10 grudnia 2017

Blogowigilia 2017 – relacja

Selfie, ścianka bardziej blogersko się nie da.....chyba....


Jak ten czas leci, zerknęłam w historię blogową, na BLOGOWIGILI byłam ostatnio w 2014 roku (TUTAJ), kiedy minęły te trzy lata to nie wiem….Zapamiętałam wielki rozmach i duuuużo Aperol Spritz.

W tym roku było…spokojniej. Zapisałam się do grupy przygotowującej jedzenie. Moim zadaniem było nakarmienie 12 osób. Przygotowałam sałatkę caprese. Wersję prawie klasyczną – mozzarella – była, pomidory też, ale koktajlowe (obrane ze skórki oczywiście), bazylia – jak najbardziej tyle, że grecka – małe listki, nie zabrakło oliwy i przypraw. Przygotowując 12 porcji zrozumiałam, że elegancki catering to całkiem pracochłonne zajęcie…

Z racji zadań żywieniowych musiałam być na imprezie o 17.00. Jak dla mnie trochę dziwnie. O siedemnastej to zaczynały się urodziny koleżanek jak byłam w podstawówce! Byłam bardzo zdzwiona, gdy okazało, się, że na imprezę o tej porze przyszło już naprawdę sporo osób! Serio. Sobota, kilka chwil po siedemnastej a impreza w toku!

Trzydzieści minut później nie było śladu, no może z wyjątkiem tabliczki po moich sałatkach. Było mi bardzo miło, bo moje danie było pierwszym, które „zniknęło”.


Domowa produkcja fot. D.Szymborska

17.05 fot. D.Szymborska

17.35 fot. D.Szymborska



Sama impreza, cóż specyficzni goście – tacy co wszędzie chodzą z komórką i do niej gadają (Intastories i Snapchat), ewentualnie stoją z boku i klikają hasztagi bo inaczej nikt ich postu na Insta nie zauważy. Część z aparatami na statywach – YT zobowiązuje…. Wszyscy w pracy a nie na imprezie… takie blogerski życie, taka blogerska impreza…

Cieszę się, że miałam okazję spotkać dużo znajomych twarzy, poznać nowe blogowe osoby, ba nawet wziąć udział w warsztatach i udekorować doniczkę i roślinkę – Gwiazdę Betlejemską.

Stoi w domu i miło się na nią patrzy....fot. D.Szymborska


Myślę, że warto się spotykać, że blogowowanie to nie tylko Internet to też imprezy, rozmowy i poznawanie tych, których oglądamy, słuchamy czy czytamy na co dzień.


To co lubię w blogerskich spędach to spotkania, przy winie, kawie czy sałatce zasięgi nie mają znaczenia…..bo wszyscy jesteśmy tu i teraz i świętujemy…..

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa