24 września 2018

Zhongqiu Jie – czyli festiwal księżycowych ciastek w Szanghaju [FOTO RELACJA]


Jedna z uliczek w Szanghaju fot. D.Szymborska



Kolejny dzień w Szanghaju -  święto środka jesieni, dzień ustawowo wolny od pracy. 

Pewno mniej bym się nim przejmowała, gdyby nie to, że ciężko było rano znaleźć coś otwartego, by zjeść śniadanie. 

O jedzeniu też będzie, bo drogie i nie zawsze dobre, ale najpierw o tym bardzo sympatycznym święcie. Bo koniec zbiorów, zwyczajowo powinno się spędzić z rodziną i zjeść specjalne księżycowe ciastko – wszystko udało mi się zrobić! 

Kolacja w restauracji polecanej przez przewodnik z grubym ludzikiem – megasmacznie, ciasteczko z nasionkami lotosu, tutaj napiszę, że to egzotyczny smak, który nie każdemu przypada do gustu...

Większość sprzedawanych ciasteczek pakowana jest w folię, wraz z pochłaniaczami wilgoci może przetrwać lata, są też stoiska ze świeżo pieczonymi, które zamiast formowania w specjalnym drewnianym naczyniu mają tylko pieczątki. Nadzienie niezmienne – nasiona lotosu. O święcie przypominają komunikaty z radiowęzłów. 

W Chinach jest głośno, szybko i niestety nie zawsze smacznie, jak do tej pory zdążyłam zjeść w restauracji, gdzie Chińczycy obchodzą urodziny – wiem, bo była orkiestra i tańczenie do skocznych rytmów, tak byliśmy jedynymi białymi. I tak udało mi się zamówić stolik, poczekać z numerkiem B57 i zostać zaprowadzonym do stolika. Acha, ja nie mówię po chińsku, ale dużo się uśmiecham a to działa! 

Potem była stołówka z czatowaniem na wolne miejsca przy dużym stole, tym razem to nas filmowali, bo w stali, gdzie jadło kilkaset osób było kilkoro nie Chińczyków. 

Wreszcie restauracja, w której było naprawdę smacznie. 

Wszystko na zdjęciach, wybaczcie tylko, że bez nazw bo ciężko je zapamiętać a jeszcze trudniej wymówić.... już cieszę się na kolejny smaczny dzionek i mam nadzieję, że księżycowe ciastko przyniesie szczęście w zwiedzaniu i życiu też, bo przecież taki jest zamysł tego święta... 

Księżycowe ciasteczko fot. D.Szymborska

Nadzienie z nasion lotosu fot. D.Szymborska


Tylko nadmienię, że nie jadłam tego sama....

Sałatka z meduz - uwielbiam fot. D.Szymborska

Podsmażane pierożki z mięsem i bulionem fot. D.Szymborska


Zestaw stółówkowy - pierożki razy dwa i kapusta z sosem czyli obiad z sałatką fot. D.Szymborska

Ostra zupa i jeszcze ostrzejsza surówka fot. D.Szymborska

Genialne ogórki z imbirem i marynowaną rzodkiewką fot. D.Szymborska

Cuodwne pierożki fot. D.Szymborska

To już przepadło, bo nie wiedzieliśmy co powinniśmy wyjeść z głowy kaczki...fot. D.Szymborska

Makaron z warzywami i kurczakiem fot. D.Szymborska


1 komentarz:

  1. Pocieszę Cię... w Hiszpanii nie zjesz nic w porze obiadowej bez świąt ;P Wszystko normalnie pozamykane do 19:30-20 ;)
    ale takie pierożki bym zjadła...

    OdpowiedzUsuń