31 maja 2018

Za ile to śniadanie? Za jakieś 30 kilometrów! [mapa trasy]



I tak całą drogę - uśmiechnięte i rozgadane fot. A.
-Jutro rano śniadanie?

-Tak!

-Tempo konwersacyjne.

-Jak rano się spotykamy?

-8.15 przy mostku zakochanych.

-Do zo.



Konkretnie, umówione.


Około 30 kilometrów w jedną, w tym sławny w Warszawie – Słomczyn hill, potem śniadanie w Konstancinie (Bułkę przez bibułkę) i z powrotem.


Idealna trasa by nadrobić zaległości co u kogo się dzieje! Do tego o tej porze, w wolny czwartek bardzo mały ruch samochodowy.


Tam gdzie to możliwe jazda ścieżkami rowerowymi, jedno niebezpieczne przejście przez 4 pasmową drogę przez przejście dla pieszych. Światełka mrugające na rowerze (tak, wiem, że psują wygląd roweru, ale może akurat mrugną komuś w oko i mnie nie przejedzie, gorzej jak je zamknie i rozjedzie….


Dla wszystkich chcących powtórzyć naszą wycieczkę kilka uwag. Trzy łazienki na trasie (stacja benzynowa BP, Bar Tandem, Stara Papiernia), kilka sklepów spożywczych (otwartych w Święta i niedziele) – można bez problemu uzupełnić bidony!



Licznik włączyłam przy Puławskiej (przejście podziemne przy Dolince Służewieckiej.


Profil trace

Droga powrotna

Profil trace

Chyba nie popatrzyłam w aparat...fot. A.

Omlet, sałatka i kolano i kask fot. D.Szymborska




2 komentarze:

  1. jak jeszcze kiedyś sporo jeździłam samochodem, głównie dojazdy z jednego miasta do drugiego, migające swiatla działały na mnie jak płachta na byka ;) ;) nie powodowały, że lepiej zauważalam rowerzystę, a tylko rozpraszały i odciągały uwage od szosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, dziwne, dla mnie widoczność na drodze jest ważna, i wydaje mi się, że lepiej "mrugać" i być zauważonym :)

      Usuń