24 marca 2018

Twój pierwszy półmaraton – zazdroszczę Ci!!!

Jak debiutujesz to pewno masz pakiet delux, ja tnę koszty i mam pakiet minimum bo bluzeczek w domu dużo fot. D.Szymborska


Tak, wiem pisali, że EXPO a była mała wystawa butów. Trudno. Przecież masz swoją parę przygotowaną na jutro.

Nie, nikt nie będzie patrzył jaki masz numerek w kolorowym kółeczku. Jedynka wstydu nie przynosi.

W pytaniu wolontariuszy, którędy na start też nie ma nic dziwnego….

Pierwszy półmaraton jest wydarzeniem. Z reguły wiosenny oznacza, że przygotowujesz się do maratonu jesienią.

I właśnie TY, debiutant masz przewagę nad wieloma biegaczami. Serio.

Owszem, może nie wypróbowałeś piętnaście razy jakie śniadanie działa a po jakim biega się szybko…tyle, że do łazienki. Wreszcie pewno się zastanawiasz o co chodzi z tym depozytem, tym bardziej, że w tym roku mają być jakieś ciężarówki – pocieszę Cię – też nie wiem jak będzie z tymi autami, bo wcześniej w Warszawie było „zwyczajnie”.

Wiesz w czym masz przewagę?

Nie lekceważysz dystansu. Trenowałaś starannie, miałaś plan.

Z weteranami to różnie bywa. Wiemy, co możemy wyciągnąć z naszego organizmu, wiemy jaka była treningowa zima (bo to kolejna, nasta….). Umiemy przeciwdziałać kryzysom, nie spalamy się na pierwszych trzech kilometrach. Niestety też często, nie trenujemy tak, jak kiedyś. Ot wiemy, że jeszcze „nadrobimy”, że biegniemy „treningowo”, że to nie jest start „A”. Nawet nie chodzi o szukanie wymówki, po latach biegania zdajemy sobie sprawę, kiedy jesteśmy dobrze przygotowani a kiedy nie. Wiemy, że na „oparach” ale i tak doczołgamy się do mety.

Ty tego wszystkiego nie wiesz. Nie znasz swojego organizmu. 

Zazdroszczę Ci bo zrobisz życiówkę! Tak, tak bo to będzie Twój pierwszy półmaraton.

Jego się nie zapomina. 7 lat temu pobiegłam swój pierwszy w Warszawie. I tak już zostało. Są lata, gdzie nie mogę się doczekać startu bo wiem, że świetnie się przygotowałam, są takie, gdzie jak mówię, że to będzie tylko długie wybieganie, to nie kłamię. Wreszcie zdarza się, że ten start jest z sentymentu, mimo, że w planie treningowym do niczego nie jest potrzebny.

Znam swój organizm na tyle, że wiem, że będzie bolało, ale nie tak bardzo. Wiem, kiedy zjeść żel….Ty pewno też, bo czytałeś blogi, oglądałeś vlogi. Teraz nic nie zmieniaj. Postępuj zgodnie z planem. W niedzielę po południu będziesz wiedział, czy to był dobry plan. Inaczej tego się nie da sprawdzić.

Jutro razem będziemy szukać ciężarówek, Ty zrobisz życiówkę, ja nie, ale ja wiem, gdzie będą stali fotografowie i będę miała śliczne zdjęcia….tak, tak to też wynika z doświadczenia.

To na koniec kilka rad od kogoś kto w Warszawie biegnie 7 raz (na 13 razy organizowane zawody to całkiem weterański wyniki).

Dziś wieczorem:


·      Kluski/ryż/kasza –lekko strawnie i z węglowodanami (nie więcej niż jedno piwo albo kieliszek wina – na nerwy… choć lepiej jak się da bez…..),

·      Ciuchy skompletowane, ułożone ładnie. Pamiętaj o czymś ciepłym co wyrzucisz na starcie (teraz ciuchy będą zbierane – recycling jest!),

·      Przestaw godzinę, bo jest zmiana czasu!

·      Sprawdź jak dojechać na start dodaj 20  minut, tak na wszelki wypadek – czas zużyjesz bo pewno będą kolejki do łazienek – weź chusteczki!

·      Naładuj zegarek lub telefon!

·      Połóż się wcześnie spać.

Rano:

·      Zjedz swoje mniej lub bardziej sprawdzone śniadanie,

·      Sprawdź czy masz numer – on jest biletem na metro i resztę,

·      Dojedź na start – jest mapka w biuletynie,

·      Ogarnij depozyt – wskazówek brak bo ja to będę szukać ciężarówki z numerem 21….

·      Łazienka, łazienka i jeszcze raz łazienka!

·      Ustaw się w swojej strefie czasowej, tak, tak fajnie by było biec z elitą, jak tak umiesz to świetnie tam się pchaj, jak nie to proszę uczciwie podejdź do tego tematu! Po co utrudniać bieganie innym!

·      Uśmiechaj się!

·      Jak masz siłę to mów dzięki wolontariuszom, którzy będą marzli od 8.20 rano by Tobie podać wodę czy izotonik, jak siły nie starcza to… patrz punkt wcześniejszy,

·      Na mecie spokojnie poczekaj na medal i idź, nie zatrzymuj się od razu na selfie, bo ktoś na Ciebie wpadnie i wcale nie będziesz mieć super fotki, a do tego zablokujesz finisz innym,

·      Potem będzie szukanie ciężarówki z depozytem i znajomych i..tak wtedy będzie o czym opowiadać!

Za rok:

·      Motywuj znajomych, zaoferuj pomoc,
·      Przygotuj się solidnie, bo już nie będzie na mur beton życiówki, trzeba trenować….

To co widzimy się na starcie i na mecie!

Kombatanckie odznaczenie fot. D.Szymbroska



Ps. Jak przebiegniesz pięć razy to Ci dadzą odznakę kombatancką srebrną, jak 10 to złotą…

1 komentarz:

  1. ja to jeszcze o zorganizowanych biegach nawet nie marzę, ale musi być mega przeżycie :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa