28 listopada 2017

Bieżnia mechaniczna i jak się zachować na siłowni, czyli o zimowych treningach w ciemności….

Z bieżnią można się zaprzyjaźnić.....nie jest to łatwa relacja ale gdy nie ma możliwości innych treningów...fot. D.Szymborska


Taki mamy klimat, że jesienią i zimo jest ciemno. Nic odkrywczego, prawda? Tyle, że jak się jest dziewczyną, chce się biegać i ma się czas rano i wieczorem to „ten klimat” nie ułatwia. Jak do tego dopiszemy: niezbyt ciekawą/bezpieczną okolice, to, że można źle się czuć w ciemności i nie widzieć tego co pod nogami to….można albo polubić bieżnię albo biegać tylko w weekendy. Jeżeli poważnie podchodzimy do treningów to zostaje chomiczy kołowrotek.

Oglądam wschody słońca z bieżni. Może nie jest tak ładnie jak w lesie, ale kilometrów na treningowym liczniku przybywa.

Oto lista sprawdzonych sposobów jak się nie denerwować bieganiem w miejscu:

·      Bieżnia, bieżni nierówna, im lepszej jakości sprzęt tym jest cichszy i pozwala szybciej biegać. Jeżeli mamy taką możliwość to odwiedźmy kilka siłowni czy klubów fitness w okolicy. Dzięki temu sprawdzimy gdzie jest najlepszy sprzęt. Dobra bieżnia jest cicha, łatwo się zwalnia i przyśpiesza i można regulować kąt nachylenia.

·      Telewizor – z jednej strony jak mamy skomplikowany trening to oglądanie seriali czy wiadomości nie ułatwia, ale w przypadku biegu w stałym tempie, rozgrzewki, schłodzenia TV się świetnie sprawdza. Moim ulubionym sportem do oglądania z perspektywy bieżni jest bieganie na nartach – wtedy uśmiecham się do siebie, cieszę się, że też biegam i nie marznę!


·      Słuchawki – muszę być dobre i nie wypadać z uszu, bo inaczej stają się utrapieniem a nie ułatwieniem.

·      Obserwacja siłowni – to chyba moje ulubione zajęcie. Wybieram sobie taką bieżnię, z której widać dużą część siłowni i patrzę. Czas leci dużo szybciej gdy oglądamy panie w pełnym makijażu uwodzące trenerów personalnych, napakowanych panów, którzy mierzą się z malutkimi ciężarami, wreszcie moi ulubieni – ci co ćwiczą na kołach – to są wygimnastykowani ludzie. Przyglądając się innym godzinny trening minie bardzo szybko!

A tutaj jeszcze praktyczne rady (z przymrużeniem oka)jak dobrze wypaść na siłowni:


·      Jesteśmy tacy cool, że jesteśmy na „ty” ze wszystkimi,

·      Przebijamy piątki, żółwiki itp.

·      Witamy się ze wszystkimi,

·      Nie zajmujemy sobie sprzętu – układanie ręcznika na maszynie, który jest sygnałem, że ktoś na niej ćwiczy jest ok….pod warunkiem, że ćwiczymy a nie zamierzamy do niej podejść za 10 minut,

·      Wycieramy po sobie sprzęty, których dotykaliśmy – szczerze nie wiem ile to daje w kwestii pozbywania się bakterii, ale jakoś działa na psychikę – wytarta ławeczka czy siodełko przestaje być obrzydliwe…

·      Pytajmy się bardziej doświadczonych osób – sieć pęka od filmików, w których (głównie kobiety) ćwiczący nie wiedząc jak ćwiczyć na danym urządzeniu często nie tylko niszczą sprzęt ale robią sobie krzywdę i do tego mega śmiesznie wyglądają. Nie bądźmy materiałem filmowym!!!

·      Ja jeszcze jestem za tym, żeby się myć. Serio, wiem, że niektórzy się nie pocą, ale dla mnie jest to dość obrzydliwe – po treningu poprawić makijaż, spryskać się perfumami i iść dalej!

Acha ja nigdy nie kupiłam sobie specjalnych ciuchów do treningów siłowniowych, myję tylko podeszwę butów i tyle….


Zaletą siłowni jest to, że wzrasta prawdopodobieństwo tego, że będziemy się rozciągać po treningu! Jak widzimy jak inni się rozciągają, do tego nie jest nam zimno jak po bieganiu na dworze to……czemu się nie porozciągać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz