14 Bieg WOŚP – Warszawa 2020



Uwaga będzie ckliwie. Serio. W nazwie jest Bieg, ale nie ma pomiaru czasu, nie ma rywalizacji jest szczytny cel, dla którego wszyscy kupują pakiety startowe (co roku szybciej się sprzedają!).

W Biegach WOŚP biegam od lat, wcześniej nie było nawet wpisowego. Jak wiadomo, uprawianie sportu troszkę mi się skomplikowało po 22 września (KLIK), pływać w miarę mogę, jeździć na rowerze – całkiem, całkiem, ale z biegania na razie nici. Noga nie jest w pełni sprawna – zostaje opcja chodzenia. Opcja, którą eksploatuję na ile się da.

W sobotę, tym razem nie dniu finału WOŚPu tylko dzień wcześniej i do tego w innym miejscu 5000 osób pokonało – specjalnie piszę tak – dystans 5 kilometrów. Pokonało, bo było dużo dzieci na hulajnogach, rowerach, maluchy w wózkach, biegacze, kijkarze i chodziarze. Ja zaliczyłam się do tej ostatniej grupy.


Owsiak na trasie

Emocje przed startem jak na każdych zawodach – supersympatyczna atmosfera, pogoda poprawiała się z minuty na minutę, przestało padać. Do tego z racji zmiany daty biegu w imprezie uczestniczył Jurek Owsiak. Był z nami na trasie, puszczał Proletariat i Kult, z auta którym jechał po trasie. Dopingował, dziękował i świetnie z nami się bawił (taką przynajmniej mam nadzieję). Selfikom na trasie nie było końca.

Start


Start o 12 (w informacji o biegu było napisane, że 15 minut wcześniej, ale na scenie prowadzona była rozgrzewka więc wszystkim było ciepło). Nie pchałam się na początek, bo wiedziałam, że nie ruszę biegiem. Start był dla mnie najtrudniejszy – zamiast pobiec ruszyłam marszem. To było straszne jak byłam przez tyle osób wyprzedzana. Po pierwszym kilometrze to ja już wyprzedzałam, zwolniłam jedynie na…zbiegu, bo takiego układu terenu moja noga to nie lubi.

Szybciej chodzę niż niektórzy biegają!


5 kilometrów pokonałam w 41 minut, według wskazań zegarka maraton powinnam ukończyć w 6 godzin i 2 minuty. To wszystko bez żadnego podbiegu, szybki marsz.


Medal



Na mecie tłok i długie oczekiwanie na wręczenie pamiątkowego medalu. Czekałam cierpliwie, bo ten medal był i jest dla mnie ważny. Po trzech miesiącach od operacji chodzę szybciej od niektórych biegających…. przede mną bardzo dużo rehabilitacji co niestety wciąż wiąże się z bólem, ale efekty są….


Trasa biegu...



Za rok to chciałabym pobiec już normalnie…..bo ja bardzo lubię taką WOŚPową tradycję, a że trasa w tym roku w kształcie penisa to tylko śmieszniej. Może to był rekord Ginessa w nabieganiu takiego kształtu przez uczestników imprezy masowej?


2 komentarze:

  1. Moim marzeniem jest pobiec w biegu WOŚP w Warszawie. Ja od kilku lat również wspieram WOŚP biegowo, tyle, że w Krakowie :) Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się pobiec w pomarańczowej armii! :) Siema!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak polecam zabawa jest świetna! W Krakowie to ja wspominam bieg sylwestrowy - to było coś świetnego!! dwa razy biegłam i ogromnie mi się podobało!

      Usuń

Copyright © On Egin Eta Topa