11 lipca 2017

Zioła dla smaku, zdrowia i urody – recenzja książki

Świetna lektura w wakacje, w spóźnionym pociągu.....fot. D.Szymborska


Coraz więcej koleżanek robi w domu kremy, część produkuje nawet mydła. Bo peeling z kawy i witaminy E to już wychodzi z mody. Teraz na topie są domowe, ziołowe kosmetyki. Podobnie jest z nalewkami – coraz więcej znajomych się licytuje jaką nalewkę nastawiło. Do tego fermentacja w słoikach i jesteśmy naprawdę na bieżąco z nowinkami. A zapomniałabym jeszcze o suszeniu ziół zebranych przy pełni księżyca..

Małgorzata Kaczmarczyk przygotowała przepisy na wszystko co najmodniejsze. Jej książka zawiera aż 150 receptur, autorka w większości sama wszystko sfotografowała – takie urocze rzeczy jak przykrywki słoików z innych, kupnych przetworów upewniają czytelnika, że Kaczmarczyk nie używa stokowych fotek, tylko sama przygotowuje ziołowe specyfiki.

Niewątpliwą zaletę tego poradnika jest wielość przepisów – od leczenia grzybicy przez smakową nalewkę, po wypieki ziołowych podpłomyków. Podoba mi się to, że nie jest to kolejna książka wydana przez blogerkę, w której przepisy mają 3 linijki i każdy coś takiego już dawno przygotował. Tutaj natomiast szaleństwem są składniki – pewno jak ktoś zajmuje się zielarstwem na co dzień to ma dostęp do tych wszystkich roślin, ale osoba, która z ziół to ma: 3 rodzaje bazylii, tymianek, oregano, 2 rodzaje mięty – wszystko w doniczkach na balkonie –zrozumie, że jej balkonowy ogródek nie jest żądnym zielarskim rajem.

Kaczmarczyk przygotowała tyle przepisów, tak by każdy znalazł coś dla siebie – to niewątpliwie zaleta jej książki – dzieli się swoją wiedzą. To co mnie nie przekonuje do gotowania według jej zaleceń to podejście do ilości składników i ich zamienników. Jedynie w przypadku kremów i kosmetyków stosuje, tak jak w cukiernictwie dokładne miary. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że podmiana z mąki pszennej na żytnią nie wpływa na smak dania! A autorka uważa inaczej. Pewno, że danie nawet może być jadalne ale raczej będzie miało inny smak…


Myślę, że ta książka przyda się początkującym miłośnikom zielarstwa. Na szczęście część przepisów w liście składników ma zioła dostępne czy to w sklepach zielarskich czy na polach. Z tymi ziołami zbieranymi przez zaangażowanego czytelnika to też może być problem, autorka w kilku miejscach ostrzega, że niektóre zioła wyglądają bardzo podobnie – te jadalne i te trujące. Pewno dlatego w wielu miejscach książki przeczytamy zastrzeżenia, że albo przygotowujemy daną miksturę na własne ryzyko, albo, że autorka nie bierze odpowiedzialności za to co będzie efektem finalnym naszych zielarskich przygód. Myślę, że to ważna uwagi – zioła są fascynujące, potrafią bardzo wspomagać organizm ale też potrafią mu zaszkodzić.


Zioła dla smaku, zdrowia i urody, Małgorzata Kaczmarczyk, Wydawnictwo Samo Sedno, Warszawa 2017


Czytanie w podróży ma to do siebie, że książka staje się pretekstem do rozmowy. Właśnie współpasażerka czyta, zachwyca się zdjęciami, robi zdjęcia przepisom, które chce wypróbować… Dlatego wciąż lubię papierowe książki, nie umiem się przekonać do czytników, wolę nosić nawet ciężkie książki, patrzeć na ich grzbiety, a tego wszystkiego nie daje mi wersja elektroniczna…

1 komentarz:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa