30 lipca 2018

5 Bieg Pasty – niespodziewany medal


Na medalu 9 pięter Pasty w tle zdecydowanie więcej pięter do wbiegania fot. D.Szymborska



Nie wdając się w stomatologiczne szczegóły, nie mogę dłużej biegać ani pływać. Tak będzie post o długim spływie kajakowym w weekend – to mogłam zrobić!

Nigdy wcześniej nie startowałam w Biegu Pasty, ot nie wykazywałam się wystarczającym refleksem przy zapisywaniu na powstańcze biegi.

W tym roku udało się – dwa biegi – jeden po schodach drugi po asfalcie wieczorem (niestety DNS).

5 Bieg Pasty to naprawdę dziwna impreza.  

Medal po wbiegnięciu na 9 piętro był naprawdę dużym zaskoczeniem, podobnie jak serie z karabinów na klatce schodowej – ale "niosło"!


Bieganie po schodach jest dyscypliną sportową, którą naprawdę lubię. Wbiegałam na szczyt wieży telewizyjnej w Wiedniu, wieżę przy moście w Bratysławie, co roku staram się wbiegać po schodach w wieżowcu Rondo 1, mam sentyment to 24 godzinnego biegu w Hotelu Marriott. Można by wymieniać jeszcze kilka dziwny, schodowych miejsc gdzie startowałam. Nigdy nie było to 9 pięter tak, jak w sobotę.

To trochę tak jakby w bloku sobie pobiegać….o tyle inaczej, że wysokość pięter różna, oznaczenia średnio widoczne a na klatce schodowej ekstremalny upał pomimo otwartych kilku okien.

Tłumy amatorów i profesjonalistów też. Co ciekawe większość zarzekała się, że się nie ściga, że to dla upamiętnienia. Pamięć, pamięcią, ale pomiar czasu był  i SMS informujący o czasie i finały rozgrywane wśród najszybszych.

Na 9 piętrze czekała na mnie woda i chorągiewka, która była znakiem charakterystycznym, że należy mi się banan i medal rozdawany pod Pastą. Może mam specyficzne poczucie humoru, ale szkoda, że klusek nie było… 

Sam bieg dziwny i szczerze, uważam, że medal dla każdego, kto wejdzie na 9 piętro to trochę przesada. Oczywiście, że się ucieszyłam, to miła pamiątka, ale nie jestem pewna czy potrzebna, to trochę tak jakbym u siebie w blogu miała takie nagrody…. nie mam a i tak chodzę po schodach! 

Nie żałuję, że wstałam rano w sobotę (pływanie na szczęście było odwołane z powodu sinic, więc mi nie było żal, że nie plumkam w jeziorku), atmosfera była podniosło sportowa, dużo znajomych twarzy, rozgrzewka i schodowa przygoda. 

Czy za rok pobiegnę?

Szczerze nie wiem, bo do końca nie zrozumiałam idei tego biegu – sprint patriotyczny po schodach?

2 komentarze:

  1. Faktycznie widać że nie zrozumiałaś idei tego biegu. Zachęcam do zapoznania się z historią tego miejsca. Może to coś pomoże :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, historię miejsca znam. Biegłeś/biegłaś? podobało Ci się?

      Usuń