11 grudnia 2017

Żoliborski Bieg Mikołajkowy 2017 – relacja

Tak, tak to jest ten Mikołaj, ten z Żoliborza...fot. D.Szymborska


Niektórzy mają tradycyjne spotkania inni…..imprezy biegowe. Od wielu lat spotykamy się by razem biec w czerwonych czapkach z białymi pomponami....

Tak, tak wiem, że tydzień temu biegałam w podobnym biegu. Tyle, że ten sprzed tygodnia to był niedaleko mnie i….nie miał takiej atmosfery jak ten wczorajszy (relacja z hipodromu TUTAJ).

Zmieniały się miejsca w których goniliśmy Świętego Mikołaja, była Kępa Potocka, okolice Centrum Olimpijskiego, Bulwary Nadwiślane. Najbardziej mi się podobało na Kępie, mimo kostki i wielu zakrętów. To też był najłatwiejszy do kibicowania bieg. Ten wczorajszy, to dość dziwna pętla – od mostu do mostu. Niestety duża część trasy jest po betonie.

Pakiet startowy – czapka i numer. Czapka mikołajkowa oczywiście, a numer z charakterystycznym Żoliborskim Mikołajem. Jest on rozbiegany, imprezowy i zawsze się o coś opiera.




Tego nie widać, bo maseczka zasłania, ale się uśmiecham fot. T.


Start opóźniony o trzy minut. Ruszamy. Ja w maseczce przeciw smogowej. Tak, tak wybrałam się na zawody z czymś co kupiłam dzień wcześniej….na szczęście to nie buty, jak coś to zawsze mogłam ją zdjąć, choć tego nie zrobiłam i 10 kilometrów w spokojnym tempie, rozmawiając (da się!) przebiegłam z przyjaciółką.

Na Żoliborz jeżdżę dla ludzi i atmosfery! Po prostu jest zawsze przyjemnie, miło, wszyscy się uśmiechają. Zdarzało mi się tam też ścigać (z różnymi efektami), ale nawet gdy są nerwy, emocje to dalej jest sympatycznie.

W zeszłym tygodniu biegło prawie 1500 osób, wczoraj niecałe 500. Powód? Z pewnością lokalność biegu i….limit czasowy. Wcześniej to było 65minut, teraz jest już 75. Znaczy się, że trzeba truchtać, a piechotą ciężko zmieścić się w limicie.

Na mecie, herbata, zupa i znów pomimo zimna (umiarkowanego) nikomu do domu specjalnie się nie śpieszyło.

Za rok? Oczywiście, że będę! Mam nadzieję, że nie w maseczce, bo wolę biegać gdy powietrz jest czyste.

Niby nie czułam dużej różnicy biegając w maseczce, ale taki czas odpoczynku po spokojnym truchcie na 10 kilometrów to nie jest nic normalnego....
fot. D.Szymborska


A o tym jak to jest mieć coś śmiesznego na twarzy to napiszę, jak zrobię mocniejszy trening, sprawdzę jak to jest biegać podbiegi. W spokojnym tempie nie było problemów ze złapaniem oddechu….


Po godzinie biegu, filtr leciutko zabrudzony….

1 komentarz:

  1. Maseczka przeciwsmogowa? Byłaś jedyną uczestniczką w takim ustrojstwie? Powinni wyposażać wszystkich biegaczy;-)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa