5 listopada 2017

Zilina – lokalne przysmaki, prosty obiad – Restauracia O2

Przepyszna zupa czosnkowa z grzankami i serem fot. D.Szymborska


Ostatnio coraz bardziej smakuje mi proste jedzenie, zależy mi na jakości składników, na tym by przygotowywane było od podstaw. By masło było masłem, a ser serem. Jakoś przestały mi imponować pianki, pudry czy inne modne udziwnienia. Szukam najprostszych smaków.

Zilina jest 4 co do wielkości miastem na Słowacji. Że Słowacja mała to i miast do największych nie należy. Jest rynek, zamek, ruiny, synagoga, muzeum i całkiem sporo restauracji. Na ulicach zaparkowane dobre auta, ludzie uśmiechnięci mimo deszczu.

02 – to restauracja rekomendowana przez tripadvisor. Super, akurat obok niej przechodziliśmy, prawdę mówiąc myślę, że i tak byśmy do niej weszli bo sporo stolików zajętych i ładnie wyglądała z zewnątrz. Przy okazji jak doczytałam jest w 10 najlepszych restauracji w Zilinie.

To nie jest fine dining, to miejsce gdzie się przychodzi na obiad – z siatkami pełnymi zakupów, po szkole na colę i kotleta, na randkę.

Menu długie, dodatkowo promocje dnia. Jest w czym wybierać.

Obsługa kelnerka jak z „Zaklętych rewirów”, biała koszula, specjalny pas z portfelem i notatnikiem….

Zamówienie – zupa czosnkowa – Cesankowa so sunkou a syrom i smażony ser – Syr pastersky, zemiaky s maslom.

Zupa czosnkowa przepyszna, grzanki genialne, ser cudownie roztopiony. Dopóki ją jadłam to wcale nie wydawała mi się zbyt czosnkowa. Gdy zrobiłam łyka piwa po jej skończeniu, uświadomiłam sobie, że zjadłam główkę czosnku albo więcej! Piekło!



Drugie danie to ser smażony ale nie taki zwykły – a panierce z ciasta piwnego a w środku jeszcze była szynka, pieczarki i marynowana papryka. Pysznie. A ziemniaczki prze smaczne! Do tego jeszcze buraczki i prosty, słowacki obiad zjedzony.

Smażony ser z panierce z piwnego ciasta z przepysznymi ziemniaczkami i buraczkami fot. D.Szymborska


Ogromnie mi się podobało w tej zwyczajnej restauracji. Ceny przystępne na tyle, że jest traktowana jako codzienna restauracja. Nie ma zadęcia, jest obiad. Ot tyle i aż tyle. Wszystko smaczne, miło i profesjonalnie podane, czasem nie trzeba niczego więcej. Materiałowy obrus, kelner, który umie przynieść kilka talerzy i robi wrażenie zadowolonego ze swojej pracy. Stali goście, zarezerwowane stoliki…

Chyba właśnie takich miejsc mi brakuje, nie ma fikuśności, ale też nie ma ceratowych obrusów. Jest dobra obsługa kelnerska ale nie ma wymogu bycia eleganckim. Jednym słowem O2 jest miejscem gdzie miło zjeść obiad. Tylko albo aż tyle.


Zupa 1.70, drugie 6.50, małe piwo 1.1E.

1 komentarz:

  1. lubię takie zwykłe restauracje z praktycznie domowymi obiadami :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa