Od października co miesiąc start... zawsze w środę....
Dystans w tym roku zawsze taki sam: 500m w basenie, 20km na rowerku i 5km na bieżni.
Aż ciężko w to uwierzyć ale na 6 startów tylko jeden był bez kontuzji i zamieszania. To zdecydowanie najtrudniejszy cykl od lat.
Aż ciężko w to uwierzyć ale na 6 startów tylko jeden był bez kontuzji i zamieszania. To zdecydowanie najtrudniejszy cykl od lat.
Wczoraj z ulgą dołożyłam ostatni medal do kolekcji, a prawie-już-nie- pęknięty palec prawej stopy przypomina, że wczoraj zapomniałam butów z twardą podeszwą i truchtałam w tych z piankową.
Za rok będzie kolejny cykl i już na niego się cieszę. W tym roku było zdecydowanie przygodowo, bywało też całkiem śmiesznie – pokręciłyśmy daty i stawiłyśmy się w inną środę niż zawody. Bywa, że wstanie się o 5.25 zupełnie bez sensu. Każdy start był w porannej, pierwszej serii – 7 godzina. Brzmi zabójczo, jest zabójcze ale pozwala ogarnąć cały pracowy dzień.
Wreszcie ukończenie cyklu startów pod dachem oznacza, że zaraz zaczną się starty „zwykłe”….więc dzieje się!
Za rok będzie kolejny cykl i już na niego się cieszę. W tym roku było zdecydowanie przygodowo, bywało też całkiem śmiesznie – pokręciłyśmy daty i stawiłyśmy się w inną środę niż zawody. Bywa, że wstanie się o 5.25 zupełnie bez sensu. Każdy start był w porannej, pierwszej serii – 7 godzina. Brzmi zabójczo, jest zabójcze ale pozwala ogarnąć cały pracowy dzień.
Wreszcie ukończenie cyklu startów pod dachem oznacza, że zaraz zaczną się starty „zwykłe”….więc dzieje się!
Komentarze
Prześlij komentarz