5 września 2018

Manteleria 3 – winny bar z tapas w A Coruna

Tutaj czas się zatrzymał, jest spokojnie, klimatycznie... fot. D.Szymborska


Warto tutaj wpaść, posiedzieć, ale nie poleciłabym jednak tego miejsca na kolację. Zostało dobre wspomnienie pięknego lokalu, charyzmatycznej barmanki, zastraszonego pomocnika, który ustawiał i przecierał z niewidocznego kurzu butelki, tak by szefowa była zadowolona. Był i pan z pieskiem, który widać przyzwyczajony, miał swoje miejsce pod krzesełkiem barowym. Głośna grupa przyjaciół. Manteliriia jest malutka, bywa bardzo tłoczno i zupełnie pusto jak na zdjęciu (to jak wychodziliśmy).

Część tapasowej kolacji w Mantelerii udało się nam zjeść za trzecim (chyba) podejściem. Wcześniej lokal zwyczajnie był zamknięty. Kolejne miejsce, które otwiera się i zamyka w sobie tylko znanych godzinach.

To jeden z bardziej klimatycznych barów w tym galicyjskim, portowym miasteczku. Zapełnia się pustoszeje. To wszystko dzieje się bardzo szybko. Wpadają tutaj turyści i starzy bywalcy.

To miejsce z ciekawą kartą win na kieliszki. Właściciele stawiają na lokalne wina, zapewniają też dostęp do najbardziej znanych marek. Jednym słowem można zamówić po prostu białe lub czerwone, albo porozmawiać i napić się wina, które może nas zaskoczyć. Jeżeli istniałaby kategoria wina przyzwoitego – takiego, które ma nos, usta i powoduje, że chcemy o nim opowiadać, to w Mantelerii kosztuje od 2.4E wzwyż (oczywiście za kieliszek).


Tak, tak tutaj też podają lane piwo fot. D.Szymborska

Galicyjskie tapas fot. D.Szymborska

Dobre ryby, sery i chrupiąca bagietka fot. D.Szymborska


Jeżeli chodzi o jedzenie to na barze stoją tapas, część jest podgrzewana (tak, tak w mikrofalówce!!!). Jest w czym wybierać, tylko trzeba się śpieszyć. To znaczy jak ma się ochotę zjeść kilka różnych to, kuchnia je przygotowała ale nikt w niej nie zostaje, by je uzupełniać. To jest winny bar przede wszystkim, jedzenie jest uzupełnieniem, bardzo smacznym, wymyślnym, ale dodatkiem.

Jedliśmy dużo, różnych tapas – z sałatkami, kaszankami, papryczkami, rybami, wędlinami i serami. Spróbowaliśmy większości. Były naprawdę dobre. Po niektóre wracaliśmy, bo my z tych co tapas traktują jako kolację i zjadają tych przystawek bardzo, bardzo dużo! Niektóre talerze to wręcz ogołociliśmy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz