14 września 2018

3 dni do maratonu – 7 rzeczy, które można zepsuć

Nie psujemy nic! Czytamy i się śmiejemy z innych....bo z siebie to zawsze trudniej....fot. D.Szymborska


Niby to tylko kilkadziesiąt godzin, a możliwości zepsucia startu w maratonie jest bardzo, bardzo dużo. 

Oto lista takich o których słyszałam lub czytałam. 

Bez oceniania, jakim idiotą trzeba być, bez mówienia, że to tylko kretyka by tak się zachowała, to się działo bo… biegacze i biegaczki to ludzie, a głupotki mniejsze i większe do ludzkich rzeczy trzeba zaliczyć. 

Najprościej zepsuć swój start robiąc następujące rzeczy:

1. Maraton jest w niedzielę, to można pójść na imprezę w piątek, balować do rana i umierać dwa dni pod rząd w sobotę na kaca, w niedzielę na zmęczonego biegacza,

2. Na expo były takie wygodne to czemu nie pobiec w nowych butach? Tutaj, małe wtrącenie znam takich, którzy nie narzekali i buty nie natarły – tak, to też możliwe!
3. Długie wybieganie – jakoś się nie składało wcześniej by przebiec 20, 25 albo 30 kilometrów to czemu tego nie zrobić TERAZ,
4. Koleżance smakowały to sobie kupiłam i będę jadła co 5 kilometrów – nowe żele to duże, niespodziewane wyzwanie dla żołądka,
5. Makaron, kasza ryż – to takie nudne, pójdę do restauracji i zjem ostrygi albo tatara, ewentualnie jakiś deser z dużą ilością kremu,
6. Przy słabszym samopoczuciu wystarczy wyciągnąć apteczkę i zjeść dużo leków, może nawet zacząć antybiotykoterapię,
7. Ponieważ na maraton jadę do ciekawego miasta to zamierzam całą sobotę je zwiedzać, jest tyle do zobaczenia.

Niestety są też pośrednie kroki, dzięki którym również niedzielny maraton będzie koszmarem i tak:

Ad. 1 – małe piwko czy kieliszek wina w sobotę, bo nie można zasnąć z nerwów…
Ad. 2 – buty nie, ale skarpetki takie śliczne to czemu w nich nie pobiec…
Ad. 3 – to może szybka dziesiątka w sobotę?
Ad. 4 – niewypróbowane żele podawane w punktach odżywiania przez wolontariuszy…
Ad. 5 – przejedzenie w sobotę albo zbyt małe śniadanie w niedzielę…
Ad. 6 – przyjmowanie jakichkolwiek leków innych niż te, które mamy przypisane jako te do codziennego łykania
Ad. 7 – niesprawdzenie jak dotrzeć na start w nowym mieście…

Pewno przykłady można mnożyć, ważne żeby ich nie powtarzać!

Do niedzielnego startu w Berlinie już naprawdę blisko! Poradnik dla debiutantów znajdziecie TUTAJ.

Do zobaczenia na linii mety!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz