30 października 2015

Maraton zaawansowany

Z tyłu przeczytałam, że to egzemplarz sygnalny, więc sygnalizuję co jest w środku książki fot. D.Szymborska


Podoba mi się tytuł bo to maraton ma być zaawansowany, a nie maratończyk……

Pete Pfitziger i Scott Douglas napisali świetną książkę – tak twierdzę po pierwszym przeczytaniu i fascynacją jednym z planów treningowych. Czy taka świetna powiem w kwietniu jak przebiegnę swój piąty maraton.

Książka dla tych, którzy już kilka maratonów przebiegli, wiedzą, że łatwo nie będzie i zależy im na poprawieniu czasu. Pewno, że jak się planuje swój pierwszy start to też można ją przeczytać, ale ja bym akurat rekomendowała lekturę tym bardziej doświadczonym biegaczom.

Książka, jak większość maratońskich podręczników składa się z kilku części – przygotowania, gimnastyka, odżywianie, nawadnianie, trening właściwy, dzień startu, regeneracja – tutaj nie ma możliwości na jakieś innowacje. By pobiec maraton trzeba trenować, pytanie jest JAK?! I na to książka odpowiada przez pokazanie przykładów i opowieści o najlepszych biegaczach na świecie. Lektura jest tak motywująca, relacje mistrzów tak ciekawe, że aż buty się same sznurują do treningu!


Czytam coraz więcej biegowych podręczników, historii, tabel…..im więcej wiem, tym bardziej robię się wymagająca. Wciąż chcę się uczyć, chcę korzystać z tego co czytam. Tutaj już na 37 stronie znalazłam, bardzo sensowną moim zdaniem, tabelę pozwalającą zdiagnozować w jakim tempie powinnam robić długie wybiegania, by miało to sens wobec maratońskich planów. Potem było już tylko ciekawiej.

Plan 18 tygodniowy, ze stosunkowo małym kilometrażem bardzo mi się spodobał. Długie wybiegania przypadają na weekendy, czyli tak naprawdę będę odpoczywać w tygodniu bo przecież trzeba też pojeździć….ale to już inna kwestia, że triathlon i maraton razem w treningu to duże wyzwanie. To co jest dobre, to wiosenny maraton jest przed sezonem triathlonowym. Ot wychodzę z założenia, że dobrze przebiegana zima zaprocentuje w lecie.

Książka ma być w księgarniach 5 listopada, myślę, że to dobra lektura – choć od samego czytania to życiówki się nie robią – dla tych, którzy chcą powalczyć w wiosennych maratonach, którzy znają już swoje organizmy i są w stanie sensownie określić możliwości. Dlatego nie polecam tej książki osobom, które nie przebiegły nic dłuższego niż 15 kilometrów. Półmaraton to minimum, najlepiej kolejny maraton…..


Maraton zaawansowany, Pete Pfitzinger, Scott Douglas, Wydawnictwo Inne Spacery, Zielonka 2015

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa