8 listopada 2017

Jak trenować triathlon i pracować? Czyli logistyczne wydłużanie dnia

 On jest zadowolony, pewno zrobił właśnie trening....fot. D.Szymborska


Non stop działająca pralka, trenażer w salonie i zawsze spakowana torba w przedpokoju….te i inne działania wydłużające dzień…

Treningi w równym stopniu sprawiają radość co zabierają czas. Dla amatora triathlonu oznacza to, nie lada wyzwanie. Żeby trening był efektywny trzeba się na nim skoncentrować, a w świecie idealnym to najlepiej jest przystąpić do niego, gdy organizm jest wypoczęty. Różnica między światem idealnym a rzeczywistym jest taka, że mamy zabrane 8 godzin na pracę (można jeszcze dodać dojazdy, plus nadgodziny, końcówki projektów itp.).

Oto lista małych, ale działających sposobów na wydłużenie dnia. Wszystko to kwestia organizacji….

·      Spakowana torba – brzmi śmiesznie, ale szukanie płetw, lub okularków zabiera minuty, które można spędzić na basenie…dlatego ZAWSZE miejmy skompletowany i zapakowany sprzęt na trening. To ważne szczególnie rano….

·      Pranie na bieżąco – ubrania sportowe, techniczne, jak kto woli technologiczne mają to do siebie, że nadają się tylko na jeden trening – trzeba je prać po każdym użyciu. Pralki mają bardzo praktyczne programy – kilkunastominutowe programy – idealne do przeprania ubrań zaraz po ćwiczeniach. Dzięki czemu zawsze będziemy mieli „w co się ubrać” na kolejny trening…


·      Zaplanowane weekendy – dowcipy mówią, że triathlonista odpoczywa w poniedziałek, bo idzie…..do pracy. Jest w tym trochę prawdy, bo kiedy zrobić wyjeżdżenie i długie wybieganie, jak nie w weekend. Zła wiadomość jest taka, że nie ma wysypiania się w weekend. Dzięki porannym treningom zostanie nam czas dla rodziny i przyjaciół.

·      Poranne zorze – jeżeli wiemy, że będziemy mieli ciężki dzień w pracy to…..zróbmy trening przed jego rozpoczęciem. Korzyści dla nas – wykonana jednostka treningowa, dla współpracowników – spokojny kolega, lub koleżanka. Przecież mamy ograniczoną ilość energii więc nie będziemy się złościć….

·      Elastyczność – podmianki, modyfikacje – trenerzy tego nie cierpią. Plany treningowe są układane tak, że kolejność treningów ma znacznie. Jednak każdy trening jest lepszy od tego, który się nie odbył!

·      Trenażer, rolki – to z pewnością nie są wyrzucone pieniądze, jeżeli nie jesteśmy przekonani, to można wypożyczyć i sprawdzić jak to jest jeździć w salonie. Trenażer to bezpieczniejsze rozwiązanie, nie przejedzie nas auto gdy będziemy trenować po zmroku, nie wjedziemy w meblościankę (to może zdarzyć się, gdy trenujemy na rolkach). Dla mnie jest jeszcze jeden argument – nadrobienie wszystkich zaległości w serialach – nagle to my będziemy tymi, co widzieli „wszystko”. Można też przenieść się w wirtualną rzeczywistość i ścigać się na zgranych i sfilmowanych trasach. Dochodzi jeszcze możliwość rywalizacji – czyli wszystko co triathloniści uwielbiają!

·      Bieżnia – niektórzy mają albo duże domy albo bardzo wyrozumiałych sąsiadów. Bieżnie nie należą do cichych sprzętów. Wiem, bo sąsiad koleżanki miał taką w salonie – na szczęście miał słomiany zapał i dość szybko walenie zza ściany w rytmicznych odstępach ucichło. Znam takich co mają i sobie chwalą bieganie w garażu na przykład….

·      Plan A i plan B – dobra organizacja + dobre zdrowie = plan A.  Ten drugi jest po to by nasze treningi nie poszły na marne. Czasem trzeba skrócić dystans, zmienić datę zawodów – do tego potrzebny jest plan B (obyśmy go nie musieli realizować!).


Ps. U niektórych sprawdzają się dojazdy lub dobiegi do pracy. Jednak tutaj logistycznie bywa to skomplikowane – nie każdy ma prysznic w pracy czy strzeżony parking rowerowy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa