20 czerwca 2018

Kryterium kolarskie – Mokotów 2018 - relacja

  
Zestaw startowy fot. D.Szymborska


To było II Kryterium Kolarskie na Mokotowie. Zgodnie z definicją kryterium uliczne to rodzaj wyścigu kolarskiego, który rozgrywa się na rundach, które nie powinny być dłuższe niż 5 kilometrów. Ruch powinien być zamknięty a kolarze jeżdżą po ulicach miasta.

Dokładnie tak było w niedzielę. Wszystkie wymogi spełnione – z ulicy usunięto zastawiający samochód (dlatego start wyścigu kobiet i młodzików był opóźniony), jechaliśmy 8 rund (zmiana z regulaminowych 10), jedna miała około 2 kilometrów, ruch był zamknięty i było dużo zakrętów!

O tym, że Kryterium wymaga umiejętności technicznych i szybkiego i  pokonywania zakrętów przekonałam się już na objeździe trasy – wąsko, dziury a na dwóch prostych hula wiatr.

Jak ważna jest taktyka to zobaczyłam na samym wyścigu. Kto na czyim kole, jak przyśpieszyć, jak wejść w zakręt...

Dziewczyny jechały z młodzikami, tylko jedna zawodniczka (świetna również na torze) utrzymała się z chłopakami na czele.

Sam wyścig trudny ale ciekawy. Teraz pozostaje gdybanie czy doszłabym czwartą dziewczynę,... byłam piąta (z sześciu). 

I tu właśnie pojawia się smutna refleksja – mało nas było! 

Widzę coraz więcej dziewczyn w weekendy na szosach, część jeździ naprawdę mocno, a potem na zwodach ich nie ma.
 
Nie wiem czy nie wiedziały? 

Czy żal było 70PLN na wpisowe, jak dla mnie bardzo drogie, biorąc pod uwagę, że to był wyścig na pętli, a pakiet startowy to numer (płatny 10PLN) i kupon na obiad (który zostawiłam w domu…ale to już mój problem)? Z drugiej strony za 20PLN można robić rundki w czasie Kolarskich Czwartków, a atmosfera jest chyba nawet lepsza, choć dziewczyn też jak na lekarstwo...

Wnioski dla mnie są takie, że trzeba:

·         Jechać szybciej na zawodach i poćwiczyć szybkie i krótkie odcinki,

·         Ćwiczyć wchodzenie i wychodzenie z zakrętów,

·         Zmówić się z koleżankami, żeby było nas więcej na zawodach!

Myślę, że za rok pojadę znowu, bo owszem drogie to wpisowe ale za to odpadają koszty związane z dojazdem na zawody – ot wsiadam na rower i jadę…




Na jednej z rund - łapiąc, gubiąc koło...fot.T

Finish fot. T.

O pół roweru co oznaczało sekundę w czasie fot. T.


1 komentarz: