20 lutego 2017

Sake – instrukcja obsługi

Sake w opakowaniu "pod turystów" przypominającym beczkę, którą rozbija się z okazji świąt fot. D.Szymborska


Sprzed lat zapamiętałam bardzo drogie sake, które próbowaliśmy pić na wiele sposobów – na ciepło/zimno, samo/w potrawach/drinkach – żadna wersja nie była smaczna, tym bardziej ucieszyłam się z zaproszenia na panel degustacyjny tego japońskiego alkoholu.

Najpierw teoria, której uczyłam się od najlepszych z Hakutsuru czyli największego producenta sake w Japonii.

Że sake produkuje się z ryżu to wiedziałam, ale o pleśni – koji-kin nie wiedziałam zbyt wiele, o kobo czyli drożdżach również. A to dzięki tym dodatkom polerowany ryż przemienia się (w dużym skrócie) w sake.

Na smak i kolor sake składają się: woda – wiadomo, im smaczniejsza tym lepsza będzie sake, koji – ryż ugotowany na parze, do którego dodaje się pleśń i drożdże (kobo).

Delegacja producentów sake fot. D.Szymborska

Panelowe sake (brakuje tylko musującej Awayuki) fot. D.Szymborska


By napić się sake, wcześniej w fabryce lub manufakturze (istnieje 1600 miejsc w Japonii gdzie wytwarza się sake) trzeba: wypolerować ryż, wypłukać, namoczyć i ugotować na parze, dodać pleśń i drożdże, sfermentować (moromi), przefiltrować przy użyciu prasy, przelać do kadzi i w zależności od rodzaju sake przechowywać ją od kilku miesięcy do kilku lat by przelać do butelek.

Produkcja jest ciekawa, bywa prowadzona ręcznie od początku do końca, lub jak w dużych fabrykach zmechanizowana i uprzemysłowiona.

Sake może być przeźroczyste, może mieć kolor koniaku lub być mętne (brzydkie słowo bełt, nasuwa się na myśl). Można je pić zarówno na ciepło jak i na zimno, ba występuje również w wersji gazowanej – Awayuki.

Jakby tego było mało sake może mieć bardzo różną zawartość alkoholu. Jeżeli miałabym porównać do czegoś dzisiejszy panel degustacyjny sake to przypominało to porównywanie piw. Sake może być słodka, kwaśna, ba może przypominać koniak albo tonik. Nie spodziewałam się takiej różnorodności!

Pyszny lunch w restauracji Izumi fot. D.Szymborska



Z czym pić sake? Na pewno pasuje do dań kuchni japońskiej, myślę, że sprawdzi się również jako aperitif, co do pomysłów na łączenie z polskimi daniami to cóż dopiero poznaję ten japoński alkohol, więc nie czuje się jeszcze pewnie na gruncie foodparingu sake z potrawami..

10 komentarzy:

  1. Ciekawe, czy kiedykolwiek powstaną takie warsztaty, w których główną rolę będzie odgrywał bimber. Ale taki dobry, porządny, a nie berbelucha. I piszę to całkiem serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewno już są....ale ja jeszcze na takich nie byłam, jeżeli mogłabym wybierać to warsztaty o winie - tak, o piwie - pewnie też z ciekawości ale mocne alkohole....niekoniecznie. Zrobiłam nalewkę, bawiłam się w infuzję z tequili, to na razie mi wystarczy....więc chyba bimbrownikiem nie zostanę :)

      Usuń
    2. Napisałam bardziej w takim sensie, że sake jest swojego rodzaju produktem homemade, podobnie jak bimber. I liczę, że dożyję takiego dnia, kiedy państwo uwolni monopol na produkcję alkoholu. A warsztaty o piwie, bardzo ciekawe swoją drogą, są na każdym Warszawskim Festiwalu Piwa. Jest on organizowany dwa razy do roku - edycja wiosenna i jesienna (najbliższy będzie 6-8 kwietnia).

      Usuń
    3. oj myślę, że sake nie byłoby łatwo zrobić w domu, bo a) polerowanie ryżu - raczej niewykonalne w domowej kuchni, potem gotowanie na parze - do zrobienia, suszenie - też, ale nie wiem jak z dostępnością pleśni i specjalnych drożdży, nie wspominając o filtracji.... wydaje mi się, że dużo łatwiej zrobić domowe wino.....inna sprawa, jakiej będzie jakości.....o piwie się nie wypowiadam, a warsztaty o których piszesz brzmią ciekawie :) dzięki za informację :)

      Usuń
    4. Piszę o bimbrze w sensie "odpowiednika kulturowego" sake - w Japonii mają ryż i inne dodatki, my mamy ziemniaki, czy z czego tam kto potrafi wypędzić alkohol. Chodzi mi o coś, co jest nasze kulturowo, słowiańskie. Nie zamierzam robić sake w domu, bo mnie ani Japonia, ani jej kultura nie interesuje.

      Usuń
    5. oj to skodda, bo myślę, że warto poznać kulturę japońską, jest bardzo ciekawa, kilka razy przygotowywałam teksty i za każdym razem dowiadywałam się tyle nowych i ciekawych rzeczy :) a produkcja sake brzmi bardzo ciekawie, filmy w czasie spotkań też były interesujące, nie wspominając o smaku, zapachu...oczywiście nie każda sake mi smakowało, potrafią bardzo różnie smakować...

      Usuń
    6. Mam do czynienia z Japończykami na gruncie zawodowym, na szczęście rzadko i tyle mi wystarczy. Uważam, że nasza kultura ma o wiele więcej do zaoferowania, jest bogatsza i co najważniejsze - rozumiemy ją, bo jest częścią nas.

      Usuń
    7. oj to przykro mi, że nie masz szczęścia do współpracowników :) zgadzam się, że różnice kulturowe są ogromne, ale to właśni mi się podoba :) różnorodność :)

      Usuń
  2. Ja, jako wieka fanka Japonii będę ją mieć na mojej spóźnionej imprezie urodzinowej :d

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa