5 sierpnia 2017

Izraelskie śniadanie w Krakowie – Hamsa

Bez filtra, bez poprawek...Hamsa fot. D.Szymborska


Nie jak to mieć znajomych, którzy lubią dobrze zjeść. Jedno pytanie rzucone na „ścianę” i już wszystko jasne. Ba komentarze z uzasadnieniem i wyjaśnieniem dlaczego właśnie tam warto zjeść. Dzięki!

Późne śniadanie w Krakowie – Hamsa. Na tyle późne, że na wybór bufetowy nie zdążyliśmy, na tyle wczesne, że nie zamówiłam tagine…co z pewnością bym zrobiła, gdyby było odrobinę bliżej pory obiadowej.

Jak w Izraelu, obsługa patrzy w jeden tajemniczy punkt, ale tak, żeby ich wzrok nie przecinał się ze spojrzeniami gości, z głośników leci izraelska muzyka (z tych bardziej łomoczących), jest gorąco. Szkoda tylko, nie tak blisko na plażę jak w Tel Awiwie….


Napis na murwe w Hamsa fot. D.Szymborska



To już wiadomo, że teraz zdjęcia robione aparatem a nie komórką....a wyszło przez pomyłkę bo się śpieszyłam, bo taka głodna byłam....fot. D.Szymborska


Długa karta, śniadanie można zamawiać do 13, jest też sporo przystawek, potem dania główne, desery. Miało być śniadanie to zmawiam – wersja jerozolimska. Tutaj znaczna różnica w stosunku do Izraela, nie czekam wieków, tylko jakąś dekadę.

Chlebki gorące, sałata przepyszna, serek boski tylko jajecznica bez soli zrobiona! Dosolona smakuje wyśmienicie, sok wyciśnięty z pomarańczy…

Dobre miejsce na śniadanie w upalny dzień, nie żałuję wyboru ogródka (tego od Miodowej a nie Szerokiej) zamiast klimatyzowanego środka restauracji.


Jednego polecenia posłuchałam i nie żałuję, mam szczerą nadzieję, że podobnie będzie z kolacją…..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa