25 lutego 2018

Bieganie po schodach – po co? Relacja z Biegu na szczyt 2018

Meta na 38 piętrze fot. T.



Po co? Żeby kaszleć na mecie? Żeby zakwasić nogi? A może po to, by cieszyć się widokiem? Choć z tym ostatnim to różnie bywa, bo na przykład rok temu była taka mgła, że równie dobrze można było sobie zrobić zdjęcie na tle ściany i powiedzieć, że to 38 piętro.

Biegi po schodach to ciekawe imprezy sportowe. Niewątpliwą zaletą jest to, że nie trzeba się martwić warunkami pogodowymi! Po drugie obywają się o bardzo różnych porach – rano, popołudniu, albo tak jak wczoraj wczesnym wieczorem.

Świetnie nadają się do porównywania wyników – co jak co ale trasa jest ta sama!

Biegłam po raz piąty. Najlepszy wynik miałam w 2015 – 7.02 – ale był to czas treningów po schodach i czerpania wielkiej zabawy z wchodzenia. W 2018 start był z sentymentu, bo schody nie są w kręgu moich zainteresowań sportowych, ale żal nie przyjechać i się nie wdrapać.

Dla wszystkich, którzy zastanawiają się po co? Krótka relacja i informacja jak takie bieganie po schodach wygląda. Może się zobaczymy za rok?


·      Warto zapisać sobie w kalendarzu datę zapisów, a jak się jest strażakiem to czekać przed komputerem jak ruszy rejestracja. Pakietów nie jest dużo a chętnych sporo (tak serio!),

·      Gdy już jesteśmy szczęściarzami na liście startowej to na kilka dni przed zawodami trzeba sprawdzić godzinę startu. Starty podzielone są na serie, zawodnicy startują z 15 sekundowych odstępach,

·      Przyjechać minimum godzinę wcześniej żeby odebrać pakiet,

·      Zrobić rozgrzewkę – w zeszłym roku można to było zrobić na siłowni, w tym trzeba było biegać albo na dworze albo wokół nieczynnego baru na parterze!

·      Ustawić się w kolejce do startu,

·      Uważać, żeby się nie pośliznąć.

·      Wdrapać się na 38 piętro, pamiętając o tym by się uśmiechać do kamery, która jest w dwóch miejscach na trasie,

·      Wbiec na metę i odebrać picie i medal,

·      Kaszleć, kaszleć i jeszcze raz kaszleć…

Kaszel przechodzi a miłe wspomnienia zostają…..


To co widzimy się za rok?

Tym razem numery startowe odbierało się w restauracji fot. D.Szymborska

Rozgrzewka wokół zamkniętego baru fot. T.

Selfie na szczycie...

5 komentarzy:

  1. Podziwiam Cię :) Ja w ogóle nie lubię biegać, a po schodach to sobie nawet nie wyobrażam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to wcale nie jest takie straszne :)

      Usuń
    2. Może kondycyjnie i nie, ale nie wiem dlaczego, bieganie mnie niesamowicie nudzi :/

      Usuń
  2. jak mieszkałam jeszcze we Wrocłąwiu to modne były takie imprezy w Sky Tower. Ale na samą myśl aż mnie mroziło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak tam też są zawody:) ja biegałam w: Wiedniu, Bratysławie, Brnie, Warszawie (Marriott, Rondo, IC) :)

      Usuń