23 marca 2018

Ćma – Koszyki – zaczynam lubić

Przepyszna sałatka ziemniaczana z oscypkiem i słodką żurawiną fot. D.Szymborska


Na otwarcie się nie wyrobiłam, byłam chwilę po – delikatnie mówiąc zachwytu nie było. 

Kolejna próba – nic. 

Pozersko, że nic smacznego nie ma, dziwne sklepy…wybrzydzanie na całego. 

W ramach Tapas Week odwiedziłyśmy jedną z kawiarni – znów jakoś tak nijako. 

Wreszcie śniadanie z przyjaciółką w Ćmie – odkrycie. 

Rodzinna kolacja o 21. Tak, tak w Warszawskim Śnie kuchnia jest czynna do późna. Nie jest łatwo znaleźć miejsce, gdzie kolacje zaczniemy jeść po 21 a obsługa nie będzie zaczynać odkurzać i sprzątać chwilę po 22. Jeżeli skreślimy hotelowe restauracje, to zostaje Sen albo coś na Pradze…

Wracając do Ćmy – trzecia wizyta, na pewno nie ostatnia. Było śniadanie (TUTAJ), szybka zupa (żurek) i późna kolacja.

Ta ostatnia zachwyciła najbardziej. Normalny dzień w tygodniu, wszystkie stoliki zajęte. Zostały miejsca przy barze. Świetnie, bo to uwielbiam!

Obsługa bardzo miła, można się przyglądać co się dzieje w kuchni. Dzięki czemu wiem, że surówka z marchewki nie należała do kupnych, bo pani tarła ją na moich oczach.

Wielkość porcji – idealna dla kogoś, kto jest głodny, ale nie chce się przejadać!

Wybrałam sałatkę ziemniaczaną z oscypkiem. Przepyszna, na drugie kotlet pożarski. Też świetny, mięso z ziołami, nie było zbite, surówka dobrze doprawiona.

Mielony, drobiowy z ziemniakami i surówka fot. D.Szymborska

Proste jedzenie się świetnie sprawdziło. Byłam bardzo głodna wydawało mi się, że długo czekamy na zamówione dania, zegarek mówił co innego niż żołądek – ot inny upływ czasu był odnotowywany!

Szybkie zakupy u rzeźnika, dokupienie składników na następny dzień i można jechać do domu.

I tak, zmieniam zdanie o Koszykach. 

Info dla zmotoryzowanych – nie zdarzyło się jeszcze tak, żeby nie było miejsca parkingowego. Dodatkowo jak się zrobi zakupy w supermarkecie lub drogerii za min 50PLN to pierwsza godzina parkowania jest gratis.

Ćma czynna całą dobę – idealnie. Warszawski Sen – trzeba robić rezerwacje bo tyle ludzi.
Muzyka na żywo albo miksowana. Prawie zawsze dużo ludzi – świetna atmosfera.

Owszem jest lokal z sieciówki, są smętnie wyglądające tapas czy nie reagujący na próby złożenia zamówienia barmani. Jednak, moim zdaniem Koszyki ewoluują w stronę miłego miejsca, gdzie jest gwarno, kolorowo i w większości smacznie.

Nie wiem czy uda mi się przekonać do Hali Gwardii…ale Koszyki już polubiłam.

1 komentarz:

  1. sałatka ziemniaczana z oscypkiem! jeju, biorę w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa