to nie jest bieg, gdzie ktoś się zapisuje bo śliczny t-shirt, bo trasa widokowa, bo będzie się czym pochwalić znajomym. Oj nie! Tu się biega dla siebie, dla wyników a nie dla szpanu! Biegacze przemili, wolontariusze oddani i bardzo zaangażowani i zawsze uśmiechnięci!

Po trzecie – trasa – tak, tak to bieganie po wsiach może być też atutem – nie ma tutaj mocnych podbiegów, trasa nie jest zbyt kręta (jedynie spowalniająca nawrotka w połowie dystansu), niestety jak to się mówi, coś za coś – tutaj zawsze wieje. Raz mniej raz bardziej, z przewagą tego drugiego! Co ciekawe na tej trasie może wiać w twarz do nawrotki by…potem znów wiać w twarz gdy wracamy na linię mety…

3 marca 2017

Kremowe krokiety z selera - mam na nie patent!

Wcześniejsze próby usmażenia krokietów, których nadzienie będzie kremowe i rozpływające w ustach były nie udane...
.aż do czasu schłodzenia puree selerowo ziemniaczanego! fot. D.Szymborska


Uwielbiam w hiszpańskich barach tapas zamawiać najróżniejsze krokiety: z mięsem, rybą, serem, warzywami. Dlatego wciąż eksperymentuję w swojej kuchni, panieruję, smażę różne krokiety. Wersja selerowo ziemniaczana wyszła rewelacyjnie! Wystarczy tylko użyć następującego patentu a krokiety będą się rozpływały po przekrojeniu, a uda się nam je usmażyć! Puree z selera i ziemniaków trzeba schłodzić przez kilka godzin. Dzięki temu będziemy w stanie uformować kuleczki, które się nie będą rozpadać w czasie panierowania!

Oczywiście krokiety najlepiej smakują na gorąco, od razu po usmażeniu, ale można też użyć barowego triku – usmażyć wszystkie wcześniej, schłodzić i gdy zgłodniejemy albo gdy przyjdą znajomi to podgrzać je pod przykryciem na patelni teflonowej, pamiętając o przewracaniu z jednej na drugą stronę. O mikrofalówce nie piszę, bo nie mam jej w domu od ponad 15 lat….

Składniki:

2 marca 2017

AAAA to już mniej niż 100 dni do Enea 5150 Warsaw

Teraz już jest mniej czasu....aaaaa fot. D.Szymborska


Na zegarze już 99 dni… jak ten czas leci, pamiętam nerwowe klikanie żeby zdążyć się zapisać na zawody. Radość z wydanych pieniędzy – to znaczy, że jestem na liście, a dziś? 

Czas biegnie, płynie i jedzie nieubłaganie! AAAAA!

To co można zrobić przez 99 dni do startu w zawodach?

Po pierwsze, zacząć trenować.
Brzmi śmiesznie, gdy roztrenowanie zakończyliśmy w październiku, a teraz mamy naprawdę pokaźne objętości treningowe. Mniej śmieszne jest to dla tych, którzy zapisali się, opłacili i….nic. Treningi same się nie zrobią, przez 99 dni, no właściwie już tylko 98 bo dziś to już koniec dnia…..można znacznie podciągnąć swoje umiejętności i popracować na kondycją.

1 marca 2017

Szpinak doskonały? Tak, baby!

Przepyszna sałatka szpinakowa, idealny dodatek do ryby lub mięsa fot. D.Szymborska


Niektórzy wciąż mają złe wspomnienia z przedszkola albo szkolnej stołówki. Szkoda, bo szpinak jest pyszny, do tego bardzo prosty w przygotowaniu. 

To warzywo ma właściwości antynowotworowe, przeciw miażdżycowe, zawiera dużo beta-karotenu, witaminy C, luteiny, potasu, żelaza i kwasu foliowego. Szpinak pochodzi z Azji, jest teraz uprawiany na całym świecie, moją ulubioną „wersją” jest młody szpinak – baby.

Szpinak jest bardzo „wdzięczny” można go jeść na surowo, blanszować, zapiekać, smażyć, dusić….jednym słowem przygotowywać w niezliczonej ilości wersji….

Tutaj coś dla tych, którym zależy na dobrym smaku, ale zerkają do tabeli kaloryczności….nie ma sera, nie ma śmietany, jest odrobina masła….nie ma czosnku i też jest pysznie!

Składnik – sałatka, jako dodatek do dania głównego (dla 4 osób):