20 kwietnia 2017

Pakiet Orlen Warsaw Marathon 2017 i dlaczego warto wyjechać przebiec maraton....

Wersja najprostsza: numer startowy i torba do depozytu! fot. D.Szymborska


Zerknęłam w kalendarz, żeby wszystko się dopięło to muszę, wyjechać o trzynastej z minutami, o czternastej otwierają Biuro Zawodów, przygotuję dowód i o czternastej dziesięć (może być ktoś przede mną) powinnam już mieć pakiet startowy odebrany. Jak wcześniej sprawdzę rozstawienie stoisk na EXPO, to o czternastej dwanaście powinnam znaleźć stoisko sprzedające moje ulubione (i sprawdzone żele), trzy minuty później (płacąc gotówką oczywiście) powinnam już iść w stronę auta – tak, tak robię takie plany!

W niedzielę, podjadę metrem (darmowe z numerem startowym), podejdę kawałek i wystartuję w maratonie. Potem pojadę do domu, pewno wybierzemy się do restauracji (tak, tak będę się poruszać tym śmiesznym post maratońskim krokiem), napiję się wina i pójdę spać, bo w poniedziałek rano mam dużo rzeczy do zrobienia.


A gdzie wyjątkowość? Ano nie ma, jak się biega pod domem  (trasa przebiega jakieś 800m w linii prostej od mojego balkonu), to nie ma tej specjalnej i bardzo przeze mnie lubianej otoczki WAŻNEGO STARTU. Nie ma „szwendania się” po EXPO (uwielbiam te ciągnące się hale w Berlinie, te nowości), szukania pysznych klusek, układania na hotelowym łóżku pakietu startowego do zdjęcia. Gdy wyjeżdżam na zawody to, wszystko kręci się wokół startu, ja czuje się wyjątkowa, no dobra bywam też humorzasta, ale uważam, że mi to trochę „przysługuje” z racji startu w maratonie….albo triathlonie. 

Nie żebym narzekała, zerknęłam na fakturę – start w niedzielnym maratonie kosztował mnie 53PLN. W Berlinie: dojazd, hotel, jedzenie, wpisowe, koniecznie koszulka okolicznościowa…robi się z tego niezła sumka….


Cóż wyjątkowość kosztuje. Inna sprawa, że emocje na mecie są….bardzo podobne niezależnie od tego czy kosztowało nas to 53PLN (no pewno 70 bo jeszcze żele) czy kilkaset EURO… dlatego ogromnie się cieszę na niedzielny bieg.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa