20 lipca 2017

Autoterapia mięśniowo – powięziowa – recenzja książki

Pięknie wydany poradnik jak wykonywać ćwiczenia ze specjalnymi piłeczkami fot. D.Szymborska


Fizjoterapia, masaże, leczenie bólu – to wszystko kosztuje, i to nie mało. Jedna wizyta u „fizjo” to wydatek rzędu stu złotych, a za 99.90 można kupić książkę Jill Miller i samemu się leczyć. Wszyscy, którzy doświadczyli kontuzji wiedzą, że leczenie jest czasochłonne i słono kosztuje. Miller przygotowała poradnik, który ma wyleczyć wszystkich!

Jak to zawsze bywa w przypadku takich poradników, trzeba jeszcze kupić specjalistyczne, licencjonowane piłeczki zaprojektowane przez Jill, po kilkanaście Dolarów do nabycia w Internecie.

Sposób przygotowania książki zachwyca – wprowadzenie w metodę autoterapii mięśniowo –powięziowej, potem bardzo starannie przygotowane zdjęcia jak wykonywać ćwiczenia.

Nie zabrakło „świadectw” pacjentów Miller, który autoterapia wyleczyła z wielu różnych chorób, którzy już nie odczuwają bólu, wrócili do normalnego życia i uprawiania sportu.

Książkę mam już kilka dni. Przeczytałam zalecenia, dowiedziałam się o osobach, które wyleczyły się z kontuzji dzięki Jill, wreszcie przejrzałam ćwiczenia, które jak wiadomo na zdjęciach przestawiających super wygimnastykowaną dziewczynę wydają się banalnymi. Cóż – nie są! Przekona się o tym każdy, kto spróbuje wykonać zadaną sekwencję ruchów! I tutaj moim zdaniem tkwi duży problem – ćwiczenia wykonywane nieprawidłowo mogą zaszkodzić…dlatego mocno sceptycznie podchodzę do takich poradników.

Po pierwsze – prawidłowe wykonywanie ćwiczeń, entuzjasta powie, że robi przed lustrem i koryguje swoją postawę, realista powie, że nie widzi swoich pleców i nie wie czy jego pozycja przypomina tą z ilustracji.

Po drugie – systematyczność. Są osoby, które kupują książki, płyty DVD z ćwiczeniami i….ćwiczą codziennie ale większości kończy się zapał po kilku dniach, bywają i tacy, którzy nawet nie rozpakują płyty z ćwiczeniami. Takie podejście nie leczy. Zarzucenie terapii też jest złe, wreszcie, ciężko samemu ocenić, czy jesteśmy już wyleczeni.


Krok po kroku - wiadomo na zdjęciach wygląda na bardzo proste, gdy przechodzimy do ćwiczeń to nie jest już tak łatwo....


Moim zdaniem to książka, która jest świetnym dodatkiem, jeżeli leczy nas fizjoterapeuta podzielający podejście do ciała Miller to zerkanie na ćwiczenia do pięknie wydanej książki pomoże nam trwać w grafiku rehabilitacji. Wreszcie jeżeli mamy możliwość spotkania z „fizjo”, który oceni prawidłowość wykonywania przez nas zalecanych przez Miller ćwiczeń to książka będzie bardzo przydatna!

Jednym słowem super książka, gdy jest dodatkiem do terapii prowadzonej przez sprawdzonego fizjoterapeutę!


Autoterapia mięśniowo – powięziowa, Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa