18 października 2017

Test przełajówki Canyon Inflite AL. 9.0

Imponujący, cudowny, szkoda tylko, że pożyczony i troszkę za duża rama....fot. T.


Moda? Pewno troszeczkę też, ale bardziej rozwiązanie kwestii jazdy zimą, dla szosowych zapaleńców. Coś dla tych, którzy uważają, że rower musi mieć kierownicę „baranka”, dla tych, co nie cierpią amortyzatorów wszelakich. Wreszcie myślę, że też dla tych, którzy lubią piękne, rowerowe kształty.

Rower pożyczony, więc jazda zachowawcza, żeby nie porysować…

Tak wiem, pedały i buty niewłaściwe, ale takie miałam i dużo po lesie nie biegałam, więc dały radę.

Canyon Inflite AL. 9.0 zadziwia! Zaczęłam jazdą po asfalcie, czułam jakbym jechała szosą. Inne było hamowanie – takie łatwiejsze do dawkowania. Dzięki hydraulicznym hamulcom można łatwo przyhamowywać – dużo płynniej niż w mojej szosie.

Wjechałam do lasu. Klęłam w myślach (na szczęście na głos to mi się rzadko zdarza) na wszystkich wokoło. Na mamę z synkiem na rowerku bez pedałów, na panią ciągnącą kijki, na młodego ojca pchającego wózek. Jednym słowem przeszkadzali mi wszyscy, którzy szli wydeptaną ścieżką.

Jechać z prędkością piechura, to przecież nie ma sensu. Takie zachwyty słyszałam i czytałam na temat rowerów przełajowych….

Kilka kilometrów dalej zrozumiałam, że…..nie muszę jechać wydeptaną ścieżką! I wtedy WOW – rower przełajowy jest cudowny. W chwili, gdy zaczęłam jechać po liściach, błocie (trochę, bo rower pożyczony), ziemi, trawie, zrozumiałam o czym mówią entuzjaści rowerów crossowych.


Las Kabacki, ścieżka dla rowerów fot. T.

Trochę mi zajęło zrozumienie, że tym rowerem można zjechać "ze szklaku" fot. T.


Dalej była górka, myślę, no to teraz będzie ciężko, rower aluminiowy, swoje waży. Ups, ważę to ja, bo ciężar roweru przy podjazdach nie jest wyczuwalny!

To się nawet troszeczkę rozpędziłam, tu dla odmiany obawiałam się, że będzie tak trzęsło, ż dostanę szczękościsku. I znów niespodzianka – ten rower ma zdolności amortyzujące. To, co o nim piszą, o technologii użytej do jego produkcji, to wszystko prawda – nie trzęsie! Zachwyt i jeszcze raz zachwyt!

Dwa minusy to beznadziejne (dla mnie) siodełko – obciera i jakby tego było mało to jeszcze spodenki się na nim ślizgają. Drugi minus to rozmiar ramy – ot S jest dla mnie za duża, ale pożyczonemu Canynon’owi nie zagląda się w szprychy, tylko cieszy się jazdą.

Temat testów w toku, jak na razie (prawie) same zachwyty, a minusy wynikają z tego, że to nie jest mój, dopasowany do mnie rower. Ale jeszcze go pożyczę….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa