28 lutego 2017

5 przykładów jak NIE biegać wiosną!

Przedtreningowe selfie - wersja wiosenna!


1.    Nerwowe zamykanie drzwi do mieszkania, winda, trzaśnięcie drzwiami wyjściowymi z bloku i biegiem!!!! Bez rozgrzewki, bez zastanowienia, dobrze jak nie pod nadjeżdżający samochód!

Mięśnie potrzebują chwili by się rozgrzać, sportowcy rozgrzewają się zarówno przed biegiem maratońskim jak i sprintem, wiadomo, że im krótszy dystans tym dłuższa rozgrzewka.
Amatorzy też potrzebują rozgrzewki! To wprowadzenie organizmu w trening, to przeciwdziałanie kontuzjom! To konieczność!
Wiadomo, że zwłaszcza w tygodniu mamy mało czasu, gdy udaje się nam wygospodarować godzinę na trening to…chcemy zrobić jak najwięcej, tyle, że nie wolno nam pomijać rozgrzewki i rozciągania po treningu, tak wiem, że zostanie nam tylko 30minut biegania – ale gwarantuje, że będzie to dobrze wybiegany czas!

2.    Kurtka, bluza, bielizna termiczna, czapka, grube spodnie i rękawiczki – tak ubrani wyruszamy na trening przy temperaturze 12 stopni. Wracamy zmęczeni, wściekli i mega spoceni do domu….

NIE! Przegrzewanie jest straszne i może nawet uniemożliwiać trening, serio! Przecież nie może być miło i przyjemnie jak jest nam za gorąco! Takie bieganie to koszmar, pot po nas płynie nie dlatego, że tak ciężko ćwiczymy tylko dlatego, że tak idiotycznie się ubraliśmy! Od dwóch dni biegam w krótkim rękawku, dziś to nawet w leginsach ¾, owszem na czas rozgrzewki (patrz punkt 2) biorę sobie kurteczkę czy bluzę, którą mogę potem wygodnie zawiązać w pasie, coś cieplejszego przydaje się również w czasie rozciągania na końcu treningu. Biegacze, jest wiosna, jest ciepło! To, że na początku treningu nie jest nam zbyt ciepło to oznaka, tego, że dobrze się ubraliśmy – potem będzie jeszcze gorąco!

3.    Pierwszy trening w tym roku – to od razu dziesięć kilometrów, o może by jeszcze włożyć specjalne ciężarki na łydki, albo biegać z dwiema litrowymi butelkami wody w rękach?!

Nie żebym kogokolwiek odwodziła od trenowania, wręcz przeciwnie ogromnie się cieszę jak ktoś zaczyna swoją biegową przygodę. Tylko proszę z głową i spokojnie! Mięśnie muszę się nauczyć nowych zachowań, tak samo jak ścięgna i nasze serce! Nie ma lepszej metody niż ta oparta na małych kroczkach. Owszem nie będziemy mogli na „endo” pochwalić się pierwszym w sezonie dziesięciokilometrowym biegiem, ale za to nie doznamy kontuzji, a pierwszy trening przeplatany marszem nikomu ujmy nie przynosi, ba jest oznaką dojrzałego podejścia do biegania!

4.    Wszyscy na „open space” zapisują się na maraton, to ja też sobie opłacę wpisowe, bo jakoś specjalnie drogie nie jest. O to ten maraton w kwietniu! No i dlaczego nikt mi nie powiedział, że biegnie ten na „dziesięć” bo ja się na ten drugi zapisałem….

Nie wierzę w opowieści o tym, że można pobiec i ukończyć w zdrowiu maraton jak się do niego nie przygotowywało! Brak pokory z reguły kończy się poważną kontuzją! Czasem jest jeszcze gorzej, po przebiegniętym maratonie nie tylko „coś” boli, ale znika zainteresowanie bieganiem – wypalony biegacz ma dość tego męczącego sportu.
Tak jak przy rozpoczynaniu treningów sprawdza się metoda małych kroczków tak samo jest ze startem w zawodach – spokojne zwiększanie dystansu to najlepsze rozwiązanie!
Wreszcie – zgrzyt zębów – maraton jest jeden i jego długość jest stała w nowożytnym świecie – 42,195km! Nie ma maratonów krótszych, nie ma maratonów na dzisięć…NIE!

5.    Stop – selfie w windzie. Stop – selfie przed domem. Stop – snapik z trasy. Stop – filmik na insta z początku treningu. Stop – snapik pod słońce. Stop – insta ze sznurówkami ułożonymi w serduszko. Stop – selfi z butelką wody mineralej. Stop – wpis na FB.

Wiadomo, że social media zabierają dużo czasu. Samo zalajkowanie wszystkich aktywności naszego tysiąca znajomych trwa, a co dopiero gdy to my prowadzimy fanpage czy mamy konto na insta. Trening to trening – w czasie biegania chodzi o bieganie. Trzymam się zasady – fotka przed treningiem, ewentualnie po zrzut z zegarka jak trasa ciekawa/długa/szybka. Musimy wybrać czy chcemy trenować czy chcemy pokazywać jak trenujemy. Druga opcja oznacza, że spędzimy nawet półtorej godziny na dworze w poszukiwaniu dobrych ujęć a nie bieganiu….



Myślę, że nie pisałabym o tym gdybym: nie spotkała zapoconych i wściekłych biegaczy w te piękne dni, nie rozmawiała z sąsiadem, który zamierzał w weekend przebiec 10km po…5 miesiącach przerwy od treningów. Wreszcie nie wspominałabym o rozgrzewce gdyby nie sąsiadka, która na mnie wpadła na ganku bo tak pędziła pobiegać. Wreszcie jak biegałam 4 pętelki do co każde okrążenie spoglądałam na pięknie ubraną „biegaczkę”, która szukała idealnego ujęcia do selfie. Przebiegłam 9.1km a ona wciąż pstrykała…

11 komentarzy:

  1. Ten piąty punkt jest przynajmniej najmniej kontuzjogenny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewno, bo wcale nie wymaga treningu.....no chyba, że trenujemy selfie :)

      Usuń
  2. W życiu bym sobie nie strzeliła selfika z trasy - kto by chciał taką czerwoną gębę oglądać? :D Ale masz dużo racji w tym, co piszesz. Ja się wczoraj porwałam na pierwszy bieg od roku i bach, 5 km. Dzisiaj chodzę jakbym dopiero co z konia zsiadła. A rozgrzewka to podstawa, a wiem, że duzo osób ją omija - zarówno przed, jak i po treningu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież są filtry :) oj to życzę pokory w trenowaniu, to zawsze się przydaje! dobrze, że obyło się bez kontuzji :)
      rozgrzewka - trening - schłodzenie i rozciąganie to naprawdę pomaga uniknąć kontuzji :)

      Usuń
  3. Mądry tekst ale Kochana jeszcze jest zima całe 3 tygodnie więc niektorzy ubierają się po zimowemu :-) Pozdrawiam, zaczynam jutro :-)jak co roku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kalendarzowo to tak....ale za oknem inaczej :) na szczęście!!!! a weekend ma być 14-16 stopni!!! już doczekać się nie mogę!!!!

      Usuń
  4. Wyobraziłam sobie ten postój na selfie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. z tymi selfie to prawda! zawsze prawie spóźniam się na sobotni parkrun. ostatnio wstałam później, niż zwykle i zostało mi dobre 20 minut do wyjścia na ten wcześniejszy autobus. jak to możliwe? nie cykałam sobie selfie przedtreningowych, nie wrzucałam instasnapów, w ogóle nie ruszałam telefonu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja pierwsza przebieżka w tym roku jeszcze przede mną. Póki co uskuteczniam wiosenne spacerowanie. A takie porady , chociaż mogą brzmieć zabawnie czasem są na wagę złota:)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa