28 listopada 2018

Chef Panda – pierożki (i nie tylko) na Mordorze

Moja ulubiona zupa, świetne pierożki i wielka porcja kimchi fot. D.Szymborska


Przeczytałam, że pysznie, popędziłam i się rozczarowałam. Trudno się mówi, pewnie ktoś ma inne gusty kulinarne niż ja. Jednak pierożki za mną chodziły, Parnik na Ursynowie już się przejadł, menu znane na pamięć, coraz rzadziej świeże, a tak to mrożone. Nie narzekałam, nic innego pod domem nie było, a tutaj zawsze można zaparkować i jest poprawnie smacznie.

Niesmaczna była ślicznie wyglądająca zupa z wołowiną. To chyba miało być wzorowane ramenem, bo jajko było półpłynne ale wywar nie miał smaku, a mięso było niedobre. 

Nie chciałam pisać o czymś co niedobre, takie posty są nudne, każdy się kiedyś gdzieś naciął, a potem tak narzekać w Internecie. Bez sensu.

Wolę czytać o smacznych miejscach, dlatego recenzja Chef Panda czekała, czekała ale po zjedzeniu tam cztero (jak liczyć na wynos to sześciokrotnie) świetnych pierożków, to….polecam to miejsce.

Pierożki na parze są przepyszne! Można je zamówić w dwóch wersjach – w parniku i w parniku i potem jeszcze podsmażane. Te drugie są dużo cięższe, ale też pyszne.

Dziś byłam z osobą mówiącą po chińsku i okazało się, że jest jeszcze drugie menu – jeszcze nie przetłumaczone. Dziś miałam wielką ochotę na zupę i pierożki więc nie skorzystałam z tej dodatkowej listy, ale następnym razem to poszaleję! A co!

Chef Panda to świetne miejsce! 


Po pierwsze – wentylacja – działa. Nie pachniemy naszym jedzeniem po wyjściu z barku. 

Po drugie – genialne pierożki (próbowałam wszystkich rodzajów, najsłabsze są te w cieście ryżowym, reszta świetna!). 

Po trzecie – świetna zupa pikantno kwaśna (wegetariańska). 

Po czwarte – jak się nam znudzi zwykłe menu to warto przyjść z kimś znającym chiński i dopytać co jest w tym drugim. Ma być wkrótce przetłumaczone na polski…. Po piąte - mają ładną zastawę i wygodne, wielorazowe pałeczki.

Dlatego dla pierożków i zupy warto tam przychodzić – to polecam z czystym sumieniem, i równie czystym odradzam zupę z wołowiną.

Bardzo fotogeniczna ale zupełnie niesmaczna zupa z wołowiną fot. D.Szymborska


Jak tylko „przejemy” dania z opisem (jak na razie) tylko po chińsku to dam znać!


Zdecydowanie lepiej tam przyjść piechotą, bo z parkowaniem, nawet w weekendy jest duży kłopot.

2 komentarze: