Taśmy i słoma, czyli GP Żoliborza 2019


Są biegi sentymentalne. W moim przypadku to: Berlin, Falenica i GP Żoli. Pierwszy to maraton, drugi to zimowe gonienie się po górkach a trzeci to cykl trzech biegów (w różnej konfiguracji: 5, 10, 15 albo od dwóch lat (chyba) 5, 10, 10).

GP Żoliborza to impreza zarówno dla wyścigowców jak i wolniejszych amatorów. Wielu uczestników przychodzi na nią od lat.

Tak, tak dorośli ludzie "gonią się" między taśmami i podbiegają i zbiegają.....fot. D.Szymborska

Nowość! Przeszkoda przed zakrętem prowadzącym na drugie okrążenie albo do mety fot. D.Szymborska


Dlaczego? 

To jest lokalny bieg o wysokim poziomie i przemiłej organizacji. To impreza, gdzie pani z biura zawodów kończy wydawanie numerów startowych przed biegiem, przypina swój i też startuje. To rozważania speakera sportowego na temat, zmian w menu po biegowym – żurek zamiast grochówki. To bardzo szybcy zawodnicy i weterani, dla których pokonanie dystansu jest wyzwaniem. Wreszcie co cała grupa „po środku” czyli biegaczy, którzy nie zwyciężają i nie zamykają stawki.

Trzeba bardzo lubić bieganie, by w środku tygodnia „gonić się” po trawie między taśmami, z „milionem” podbiegów i jeszcze jedną przeszkodą (do pokonania dwa razy, bo były 2 pętelek). Takich ludzi jest całkiem sporo, ponad 150!

Trasa wymagająca i trudna – trawa, dziury, podbiegi, ziemia, ostre zakręty – do wyboru do koloru, a czasy czołówki świetne.

Jeszcze dwa biegi w tym cyklu, te już asfaltowe, ale i tak zapowiadają się świetnie.
Lubię wspomnienia z dobrych biegów, niezależnie od tego, czy zapamiętuje je dlatego, że mam życiówkę czy pamiętam miłą atmosferę i spotkanych znajomych.

Przed rozgrzewką, zdjęcia po biegu brak bo środa to zwykły a nie weekendowy dzień i musiałam "pędzić" dalej....

Acha, jeszcze jedno to nie są biegi, które:
a) blokują miasto,
b) mają bogaty pakiet startowy.


To są imprezy w których się biega, bo się lubi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © On Egin Eta Topa