Górskie wycieczki rowerowe – Pireneje 2020 [FOTO] i sprzęt



Tak, warto przywieźć rower. Dokładnie gravel albo CX. Wszystko po to, by przekonać się, że podjazd 400m w górę na dystansie 5km istnieje, że na znaku drogowym może być 25% nachylenie a my możemy się zastanawiać, czy „odpadniemy” z drogi. 

Osiem lat temu biegałam w tym samym miejscu. Zapamiętałam, że było bardzo ciężko – ot z domu chwilkę w dół by potem zakrętami pod górkę do kościoła, trasa pod górkę do… szczytu góry, 8 lat temu zapamiętałam "zamek", który okazał się być kościołem.. (TUTAJ)


Zakwaszenie nóg bardzo mocne, radość z tego, że jestem w stanie wjechać tam, gdzie osiem lat temu z trudem dobiegałam.


Jest kilka widoczków z trasy, z tej prostej przyczyny, że nie było łatwo... Jeździłam przed świtem, ale też wybrałam się popołudniu. Przed świtem to znaczy po 6 rano jest pięknie, droga nie jest jeszcze nagrzana…







Rower, który w bagażniku przejechał dwa i pół tysiąca kilometrów to Canyon Inflite AL. 9.0 (o rowerze pisałam w 2017 TUTAJ). Po trzech latach mogę powiedzieć, że naprawdę doceniłam hamulce tarczowe, świetne opony i zmiana pedałów pozwoliła mi czuć się dużo bezpieczniej i jeździć wygodniej.

Ale po kolei – po pierwsze hamulce – w mojej Bianchi’usi mam zwykłe, są dobre, ale, tutaj przy zjazdach, takich, że nie widzę, czy nie jedzie auto z naprzeciwka, albo po szutrze doceniłam hamulce tarczowe. Nie wiem, dlaczego kiedyś uważałam, że są brzydkie i nie pasują do rowerów szosowych. Odwołuję, pasują, bo zwyczajnie lepiej działają.

Opony – Schwalbe X-One – to jest coś magicznego – dają radę po szosie, a jak jest szuter, czy trochę piachu to dalej można jechać! Jak dla mnie cud techniki oponiarskiej! 


Pedały – SPD – nie żadne tam „karbony” SPDL, które mam do szosy tylko zwyczajne SPDy, do tego buty SIDI (o nich tutaj) i dzięki temu rower bardziej pode mnie dostoswany, do tego łatwość w wypinaniu i co ważne, możliwość przejścia w butach (tak, tak zdarzały się momenty „z buta”).










Wnioski – podjazdy i zjazdy są w górach. Tu na Mazowszu, tak jak mogę jeszcze znaleźć górkę do ćwiczeń podbiegów i zbiegów, tak podjazdów i zjazdów tutaj się nie nauczę. Po takich podjazdach wiem, że jestem zwolenniczką dwóch tarcz z przodu! Inaczej by mi już zupełnie zabrakło przełożeń! Po takich zjazdach wiem, że hamulce tarczowe to coś prawdziwie hamującego. 




Dziękuję T. za pożyczenie roweru! Ryski nie ma (chyba), a radości z jazdy było bardzo, bardzo dużo!

EDIT - jak się dowiedziałam, to nie były "zwykłe" pedały do SPD tyle takie z najwyższej półki.....


2 komentarze:

  1. Świetny tekst, a jeszcze podaj jak załapać się na taki wypożyczony rower - no i jaki bagażnik był na samochodzie, dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc po kolei. Rower pożyczony "od osoby prywatnej" więc wypożyczalni nie polecę. Podobnie jest z bagażnikiem, nie wyobrażam, sobie, żeby taki (inny też) rower wozić na dachu. Rowery ze mną jeżdżą w aucie. Na szczęście demontaż kół to moment. Dzięki temu odpada domywanie z muszek i wolne jeżdżenie i strach, żeby gdzieś zaparkować żeby roweru nie ukradli.... pozdrawiam

      Usuń

Copyright © On Egin Eta Topa