17 września 2017

Tydzień do MARATONU, jak wszystkiego nie zepsuć

To już za tydzień!!! MARATON!!!! fot. D.Szymborska


Któż nie słyszał rad: odpoczywaj, ogranicz długość bieganych dystansów, ładuj węglowodany, wysypiaj się, nawadniaj….

Zwariować można od dobrych i życzliwych rad. Każdy, kto kiedykolwiek ukończył maraton uważa się za eksperta i pewnym tonem wyraża porady, nie biorąc pod uwagę, że każdy jest inny, inaczej się przygotowuje do biegu na dystansie maratońskim i ma inne cele!

Kto z nas zrealizował w 100% plan przygotowawczy do maratonu? Cisza na sali.

No właśnie…. Dlatego dokładnie na tydzień przed maratonem starajmy się nic nie zepsuć! A uwierzcie, można dużo złego zdziałać przez siedem dni!

Nie róbmy długiego wybiegania w tempie startowym! Jeżeli myślimy o szybkiej trzydziestce, dziś, albo w tygodniu to możemy zapomnieć o szybkim maratonie w następną niedzielę! Tak mogą trenować profesjonaliści, ale to ich praca. Jeżeli wpadamy w panikę, że zbyt mało zrobiliśmy długich wybiegań to owszem wyjdźmy pobiegać ale „po miękkim” czyli po lesie, w spokojnym tempie, nie dłużej niż dwie godziny. To będzie trening, który przyniesie więcej korzyści naszej psychice niż ciału, ale wiadomo, że ostatnią część maratonu biegnie się głową!

Nie odchudzajmy się i nie przesadzajmy z „ładowaniem węglowodanów”! Z jednej strony jak pomyślimy, że dodatkowe gramy, czy kilogramy mamy nieść przez 42 kilometry, to zamykamy lodówkę na kłódkę. Z drugiej przygotowując się do taaakiego wysiłku musimy mieć siłę i tym często tłumaczymy kolejną pochłoniętą tabliczkę czekolady albo dodatkowy ser do pizzy. Żadna skrajność nie jest dobra. Wychudzeni będziemy bez siły, przejedzeni możemy się spodziewać problemów z żołądkiem na trasie.


Nie róbmy zakupów ubrań i butów na maraton. To znaczy można zrobić takie super zakupy ale nie na ten maraton tylko na kolejny! EXPO to miejsce cudownych cen, wielkich promocji, najnowszych kolekcji…Do tego atmosfera – to połączenie niepewności, zdeterminowania i ekscytacji nadchodzącym biegiem maratońskim. To sprzyj zakupom, oj sprzyja. Tylko to nie są rzeczy (z wyjątkiem wypróbowanych wcześniej żeli), które możemy wykorzystać startując w najbliższych zawodach. W nowych butach można pobiec maraton tylko wtedy, jak się zapomniało swoich z domu i nie ma szans by kurier/przyjaciel/matka dowieźli startówki.

Nie startujmy jak jesteśmy nawet trochę chorzy. Nie chodzi o to, żeby kogoś straszyć, ale maraton w wersji amatorskiej to najczęściej około cztery godziny wysiłku (statystyki tak pokazują). Można umrzeć, można doznać kontuzji, to zawody dla zdrowych! Chwilę przed startem berlińskiego maratonu, oprócz motywującej muzyki, wzruszających filmików, głos zabiera dyrektor medyczny BM, który przekonuje, że jeżeli czujemy się nawet troszeczkę chorzy, to nie startujmy. Startów w zawodach jest wiele, życie tylko jedno! Wiem, że czas, pieniądze włożone w treningi mają wymierną wartość, ale nasze zdrowie i życie jest ważniejsze. Bierzemy antybiotyk, silne leki przeciw alergiczne, ale też te, sprzedawane bez recepty (przeciw grypie i przeziębieniu) – nie startujmy! Pamiętajmy, że wiele przeciwgrypowych i przeciwzapalnych leków jest na liście substancji zakazanych – to doping.

To co robić przez ten tydzień?


Rozruch – tak, trening uzupełniający – jak najbardziej. Obmyślanie strategii i wizualizacja siebie na mecie – koniecznie! Sprawdzenie czy mamy żele, torebeczkę do ich transportu. Takie miłe przygotowania….no i jeszcze warto się wysypiać, nawadniać i dobrze odżywiać…..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz