5 kwietnia 2017

Wielkanocne gonienie króliczka

Czasem udaje się złapać króliczka, można wtedy pomyśleć o pasztecie albo o czymś zupełnie innym....fot. D.Szymborska


To będzie o tym, jak się nie przetrenować w Święta. Tak, tak nie żadne tam, co jeść w Wielkanoc żeby nie przytyć, tylko jak mądrze ćwiczyć, żeby uniknąć kontuzji.

Wiadomo, że gonienie króliczka (czy to wpław, czy rowerem czy na nogach własnych) jest cudowną zabawą, a wolne dni sprzyjają pogoniom wszelakim!

Oto zasady, które pozwolą króliczkowi uciec a nam cieszyć się z dobrego zdrowia w Święta Wielkanocne i nie tylko:

·      Trening jest ważny ale rodzina ważniejsza! Serio! Jeżeli chcemy mieć pewność, że nasze dzieci będą miały miłe rodzinne wspomnienia to….trenujmy wtedy gdy śpią. W Święta pamiętajmy o tym, że nasze hobby nie może zdominować Wielkanocy. W praktyce oznacza to, że będziemy bardzo wcześnie chodzić spać dlatego, żeby mieć siłę zerwać się rano z łóżka i zrobić trening zanim reszta rodziny się obudzi. Dodatkową korzyścią jest to, że uwagi teściowej z pewnością nie wyprowadzą nas z równowagi, uroczyste śniadanie będzie spokojne a my ewentualnie lekko usypiający po naszym porannym treningu.



·      Nigdy nie trenujemy po alkoholu! I tak alkoholem jest nalewka babci, wino wujka czy inne radośnie przygotowywane drinki wiosenne. Dlatego jeżeli mamy ochotę obchodzić alkoholowo Wielkanoc, to zostawmy sobie świętowanie procentami na wieczór, w takich ilościach oczywiście by rano móc wyjść na trening.


·      Pozwólmy uciekać króliczkowi! Jeżeli już teraz planujemy po dwa treningi dziennie w czasie „wolnych, świątecznych dni”, wszystko po to by dogonić króliczka, to bardziej niż złapania króliczych uszu możemy być pewni kontuzji. Osłabienie wiosenne, zmęczenie w połączeniu z super intensywnymi treningami nie pomoże nam w osiągnięciu celu treningowego. Już teraz widzę wiele osób, które zamiast powoli zwiększać stopień trudności treningów, ich objętość – zaczynają trenować jak szaleni. Owszem przez pierwszy okres może to przynosić złudny efekt, że uda się nam nadrobić 4 miesiące laby. Niestety w takim kompulsywnym trenowaniu bardzo łatwo o kontuzję. Dlatego zaplanujmy rozsądną ilość treningów, taką by z jednej strony wykorzystać to, że przez kilka dni nie musimy chodzić do pracy ale jednocześnie nie szaleć zbyt bardzo w stosunku do „normalnych, pracowych tygodniu”.

·      Odpoczywajmy! Jak już nam ten króliczek ucieknie to zamiast ruszać w jeszcze szybszą pogoń, odpocznijmy. Może właśnie teraz bardziej niż zwiększenia jednostek treningowych potrzebujemy odpoczynku, relaksu. Warto zrobić prawdziwe, szczere podsumowanie ostatnich miesięcy, zastanowić się czy większej korzyści nie przyniesie nam laba przez trzy dni. Może właśnie tego, teraz najbardziej potrzebujemy, może nasz organizm wysyła nam rozpaczliwe sygnały o potrzebie odpoczynku, które my ignorujemy? Przez kilkadziesiąt godzin nasza kondycja nie obniży się zbytnio a wypoczęty organizm będzie wydajniejszy na kolejnych treningach!


A o zdrowszych i bardziej dietetycznych Świętach to jeszcze będzie. Jak się już tego króliczka dogoni to przecież można pasztet zrobić…żartowałam oczywiście!



2 komentarze:

  1. Bardzo rozsądny wpis, bardzo za niego dziękuję. Mnie samą trochę dopadło szaleństwo gonienia króliczka i pomysły, żeby więcej potrenować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, dziękuję za miły komentarz :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa