Banhmi Nam – czyli wietnamskie bistro na Mokotowie



Są takie miejsca, do których się wraca, z których wychodzi się i najedzonym i uśmiechniętym. Do niedawna Mokotów, a bardziej Służew to była pustynia gastronomiczna. Kilka barków z parszywym jedzeniem i hot dogi na stacjach benzynowych.

Teraz przybywa nowych miejsc. Część to mocno średniej jakości kabapy, wyszukane hipsterskie knajpki ale też są takie, gdzie po prostu jest pysznie! Właśnie takim jest to małe, wietnamskie bistro.

Ponieważ wszystko mi tam smakuje i podoba to taka optymistycznie, wesoła i smaczna recenzja!

Uwaga! Argentyńczycy z bazarku - macie poważną konkurencję!!!


Tak, wiem, że nie jest tanio, bo kanapka za 20PLN to dużo, ale jest kilka rzeczy, które powinny Was przekonać.

To jest wegetariańska wersja ze świetnym tofu i omletem, na zdjęciu pół (w myśl na miejscu i na wynos) fot. D.Szymborska


Po pierwsze - smaki


Kanapki zarówno te wegetariańskie jak mięsne są przepyszne! Bułka jest chrupiąca, zioła świeże, warzywa aromatyczne, sosy ostre. Do tego wielkość bułki – olbrzymia, dlatego radzę prosić od razu o przekrojenie. Opcja pół na miejscu pół na wynos jest super rozwiązaniem.

Po drugie – obsługa


Przemiła szefowa kuchni, aż ciężko się przestać uśmiechać, samo wybieranie potrawy z menu to już ciekawa rozmowa o smakach.

Po trzecie – opcja na wynos

Kanapki przetrwają kilka godzin, więc można kupić na kolację, albo obiad….

Po czwarte – w menu są nie tylko kanapki! 


Sałatki (jeszcze nie jadłam, ale zamierzam) i summer rolls. SR – to sposób na kanapki bez chleba. To znaczy w papier ryżowy zawija się różne składniki. Na razie jest jedna opcja – de lux – z omletem, krewetką, mięsem, ziołami i makaronem. SR są wielkie! Tu wszystko podawane jest w rozmiarze XL.

Po piąte – klima


Tam jest zimno w te upały!

Po szóste – kimchi (moje hobby, obok ramenu)


A czemu by nie kupić sobie kimchi w słoiku i cieszyć się np. omletem następnego dnia? Słoik spory, cena rozsądna, kimchi ostre.

Ostre ale świetne kimchi! fot. D.Szymborska

Jedyne co do poprawy to komubucha, bo komubchą nie smakowała, ale ponieważ lokal nie ma jeszcze dwóch tygodni to wierzę, że i to się poprawi.

Oferta się zwiększa, w lokalu wszystko na eko jednorazówkach, nie ma plastiku. Na wynos jedynie pudełeczka na sos (pyszny) są plastikowe.

Pyszne "to go" fot. D.Szymborska

Niestety opcji zaparkuj w okolicy nie istnieje. Na Mordorze, Mokotowie co chwilę można się potknąć o hulajnogę, więc i tutaj można nią dojechać. Można też spacerkiem z Galerii Mokotów podejść (10-12 minut).

Takie zmiany to ja lubię, jeszcze bym chciała jakąś miłą kawiarnie i miejsce na drinka…. ale na to też pewnie przyjdzie czas…


Ps. rzadko się zdarza, że J. mówi – napisz o tym koniecznie, bo jak dziś byłem to nikogo nie było, i potem się zamknie i gdzie będziemy takie kanapki kupować? 

To pisałam!

2 komentarze:

Copyright © On Egin Eta Topa