8 stycznia 2018

Ćma by Mateusz Gessler czyli 24/7 śniadaniownia/imprezownia

Bardzo smaczny naleśnik, zapiekany w piecu, niestety żółtko z jajka sadzonego nie było płynne....fot. D.Szymborska


Z przyjaciółką umawiam się na śniadania od dobrych kilku lat. Nie powiem, że jeździmy po całej Warszawie, ale po Centrum, Mokotowie, Sadybie, Kabatach to i owszem, żeby się spotkać i coś zjeść rano. No właśnie przez rano rozumiem godzinę wcześniejszą niż 10. I wbrew pozorom to jest całkiem trudne – znalezienie dobrego śniadania tak dajmy na to 8 rano… wyłączamy hotelowe restauracje, od 9 już lepiej a najlepiej to w ogóle śniadanie jeść o 11, wtedy to wszystko otwarte….

W Koszykach (za którymi jakoś specjalnie nie szaleję) jest Ćma, lokal w którym można się rano napić wódeczki, zjeść kolację zamiast śniadania albo śniadanie zamiast kolacji. Menu, krótkie jeżeli chodzi o dania, dłuższe jeżeli chodzi o alkohole.


Takie detale, które lubię (choć to G. zauważyła pierwsza) logo na filiżance....fot. D.Szymborska



Ja wybrałam danie z tych hipsterskich, mimo pretensjonalnego składu było naprawdę smaczne, jedyne co się kucharzowi nie udało to, to, że żółtko to nie było płynne.

Zamówiłam naleśnik gryczany z jarmużem, pomidorami, bryndzą i tym nieszczęsnym upieczonym na twardo jajkiem.

Owszem długo czekałyśmy na zamówione dania, ale kawę podano nam od razu, pieczywo było chrupiące a masło diabelnie słone!

Podoba mi się idea tego miejsca – różne pory, różne jedzenie z pewnością różni goście, choć nie widziałam nikogo „z wczoraj”, bo w lokalu byłyśmy same, nie licząc obsługi.


Dobrze wiedzieć, że o każdej porze można zjeść coś innego niż hotdog ze stacji benzynowej!

2 komentarze:

  1. Ćma, hmmm....
    Na śniadania jest tyle pysznych miejsc!
    Ale skoro ok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, że wcale nie...jak chce się zjeść śniadanie z rana.....

      Usuń