3 września 2018

Berlin Marathon – kilka praktycznych rad dla debiutantów (i nie tylko)



Biegniesz? Super! 

Już teraz:

Po pierwsze zgraj na telefon, ale też wydrukuj potwierdzenie udziału, które powinno już dojść mailem. Nie masz go w skrzynce? Sprawdź w spamie. Telefony mają to do siebie, że się rozładowują, dlatego ja zawsze wolę mieć wydrukowane potwierdzenie mojego udziału.

Masz super życiówkę z wcześniejszych maratonów? Nie chcesz startować ze strefy H – tutaj ustawiani są debiutanci w Berlinie. Weź ze sobą oficjalny wydruk ze strony z wynikami. Uważaj na niemiecką dokładność, biegłaś jako Kasia, a tutaj startujesz jako Katarzyna – trzeba będzie tłumaczyć, że jesteś tą samą osobą. Przed wyjściem ze strefy wydawania numerów startowych (nie ma opcji, że tam wrócisz lub się cofniesz na expo) podejdź do stoiska ze zmianami stref – przedstaw (na telefonie też może być, ale patrz punkt wyżej) swoje wyniki a na Twój numer startowy wolontariusz naklei inną literkę, która będzie oznaczała możliwość dostępu do szybszej strefy.

W Berlinie:

Nie zostawiaj odbioru numeru na ostatnią chwilę – są tłumy i wielkie kolejki!

Weź ze sobą dowód/paszport/prawo jazdy – sprawdzają naprawdę!


Dostaniesz opaskę na rękę – jeżeli masz zegarek z pomiarem pulsu z nadgarstka to wybierz rękę, na której go nie nosisz.

Berlińskie Expo jest olbrzymie! Masz ochotę na biegowe albo rolkowe zakupy – szaleństwo jak najbardziej możliwe! Limitem zakupowym jest Twój limit karty kredytowej!

Nie da się już zmienić – tego, co zostało zadeklarowane – jeżeli chciałaś ponczo zamiast depozytu to już tego nie odmienisz, ani odwrotnie….

Dzień przed biegiem pizzernie i restauracje z makaronami są oblegane!

W dniu biegu na maraton dojedziesz i wrócisz „na numer startowy” (pierwsza strefa).

Przyjdź wcześniej, bo od samego wejścia przez bramki do dojścia do swojej strefy startowej będziesz iść spacerem od 10 do 15 minut!

Ustal z rodziną pod jaką literką się spotkacie – to wcale nie jest takie oczywiste D jak Dota czy S jak Szymborska! Teraz brzmi śmiesznie, ale po biegu zawsze się zastanawiam, jak się umówiliśmy…. Strefa spotkań to super rozwiązanie – nie będzie nerwowego szukania się w wielkim tłumie!

A teraz najprzyjemniejsze – nikogo nie śmieszy to, że chodzisz z medalem na szyi również w poniedziałek!

Jeżeli chodzi o sam maraton – cudowny, wzruszający i taki, który zapamiętuje się na zawsze. Tam się chce wracać.

Za dwa tygodnie pobiegnę 6 raz, nie mogę się doczekać….mety oczywiście!

Jeżeli chodzi o samą trasę to: dzięki wyznaczonym strefom tempo jest takie jak czasy na które się biegnie. Do 3.30 są zające z balonikami. Dla strefy H jest rozgrzewka. Jest dużo łazienek przed startem. Na trasie podawana jest berlińska kranówka, nie zdarzyło się, żeby zabrakło żeli energetycznych – ba są w różnych smakach!

Przez całą trasę stoją kibice, jest bardzo głośno i energetycznie.

A jeżeli zostajecie w Berlinie do poniedziałku to w gazecie będziecie mogli przeczytać swoje nazwisko wraz z czasem jaki uzyskaliście!

Tutaj znajdziesz relacje z poprzednich lat, wiadomo, że ten pierwszy to były największe emocje – debiut i to w takim miejscu….kolejne.  

Z pięciu ukończonych z dwóch jestem dumna, z trzech mniej….

2012 - TUTAJ debiut!
2013 - TUTAJ
2015 - TUTAJ - życiówka!!!
2016 - TUTAJ 
2017 - TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz