13 lutego 2017

Pierogarnia Mandu Gdańsk Oliwa

Korańskie mandu z kimchi fot. D.Szymborska


Już kilka razy „nacięłam” się na reklamowane i polecane przez innych pierogarnie, jednak jak gdzieś usłyszę, że nowe miejsce, że dobre pierogi to…ryzykuję! 

Mandu w Gdańsku Oliwie zbyt nową restauracją nie jest, ba ma nawet swoją filię w centrum. Pierogarnia Mandu jest przytulnym miejscem z malutkim stoliczkami, serwowane są tutaj jak sama nazwa wskazuje pierogi, ale nie tylko te tradycyjne, ale również te z nazwy miejsca – koreańskie.

W karcie bogaty wybór, przez klasyczne gotowane, pieczone, słodkie po egzotyczne.

Wybraliśmy Mandu i Jiaozi. Swoją drogą ciasto to samo, sposób usmażenia również, na szczęście farsz i sosy różne!

Mandu w Oliwie to pierożki z mieloną wieprzowiną, tofu, kimchi, imbirem, porem. Podawane są ze sporą porcją „domowego” kimchi i sosem ponzu (bazą dla niego jest sos sojowy). Kimchi była ostra, mogłaby być jeszcze bardziej sfermentowana, ale z tą sałatką jest tak, że każdy przygotowuje ją trochę inaczej. Same pierogi dobre, podobało mi się, że nie były „flaczkowate” tylko porządnie wypchane farszem.


A to chińskie jiaozi z dodatkowo zamówioną kimchi fot. D.Szymborska


Jiaozi mają takie samo ciasto, i tak samo są smażone jak Mandu. Farsz to wieprzowina, grzyby mun, makaron sojowy, marchewka, kapusta pekińska i (podobno) szczypiorek, tego ostatnie nie wyczułam. Jiaozi podawane są z sosem limonkowym – ciekawa kompozycja smaku. W przypadku tych chińskich pierożków są one zdecydowanie bardziej warzywno makaronowe niż mięsne, na szczęście dalej mocno „wypakowane” farszem a ciasto mają chrupiące!

W Mandu można zamówić również wiele herbat, których sposób podania mnie zaciekawił – specjalne imbryczki, podgrzewacze, sitka – to już widziałam ale minutników dołączanych do każdego dzbanuszka to nie widziałam – różne mieszanki herbat mają różne czasy parzenia. Co chwilę słychać brzęczenie minutników – kolejna herbata jest już gotowa do picia!

Przez cały nasz obiad panie lepiły tylko klasyczne pierogi, a szkoda bo myślałam, że coś nowego "podpatrzę" fot. D.Szymborska


Obsługa miła, co ciekawe w tygodniu w porze już poobiedniej tłum, prawie wszystkie stoliki zajęte!


Wygląda na to, że odczarowałam złe fatum pierożkowe!

4 komentarze:

  1. Pierożki to ja jednak wolę w klasycznej - naszej polskiej wersji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja różnie :) byłam ciekawa tych chińskich innych od dimsum :) lubię pierogowe eksperymenty :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. ja też :) choć wciąż w domu nie udało mi się zrobić takiej z której byłabym zadowolona....

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa