Tort naleśnikowy w A Coruna – Cafe Momos







Na początek dobra wiadomość Vinedo de Tino (KLIK) trzyma poziom, kalmary dalej świetne, krokiety rozpływają się w ustach.

Natomiast miejscem ulubionym w A Coruna stało się Cefe Momos. Dość myląca nazwa, bo jest to bar (rano) i restauracja (wieczorem).

Jedzenie jest GENIALNE, proste i tanie. Tak, takie połączenie jest możliwe. Oprócz nas nie było tam żadnych obcokrajowców, ani na kolacji ani na śniadaniu.





Godziny otwarcia

Uwaga – to, że lokal jest otwarty wcale nie znaczy, że kuchnia działa. Kawy, piwa i wina można się zawsze napić, ale jedzenie serwowane jest z przerwami – śniadanie z lunchem i potem dopiero po dziewiątej wieczorem pełne menu kolacyjne.

To wcale nie jest łatwe, przyzwyczaić się do tego, że jemy nie zawsze wtedy, kiedy jesteśmy najbardziej głodni, tylko wtedy, kiedy restauracje są otwarte!





Porcje

W Momos porcje są olbrzymie, jedzenie proste, w restauracji jest mikroskopijna kuchnia z której bardzo sprawnie wydawane są świetne dania.

Tort naleśnikowy to jest coś z czego to miejsce jest znane, to znaczy znane „na dzielni” bo to nie jest miejsce polecane przez przewodniki, z aktywnym fan page, to jest miejsce, w którym przeważają stali klienci.

Żeby wszyscy byli zadowoleni jest podzielone na 3 sekcje – przy barze, restauracyjna i barowa. W tej ostatniej nie trzeba, ale można zamawiać też jedzenie, ale większość sączy piwo i wino, niektórzy grają w karty…

Tort naleśnikowy jest przepyszyny! Szynka, tuńczyk z majonezem, sałaty, marchewka a wszystko przekładane świetnie usmażonymi naleśnikami. Wieprzowina w sosie serowym podawana jest z plasterkami ziemniaków usmażonymi jak frytki, a porcja papryczek jest tak olbrzymia, że jedna osoba jej nie zje.

To miejsce, gdzie jedzeniem się dzieli, gdzie z półmisków każdy nakłada to na co ma ochotę. Tu zamawia się „dla wszystkich” przy stole.




Ceny

Do tego ceny….tu naprawdę nie jest drogo. Obsługa mówi tylko po hiszpańsku i koniecznie trzeba rezerwować stolik na kolację!




Rezerwacja - to konieczność

Miło zobaczyć swoje imię na tablicy barowej – Dota 9.00 – 2p. Zadziałało – stolik czekał a kolacja była taka pyszna, że śniadanie zdecydowaliśmy się tam również zjeść. Tortilla de patatas – rozpływała się w ustach…

Tak, to miejsce, które wpisuję na listę swoich ulubionych w Galicji.

3 komentarze:

  1. a hiszpanii 99% knajp jest otwartych, a kuchnia nie. zazwyczaj jedzenie na ciepło można zamówić dopiero po 19:30-21. Torcik wygląda smakowicie, ale pimientos jak jedne z tanich kiepskich barów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to musiałam złe zdjęcie zrobić, bo papryczki były bardzo dobre :) tak, tak wyzwania z godzinami są duże....bo nie wszystko rusza od 19, przedział godzinowy duży....a głód w nieprzepisowych godzinach....

      Usuń
    2. Niestety tak jest chyba w całej Hiszpanii :( My po prawie 3 latach tutaj nie możemy się przyzwyczaić. Często wręcz dopiero od 20:30... w dużych turystycznych miastach też (np. w centrum Barcelony! :O)

      Usuń

Copyright © On Egin Eta Topa