Czym jest ramen?



Temat japońskiej zupy pojawia się u mnie na blogu dość często. W Warszawie jadłam już w większości miejsc, które tę zupę podają. Pisałam, zachwycałam się, czasem (troszkę) siorbałam.

Bywało też wpadkowo, najgorzej jak było bez smaku. Dziś zjadłam coś co nazywało się ramenem a było dobrą zupą z kurczakiem. Trochę inny rosół. Zamówiłabym tez gdyby nazywało się zupą z kury.

Moda na rameny jest już taka duża, że co rusz trafia do mnie reklama (co jak co, ale targecik ze mnie idealny) ramenu na wynos. Ja się pytam: jak to? Przecież ramen to też kulinarny teatr. Kompozycja na talerzu, specjalne ułożenie. Pewno, że można wymieszać, ale to co widzimy, bywa małym, albo większym kulinarnym dziełem sztuki! Ramen na wynos? To znaczy się bełt wszystkiego. Pewno, może być smaczny, tylko czy dalej będzie ramenem?
Wymieszane dodatki czy pomylona nazwa? 

A może to ja wydziwiam? 

Zaczęłam się zastanawiać czy jest albo czym powinien być ramen – wiki podpowiada, że to danei składające się z rosołu, makaronu i innych składników, pochodzi z Chin, ale jest japońską zupą. Chińska zupa zawierała czerwone mięso, japońska wersja ryby i warzywa. Popularność ramen zyskał po II Wojnie światowej i jest japońskim – uwaga! – fast foodem!

To może ta dzisiejsza zupa to był ramen? Albo ta rozwożona po biurach i domach?

Zdecydowanie wolę ramen w wersji europejskiej, starannie przygotowanej, przemyślanej zupy, ugotowanej ze świetnych składników.  A to kosztuje…. Płaci się też za pomysł i miesiące eksperymentów nad smakiem.

To ja będę dalej szukać ramenu doskonałego, ten dzisiejszy zjedzony w zaśnieżonej Rydze miał rewelacyjny, jak zapewniają w YAKUZA robiony na miejscu makaron. Zaskoczyła mnie rzepa…

Cerkiew w Rydze, tak tutaj jest prawdziwa zima



Jak pojdę do Japonii to poznam czym jest ramen, a do tego czasu, jak tylko gdzieś widzę w menu to zamawiam…. 

Próbowanie nowych smaków jest zawsze przyjemnością, zimą o tyle większą, że rozgrzewająca zupa bardzo się przydaje by przetrwać ten pełen śniegu czas…

4 komentarze:

  1. Dla mnie ramen jest kulinarną filozofią...Dążeniem do doskonałego smaku...Często nieosiągalnym...
    W Japonii można trafić na słabe rameny, a do tych najlepszych trzeba stać długie godziny...
    Nie wiem, czy to nie chodzi właśnie o poszukiwanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie to ujęłaś. Masz racje, jeżeli ramen potraktujemy jako kulinarną filozofię to wszystko nabiera większego aromatu...

      Usuń
  2. U nas też była prawdziwa zima (to znaczy na śląsku, nie wiem jak u CB)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © On Egin Eta Topa