8 lutego 2018

Jak się zaprzyjaźnić z trenażerem? Kilka sprawdzonych rad


Po treningu



Zanim kupisz – wypożycz! Serio! Nie każdy zniesie godziny patrzenia w meblościankę/telewizor/okno balkonowe. Mowa o trenażerze, sprzęcie, który jest nieoceniony w naszej strefie klimatycznej. 

Pewno, że pogoda nie powinna wpływać na treningi, jednak śnieg, lód, mróz – to nie ułatwia jazdy na rowerze. Świetnym rozwiązaniem jest rower crossowy, który pozwala na wiele więcej w trudnych warunkach. Do listy utrudnień dodałabym bardzo krótki zimowy dzień, co oznacza, że jest ciemno! To wszystko czyni jazdę na dworze bardziej niebezpieczną. To może by tak pojeździć w pokoju? 

Oto moje sprawdzone sposoby, by jazda na trenażerze stanowiła przyjemność (w miarę możliwości):


·         Dobry film – mam specjalną kategorię filmów do oglądania z poziomu siodła – nie mogą być zbyt skomplikowane, lepiej żeby nie wzruszały, najlepiej by były śmieszne. To wszystko po to, że jak zbytnio się wciągam w oglądanie to a to spada kadencja, albo maleją waty.

·         Aplikacja z trasą – obecnie programy, aplikacje pozwalają się poczuć jakby się jechało po trasie (nagrania wideo) albo ściągać się z najlepszymi (aplikacje i programy), niektórym bardzo to pomaga „na głowę” i nie mają poczucia, że jeżdżą jak chomik w klatce, to znaczy dużym pokoju….


·         Wygłuszająca mata – nawet jak mieszkamy w domku jednorodzinnym to nie chcemy, żeby wszyscy wyczuwali drgania, a w bloku tym bardziej. Dobra mata to podstawa – taka która tłumi drgania, nie przenosi ich na podłogę i jest łatwa do zmywania.

·         Wentylator albo otwarte okno – z tym drugim to zimą trzeba uważać, bo zaziębić się jest bardzo łatwo, ale dodatkowe „chłodzenie” się przyda, bo to co normalnie robi za nas powietrze, wiatr na trasie nie działa w pokoju czy garażu!


·         Ręcznik – niby oczywiste, ale jak zapomnicie go rozłożyć to trzeba będzie myc podłogę w pokoju, a o wykładzinie to wolę nie myśleć. Powiedzenie, że na trenażerze można wiele wypocić jest prawdziwe!

·         Picie w bidonach – coś o czym często zapominamy, trening na trenażerze to też trening! Dlatego trzeba uzupełniać płyny!


·         Prawidłowe ustawienie roweru – jeżeli nie chcecie cierpieć (ból kręgosłupa, drętwienie nóg, obtarcia itp.) to poświęćcie czas na dostosowanie ustawień roweru do trenażera. Zarówno model, w którym wpinamy rower do trenażerowej kasety jak i ten gdzie zmieniamy oponę i wpinamy całe koło – obydwa zmieniają ustawienia roweru! Jedynie jeżdżąc na rolkach zachowujemy ustawienia naszej szosy.

·         Zaplanowany trening – tak samo jak z normalną jazdą na szosie, ot takie sobie jeżdżenie owszem sprawia wiele przyjemności ale z pewnością na dłuższą metę nie podniesie naszej kondycji, nie będzie prawdziwym treningiem. Dlatego polecam jazdę według planu treningowego! Wtedy naprawdę zimę można mądrze przejeździć.

·         Dowolność pory treningu – jak dla mnie to, to jest super ważne! Nie muszę się martwić, że zimno, że pada, że ciemno – jadę i już.

Przekonani? Jak to Wasz pierwszy sezon, a do prawdziwej wiosny jeszcze kilka tygodni, to może warto wypożyczyć sprzęt i sprawdzić jak Wam się jeździ „po domu”.
Ps. Trenażer, trenażerem ale marzą mi się Gassy w słońcu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa