10 października 2017

Porażka może być pierwszym krokiem do sukcesu

Jak "snapczatowiec" robi zdjęcie to nie może być "normalnie" fot. J.


Nic tak nie dodaje skrzydeł, jak życiówka poprawiona na zawodach. Tak samo nic tak nie zabiera motywacji jak kolejny nieudany start.

Nie zawsze jest różowo, czasem jest czarniej niż w Kosmosie. Wyjście na trening staje się zadaniem na miarę wyprawy w góry wysoki. Wykonanie zaplanowanej jednostki treningowej jest tak samo rzeczywiste jak spotkanie tęczowego jednorożca w centrum Warszawy.

Udany trening wymaga nie tylko zdrowego organizmu, ale również motywacji do działania. Bez tej ostatniej, będziemy dalej tkwić w czarnej dziurze, albo nawet będziemy zapadali się jeszcze głębiej.

Sprawdzone sposoby by nawet po nieudanych startach odnieść sukces na kolejnych zawodach, są następujące:

1.     ANALIZA – nie można zamykać oczu na klęskę, ale nie należy też jej przeżywać w nieskończoność. Nie udało się nam osiągnąć zamierzonego wyniku bo:
·      Źle przygotowywaliśmy się do startu:
o   Błędy w planie treningowym
o   Błędy żywieniowe
·      Nie wykonaliśmy planu treningowego
·      Mieliśmy zły sprzęt i problemy techniczne (np. spadający łańcuch w rowerze, rozwiązujące się sznurówki w butach)
·      Byliśmy źle zorganizowani:
o   Niewyspani
o   Spóźnieni na start
o   Zmarznięci/przegrzani już na starcie zawodów.

Przygotowujemy zestawienie. Wyciągamy wnioski, tak by wykorzystać doświadczenie, które zdobyliśmy.


2.     SYSTEM NAPRAWCZY – jeżeli wiemy już, co nam nie poszło i dlaczego, to trzeba dokonać zmian. Kontakt z trenerem, kimś bardziej doświadczonym, ekspertem – z pewnością trzeba „przegadać” swoją porażkę.
A może nasze cele były źle obrane? To jest właśnie czas by zdecydować o nowych kierunkach..

3.     WDRAŻANIE NOWGO PLANU – tu właśnie pojawia się uśmiech. Nie tkwimy już w źle działającym układzie treningów. Wprowadzamy coś nowego. Ważne żeby wiedzieć po co są te zmiany. Musimy rozumieć do czego zmierzamy, wtedy będzie nam łatwiej efektywnie trenować.

Złe rzeczy mamy już za sobą, przed nami dużo pracy na treningach. Pewno, że lepiej uczyć się na błędach innych, ale nasze też mogą nas pchnąć do sukcesu, a nie pogrążać w porażce.

To co kolejny maraton na wiosnę? Triathlon latem? A może jesienny cross rowerowy?

PS.

Wymienione trzy punkty trzeba zrealizować szybko. Nie za miesiąc, nie „kiedyś tam”. Dziś, teraz, bo przecież trzeba iść na trening. To mały kroczek, który przybliża nas do sukcesu, a oddala od poniesionej porażki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa