20 lipca 2018

5 Bieg Chomika – czyli pomagamy psom i kotom

Przedbiegowe selfie


Coś za darmo, coś na co przychodzą prawdziwi ludzie i przynoszą wielkie torby rzeczy dla zwierząt, a nie tylko lajki i odkliknięcia na facebooku – mowa o biegu charytatywnym dla psów i kotów o nazwie – Bieg Chomika.

Wczoraj biegłam w 5 edycji. Od dłuższego czasu widziałam zdjęcia znajomych blogerów piszących o winie w bluzeczkach z chomikami, spotkałam ich na biegu – współuczestniczyli w organizacji tych zawodów. Wino i bieganie idzie w parze, ba czasem nawet biega!

Czwartek wieczorem, na Ursynowie, ubrani na biegowo ludzie ciągną z wielkimi torbami kocy, pościeli, niosą spore worki karmy dla kotów i psów.

Idea biegu prosta – my ludzie bawimy się w krążenie wokół parku (6 pętelek) – jak chomiki, a psych i koty dostają karmę i legowiska. 


To był naprawdę miły wieczór na Ursynowie. Nie przepadam zazbieganiem w kółko, cóż nie jestem chomikiem, ale tutaj kółka były znośne (dlaczego o tym w części o suplementacji). To wszystko dzięki świetnej atmosferze, miłym wolontariuszom.

Można było się ścigać, biegać treningowo, jechać na wózku, być ciągniętym przez psa – pełna dowolność, najważniejsze było pomaganie.

I znów impreza organizowana w tygodniu, wieczorem przyciągnęła wielu biegaczy. Sterta karmy i legowisk była imponująca. Cieszę się, że mogłam do tego dołożyć worek karmy.

Jeżeli komuś się wydaje, że doświadczeni biegacze, ci, którzy biegają przez wiele sezonów nie robią błędów żółtodziobów, to są w wielkim błędzie.

Każdy, kto startował w kilku biegach wie, co na niego najlepiej działa w kwestii jedzenia i picia. Do tego są starty kontrolne przed ważnymi zawodami. Jednym słowem – rozsądne jedzenie, sprawdzonych rzeczy.

A co powiecie na ostrą zupę chińską i pierożki na parze, jako posiłek przed wieczornym  biegiem?
To ja odpowiem, bo wiem to z własnego doświadczenia – będziecie szczęśliwi, że w dwóch miejscach trasy stoją łazienki. Nie będziecie zupełnie narzekać na pętelki biegowe, ba będziecie się cieszyć, że tak często przebiegacie koło tojtojek!

Tyle w kwestii suplementacji przed biegowej. Albo chiński obiad albo bieganie – razem – nigdy więcej!

To nie jest moja lodówka, ale to jest mój magnes fot. D.Szymborska


Na mecie zamiast medalu czekał magnes na lodówkę – jak miło być FINISHEREM Biegu Chomika.
Dziękuję wolontariuszom za świetną robotę, organizatorom za pasję a sponsorom, za to, że przynosząc karmę dla psów mogłam gonić się jak chomik!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz