25 kwietnia 2017

Symfonia Smaku czyli degustacyjne menu weselne

Rewelacyjny deser, piękny talerz - idealna całość, moim zdaniem najlepsze danie z menu weselnego fot. D.Szymborska


Wódeczka, goloneczka, gorzko, gorzko….. pewnie każdy był na takim weselu. A na takim, gdzie nie serwuje się mocnych alkoholi, jedzenie nie jest na półmiskach, tylko w formie serwowanego menu degustacyjnego? Ja byłam w sobotę! W gliwickiej restauracji Symfonia Smaku.

Na początek szparagi, sos holenderski i boczek z dzika. Świetna kombinacja, dobry start obiadu weselnego. 

Potem ryba, kolejność mnie zastanawiała, bo tak aromatyczny boczek z dzika zestawiony z delikatnym halibutem trochę przytłacza drugie danie. Ryba świetnie przygotowana a pomysł z kalafiorem i słonecznikiem – super smacznie. Do tego każde danie podawane na innym talerzu. Przemyślane! 

Dalej był tatar z jelenia – nie jadłam, bo unikam surowego mięsa. 

Potem chłodnik z buraków na maślance. Bardzo dobra zupa, niestety podana w zwykłych bulionówkach – sposób serwowania też jest ważny, w przypadku przemyślanych talerzy na których podawane były wcześniejsze dania, to taki mały zgrzyt. Zupa delikatna i pomysł z czarnuszką trafiony! 

Desery – dwa. Pierwszy – mistrzostwo! Tak, tak wiem, że super ultra słodki, ale akurat tym trafił w mój gust! Biała czekolada ma być słodka, maliny aromatyczne, idealny deser, tak dobry, że warto przyjechać tylko po to, by go zjeść. Drugi deser to jakieś bezy z pływającymi w sosie truskawkami i ciekłym azotem. Cóż, wydaje mi się, że to już passe – dymy azotowe? Nie potrzebuje takich wrażeń, mogę zjeść dwie porcje tej malinowej pyszności...



Super przygotowane szparagi! Świetny boczek z dzika! fot. D.Szymborska

Świetne połączenie ryby, kalafiora, słonecznika fot. D.Szymborska

Pierwszy w tym roku chłodnik! fot. D.Szymborska

Azoty, azoty fot. D.Szymborska




Po obiedzie był świetny tort weselny – owoce leśne z mascarpone. Bez pięter, udziwnień, po prostu doskonały cukierniczo wypiek.

Mało? Jak wesele to wesele! 

Szwedzki bufet z wędlinami, którym należy się kilka słów – wędzone na miejscu, aromatyczne, przepyszne! Do tego kiszone warzywa, humus, podpłomyk. Nie było rzeczy niesmacznych, a wszystkie najmodniejsze, nie zabrakło tatara z tuńczyka i różnych wersji pasztetów i galaretek mięsnych.

Byłam zaskoczona tak wysoką jakością produktów z których zostało przygotowane pyszne jedzenie,. Zapamiętałam kalafior jako świetny dodatek do halibuta w połączeniu z chrupiącym słoneczkiem, bardzo smakował mi malinowy deser a wędliny były doskonałe!

Tym nad czym restauracja powinna moim zdaniem popracować jest obsługa, bo ani miła ani uśmiechnięta, owszem wszystko poprawnie podawane, jednak to klimat miejsca tworzą nie tylko dobre dania, ale też miły kelner czy kelnerka. Zabrakło mi też szefa kuchni, albo cukiernika, który przywitałby się z gośćmi np. przy okazji krojenia weselnego tortu.

A jeszcze jeden szczegół, brakowało serwetek materiałowych do położenia na kolanach czy wycierania ust. Wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach, a jak podawane jest pyszne jedzenie, przemyślane dania, to oczekiwania w stosunku do Restauracji rosną!


Symfonia Smaku, Gliwice, ulica Pszczyńska – jest parking dla samochodów…można przyjeżdżać i cieszyć się z menu degustacyjnego!

5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe danie :)
    Narobiłaś mi apetytu na krem z buraczków, ciągle jeszcze ciepły jednak, bo zimno... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chłodnik na bazie maślanki był przepyszny :) idzie wiosna :) za chwilę lato...a po drodze to jeszcze będzie czas na buraczki w różnych postaciach :)

      Usuń
  2. Ładnie wygląda, ale wolałabym na bogato :D Trochę mało jak na polskie standardy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie jakie standardy? żeby się przejeść i żeby jedzenie zostało do wyrzucenia? tutaj nikt nie był głodny, po obiedzie degustacyjnym był jeszcze szwedzki bufet, ciasta....po prostu inaczej niż klasycznie :)

      Usuń
    2. Nigdy nie spotkałam aby wyrzucać jedzenie, ale wolę klasykę :D

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa