Poławiaczki Pereł – kończymy roczek





Gdyby nie przypominajki na FB to bym pewno przegapiła, a tak: wiem, że dziś mija rok! Przez rok w każdy weekend byłyśmy (albo któraś z nas była) w Jeziorku Czerniakowskim.

Zaczęło się dość niewinnie – ot baseny zamknięte, to popływamy w jeziorze. Nawet nie wiadomo kiedy weszło nam to w nawyk. Ot sobota rano jesteśmy nad jeziorem. Potem było, tak jak pływałyśmy we wrześniu to zobaczmy jak to będzie w październiku, potem zrobił się grudzień, przyszły solidne mrozy – to morsowałyśmy, potem lód puścił, to znowu zaczęłyśmy pływać….

Perłowe statystyki przedstawiają się następująco:


Poławiaczki Pereł do wody weszły 49 razy, z wody wyszły również 49 razy,
Złowiły 0 pereł,
Przepłynęły w jeziorze około 90 kilometrów,
Wypiły około 15 litrów gorącej, słodkiej herbaty,
Pływały w wodzie mającej od 1 do 20 stopni.


Czego mnie nauczył ten rok „połowów”?

Przede wszystkim, wiem, że nie ma za zimnej wody jest tylko zbyt cienki neopren! 

Dobry humor jest efektem ubocznym, na który zawsze czekam po każdych połowach.

Dodatkowo Poławiaczki Pereł wypracowały wiele rytuałów: pakujemy się w szykowne torby zakupowe, wozimy ze sobą krzesełka turystyczne, dokupiłyśmy trochę gadżetów (kaptury, skarpetki, rękawiczki, poncza, termos), nie zamierzamy przestawać! 

Gdyby nie zamknięte baseny pewno nie byłoby tak systematycznych połowów….. zawsze trzeba znajdować dobre rzeczy – jutro na przykład jest sobota!

Tutaj dokumentacja fotograficzna ciekawszych momentów:







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © On Egin Eta Topa