21 maja 2018

Lang Team Race – Dystans Mini Warszawa – relacja

46km wspólnej jazdy, zmian i dobrej zabawy - selfie z mety

Ostatnie trzy tygodnie w każą niedzielę startowałam w zawodach kolarskich. Ot wiosna i lato u nas krótkie a kalendarz wyścigów szosowych coraz bardziej rozbudowany.

Trzy zupełnie różne imprezy – dwa podobne dystanse, jeden o połowę krótszy.

W Toruniu jechałam po to żeby sprawdzić strategię żywieniową – olbrzymie zawody, piękna trasa, dobrze zabezpieczona. W Berlinie – realizowałam swoje marzenie urodzinowe i startowałam w Velothonie, a wczoraj pojechałam w wyścigu, bo był blisko domu i żal było nie wziąć udziału.

Lang Team Race – zacznę od dobrych rzeczy – bogaty pakiet startowy, dużo łazienek przed startem, przemiła i współpracująca na trasie koleżanka, sprawnie obsługiwany bufet z wodą (kubeczki nie bidony).


Teraz te gorsze – masę zamieszanie przy odbiorze pakietów startowych, system żetonów na wszystko (choć sam pomysł na żeton na posiłek świetny bo karteczka, kartonik na pewno by jazdy nie przetrwała, a plastikowy żeton i owszem), bardzo powolny start. Osób wcale nie było jakoś dużo a na trasę wyruszyłam 11.30, czyli będąc w 8 ostatnim sektorze, czekałam pół godziny na start. Trasa w ruchu częściowo zamkniętym. To znaczy dwa razy ostro hamowałyśmy bo nam auto wyjechało, raz pan policjant bronił nas przed chcącym rozjechać wszystko autem terenowym. Kilka trąbiących i zajeżdżających samochodów – to nie było ani bezpieczne, ani przyjemne. Pełne zamknięcie trasy to przywilej pierwszej grupy, do której nie da się dostać jadąc z ostatniego sektora!

Teraz o sektorze kobiecym – było nas dwadzieścia kilka dziewczyn. Nie jestem przekonana, czy to najlepsze rozwiązanie startowe. Jest nas tak mało, mamy różny stopień wytrenowania, różne założenia i wreszcie bardzo różne kategorie wiekowe. 

Dla mnie najlepsze są sekcje wyznaczone ze względu na planowaną średnia w wyścigu. Rozumiem zamysł startu w kategoriach wiekowych – pozwala to się ścigać z równolatkami, ale gdy grupy są takie małe to trudniej jest znaleźć peleton dla siebie.

Sam wyścig fajny, jak na taki organizowany blisko domu – wtedy odpadają koszty dojazdu, noclegu itp.

Za rok pewno też pojadę, licząc, że będzie nas, dziewczyn więcej.


Pakiet startowy - na bogato fot. D.Szymborska

Dojazdówka na/z zawodów


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz