16 lutego 2017

Pływalnia AM w Gdyni vs. Aquapark w Sopocie

Gdynia na górze, Sopot na dole....


Można porównywać? Pewno, tu i tu basen o długości 25m, tu i tu działają karty abonamentowe. W pierwszym wypadku piękna lokalizacja – przy samym morzu, w drugim troszkę dalej od słonej wody ale za to przy parku...

Gdynia, godzina 8.34, szatnia pływalni Akademii Morskiej. Ja: dzień dobry, ja na basen. Pani szatniarka: jest pani spóźniona o 4 minuty. Ja: nie jesteśmy w wojsku prawda? Pani szatniarka: W wojsku nie, ale w Akademii Morskiej, jest pani spóźniona o cztery i pół minuty. Nie tolerujemy spóźnień większych niż pięć minut.

Zdążyłam pokazać dokument ze zdjęciem i kartę lojalnościową. Dostałam kluczk do szatni. Popędziłam bo tutaj czas nie liczy się od odbicia chipa, tylko jest z góry ustalony – spóźniona cztery i pół minuty na starcie plus ekspresowe przebieranie i zostało mi 39 minut treningu. Tutaj pływa się po 45minut. Basen śliczny, czysty, głęboki (ze wieżą do skoków). Pustki, miałam swój tor. 

Gwizdek, wszyscy grzecznie wychodzą. Na murku siedzą panowie w granatowych kąpielówkach, jest też kilka pań. 

Idę pod prysznic. Słyszę prowadzącego zajęcia: Macie wielką przyjemność mieć zajęcia ze mną. Hip…. Panowie w granatowych kąpielówkach gromkim głosem wołają: hura, hura. Przez chwilę myślałam, że to taki żart i będą śmiechy i oklaski…..nie było…..


Sopot, godzina 16.13, kasa w Aquaparku. Kolejka, chłopak za mną nieśmiało pyta: wiesz jest promocja walentynkowa i jak wchodzą dwie osoby to jest taniej, to może razem? Ja: nie dzięki mam kartę i wejście w abonamencie

Tutaj mam 60 minut pływania w pakiecie, basen owszem 25metrowy ale ma tylko 3 tory, z tego na dwóch pływają szkółki a trzeci zatłoczony.

Dwa różne wodne światy. Nie wiem który bardziej mi się podobał, zdecydowanie lepiej trenowało mi się Gdyni, ale ilość obostrzeń, rygor i sztywne godziny to nie jest coś za czym przepadam. Aquapark to pluskające się maluchy i żabkarze dyrektorzy wszyscy na jednym torze… Jednym słowem przez wyjazd nad morze stęskniłam się za „normalnym” basenem…

Lubię baseny w innych miastach, cieszę się gdy mogę pływać w różnych miejscach.


W Berlinie zauroczył mnie i trochę przytłoczył basen olimpijski – TUTAJ, spodobał mi się starty basen z łaźnią – TUTAJ

W Londynie pływałam w centrum sportowym – TUTAJ, w Warszawie znam wiele basenów….może pora na przewodnik, bo basen basenowi nie równy…..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa