6 września 2018

Culuca Cocina – przewodnik Michelin wie co poleca – A Coruna, Galicja, Hiszpania

Ups, widać okruszki na talerzyku - chleb był taki pyszny....fot. D.Szymborska


Niech Was nie zmyli informacja, że restauracja i bar otwarte są cały dzień. To znaczy, tak są otwarte, ale kuchnie nie! Kuchnia działa od 20.00. Praktyczna rada, koniecznie zróbcie rezerwację bo wtedy traficie to pięknej sali na końcu restauracji, przez szybę zajmującą całą jedną ścianę będziecie mogli oglądać co dzieje się w kuchni.

Culuca Cocina to ciekawe miejsce w A Coruna, w dzielnicy lepszych sklepów, ale oddalonej od samego centrum, menu tylko po hiszpańsku, obsługa przemiła a jedzenie z tych, które się zapamiętuje.

To połączenie kuchni z autorskiej z normalnymi porcjami. Dla mnie idealne rozwiązanie, nie dostaję dziwnego menu degustacyjnego tylko bardzo smaczną kolację. Nie ma problemu z dzieleniem się przystawkami, ba to nawet jest przyjęte – kelner przynosi talerzyki dla wszystkich, a przystawki lądują na środku stołu.


Takie pajdy podają w Galicji, chleb na zakwasie, pachnący, często jeszcze ciepły fot. D.Szymborska

Rozpływające się w ustach krokiety fot. D.Szymborska

Ryba dnia z ziemniakami i "warzywami" fot. D.Szymborska


20.00 stolik na nas czeka. Chleb – pajdy po galicyjsku, ciężko się oderwać tak pyszny (jak wszędzie gdzie go tutaj podają). Przystawki – klasyka – krokiety, sałatka rosyjska i papryczki. Nie wiem jak to robią w tej restauracji ale na naszą trójkę jedzącą trafiły aż 4 ostre papryczki. Przygotowane doskonale, z cieniutką skórką, bez zbędnego tłuszczu z płatkami soli.

Na drugie zamawiam rybę dnia. Mały zawód bo ziemniaki z warzywami oznaczają kilka ugotowanych pyrek z mikroskopijną ilością fasolki. 

To miejsce w którym cudownie i smacznie spędza się czas. Do tego podzielone jest na kilka sekcji, tak, że każdy znajdzie coś dla siebie – ogródek – drinki i przystawki, część środkowa bar, drinki i na samym końcu restauracja, która ma inną kartę niż ta barowa.

W te wakacje wybieraliśmy małe lokale, bary tawerny. Na kilkanaście dni podróżowania byliśmy tylko w 3 elegantszych restauracjach. Nawet nie powiem, że eleganckich tylko takich troszkę. Chcieliśmy jeść jedzenie proste, a nie piankę z buraków czy pył z kraba. Oczywiście, że kuchnie autorskie bywają porywające, ale teraz wolę zjeść obiad lub kolację a nie szukać momentów, wrażeń czy ekspresji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz