2 grudnia 2017

Zamiast koni Mikołaje i Śnieżynki – Bieg Mikołajów w Warszawie

Śliczny medal do mojej kolekcji i dobry trening zrobiony fot. D.Szymborska


Tak miejsce jest ważne, bo dziś odbyło się wiele mikołajkowych zawodów biegowych. W tym roku zaplanowałam dwie pogonie za Świętym Mikołajem – jedna dzisiaj na Torze Wyścigów Konnych, druga za tydzień na Żoliborzu.

Dzisiejszy Bieg Mikołajów to bardzo przyjemna impreza. Organizatory zorientowali się, że zimą biegacze też mają ochotę startować w zawodach, wychodzą naprzeciw oczekiwaniom i organizują zawody, których forma jest bliska pikniku. Owszem bieganie jest najważniejsze, ale niezależnie od tego czy przebiegnie się jedno okrążenie (około 2.3km) czy cztery – medal czeka. Dzisiejszy bieg to impreza o charakterze charytatywnym, czyli pomaganie przez bieganie.

Pakiety można było odebrać już wczoraj – duża wygoda. Dzięki temu nie musiałam przyjeżdżać wcześnie tylko sobie pobiegłam na start. Pakiet z tych najzwyczajniejszych – chip numer, czapka – bo przecież biegną Mikołaje i kolejny worek (niby na buty ale z mikołajkowy…).

Punktualny start biegu – lubię. Trasa – no cóż, dość powtarzalna – tor wyścigów dla koni ma to do siebie, że jest trawiastą pętlą….a dziś to właściwie był błotnisto, śnieżną breją z wielkimi dziurami….Nie powiem biegło się trudno. Z tego co pamiętam to kilka lat temu było dużo więcej śniegu i łatwiej się biegło….w 2013 to było nawet słonecznie (FILMIK TUTAJ). Dziś pogoda mocno średnia ale nie padało, a atmosfera była naprawdę świetna.


Pakiet startowy - zwyczajny tyle, że z czapką fot. D.Szymborska

Przed biegiem zawsze ładniej...

Czyste buty, dzięki powłoce GORE wróciłam "suchą nogą" a błota i śniegu było po kostki...


Wiele osób kończyło po jednym okrążeniu, część wytrwale cwałowała do mety oddalonej o cztery kółka od startu. Byli też i spacerowicze, ludzie z psami, wszyscy uśmiechnięci. Taki optymistyczny bieg. Jedyne z czym mieli problem szybcy biegacze to, to, że ci wolniejsi nie ustępowali im miejsca po wewnętrznej stronie toru. Nie sądzę  żeby robili to specjalnie, wielu było debiutantów, którzy nie znają biegowej etykiety. Myślę, że wystarczyłoby, gdyby organizatorzy powiedzieli o tym przed startem, dzięki temu „ścigacze” mieliby lepszy czas i większy komfort biegu. Zasada im kto szybszy tym bliżej wewnętrznego toru obowiązuje na stadionach, owszem tam jest łatwiej bo tory są namalowane, ale tutaj też były wydeptane ścieżki.

Na mecie śliczny medal, słodki soczek, potem woda a w tak zwanym międzyczasie trwał piknik. Wcześniej były zawody dla dzieci – jednym słowem udany bieg z charytatywnym zacięciem! Jak dla mnie świetny trening, bieganie po trawie (właściwie błocie i śniegu) pomimo braku stabilności i tak lepsze dla kolan niż po asfalcie….

Drugi trening już bez mikołajkowej czapki bo na rowerze, ale dwie jednostki treningowe zrobione.

Cieszę się, z miłego przedpołudnia, jednocześnie gdybym miała dużo dalej i miała przejeżdżać pół Warszawy by pogonić się po hipodromie to myślę, że dałabym sobie spokój. Za tydzień Żoliborski Bieg Mikołajkowy – jedna z sympatyczniejszych imprez w Warszawie, tam jest pogoń za Mikołajem, który ucieka na rowerze! Kiedyś to był tak wyśrubowany czas na ukończenie zawodów, że nie wszyscy się decydowali na zapisanie na bieg…teraz już Organizatorzy pozwalają dużo wolniejszym biegaczom polować na Mikołaja….


Bieganie i pomaganie to bardzo dobre połączenie! Przybywa biegów charytatywnych, jednocześnie warto starannie czytać regulaminy, bo stopień charytatywności bywa różny!

3 komentarze:

  1. Ci co pod koniec to na soczki sie nie zalapali (to tylko uwaga, bo soczku mi nie trzeba bylo hehe)... ba, wode ledwo dostalam ;))) co do lewej to masz racje, wystarczylo oglosic - ja mysle, ze duzo osob bieglo lewa bo bylo bardziej znosnie tj.ladniejsza droga :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, to może dlatego, że ludzie brali po kilka soczków....szkoda, jednak myślę, że formuła okrążeń, po których można zakończyć bieganie była świetna bo pozwalała w charytatywnym biegu wystartować osobom o różnej kondycji!
      super, że też wystartowałaś! do zobaczenia na kolejnym biegu!

      Usuń
  2. To nie był mój pierwszy bieg, biegam rekreacyjnym tempem, ale wiem, że trzeba ustąpić szybszym i przy starcie nie pchać się na front - tutaj niestety była walka o przetrwanie. Nie miałam chęci na powrót do domu ze skręconą kostką, więc wybierałam tą ścieżkę, która była najbardziej znośna, a ta wypadała najczęściej po wewnętrznej stronie toru. Niestety na biegu nie zabrakło buraków z olimpijskim zacięciem, którzy bez ostrzeżenia spychali łokciami z drogi. Organizacja biegu na torze konnym to poroniony pomysł i mała przyjemność biegania, kiedy organizatorzy olewają przygotowanie trasy.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa