Kolarskie Czwartki – inauguracja sezonu 2020


Nie wiem, jak to napisać, żeby nie brzmiało jak wyznania weterana, no dobra weteranki… W Kolarskich Czwartkach startuję od lat. 

Powodów jest wiele, tutaj te najważniejsze:

  • Świetna atmosfera wyścigu kolarskiego,
  • Koleżanki z którymi się tam widuję,
  • Tanie wpisowe,
  • Bliskość miejsca w stosunku do tego, gdzie mieszkam (uwielbiam zawody, na które nie trzeba jechać długo, nie generuje to kosztów i nie zabiera czasu),
  • Sentyment….
Wczoraj był pierwszy start w sezonie (będą jeszcze trzy kolejne, na które wciąż można dołączyć). Było mi ogromnie miło spotkać po prawie roku zarówno organizatorów jak i koleżanki. Bo oprócz wyścigu, poważnego ścigania to jest też okazja do tego by się po prostu spotkać. Inna sprawa, że z pewnością osoba słuchająca naszych rozmów o splotach karbonu, korbach mogłaby się zdziwić co my nazywamy plotkowaniem.




Wcześniejsze edycje składały się zarówno z indywidualnej jazdy na czas jak i wyścigów ze startu wspólnego, tegoroczna to tylko (albo aż w naszych dziwnych czasach) 4 wyścigi.


Dla wszystkich nieprzekonanych kilka uwag technicznych: zapisy są internetowe, ale jak nie jesteśmy do końca pewni czy w kolejny czwartek będziemy mieli wolne popołudnie to można się zapisać w biurze zawodów. Wpisowe dla dziewczyn to 30PLN dla panów o dychę więcej. Są dwa wyścigi dla dorosłych – B i A. Ten pierwszy to dla pań i wolniejszych panów a ten drugi to dla ścigaczy profesjonalnych albo semiprofesjonalnych.



Co trzeba mieć? Sprawny rower z dwoma hamulcami, preferowana szosa, ale wczoraj był też bardzo szybki pan na MTB, koniecznie kask i ponieważ to wyścig kolarski koszulka z rękawkami (koleżanka w bezrękawniku się nasłuchała, że to wyjątkowo jej pozwalają jechać).


Na miejscu jest łazienka, barek z napojami, kiełbaskami i mini sklepik. Kibice mają kilka krzeseł i leżaków. 


Informacje dla przejmujących się pandemią (czyli na przykład dla mnie) – biuro zawodów jest na świeżym powietrzu, zgłoszenie można wydrukować u siebie w domu, numer startowy dostaje się na cały sezon, warto mieć swoje agrafki, w tojtoju była woda do umycia rąk.


To co widzimy się za tydzień, prawda?


Zdjęcia zrobił Antek Bajer z Kolarskich Czwartków, a ja jechałam w koszulce z wirtualnego wyścigu, o którym jeszcze opowiem (oj bo jest o czym, ale to historia na oddzielny post).

4 komentarze:

  1. Spotkania po takiej przerwie ze znajomymi "od pasji" to coś wspaniałego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! niektórych rzeczy nie da się zrobić online...

      Usuń
  2. Świetna sprawa , pasja to podstawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, hobby i pasja w życiu są potrzebne, nawet bardzo... pozdrawiam

      Usuń

Copyright © On Egin Eta Topa