23 lipca 2017

Szosa jest kobietą – czyli RaphaW100 edycja ‘17

Takie selfie tylko po 112km w świetnym, babskim, szosowym towarzystwie!


Komercja? Pewno. Reklama? Na 100%. Mowa o Rapha Women’s 100K – czyli corocznej jeździe kobiet na dystansie stu kilometrów. To ten moment, że jadąc w babskim peletonie wiesz, że na całym świecie dziewczyny też są zmachane stukilometrową jazdą, że też plotkują, cieszą się swoim towarzystwem. Takiej mobilizacji by nie było gdyby nie marka Rapha, która wymyśliła, że raz w roku wszystkie dziewczyny, które przejadą 100km, dostaną specjalną naszywkę. Ja mam już dwie, każda z nich jest pamiątką babskiego peletonu….

Rano, było ciemno, padało. Brr. Wizja deszczu w twarz – bo jakoś nigdy nie pada tylko na plecy – przez 100km nie zapowiadała dobrego dnia. Pamiętałam jak rok temu przemokłam i przemarzłam (relacja TUTAJ), z drugiej strony mogło się wypogodzić i być tak super jak dwa lata temu (relacja TUTAJ).

Zbiórka w Dwa Osiem nad Wisłą. Mrzy, pada trochę mocniej. Stoimy pod daszkiem, rowery mokną. Wycieramy chusteczkami siodełka i ruszamy. Była nas prawie trzydziestka dziewczyn i 4 chłopaków „do pomocy” plus samochód z jedzeniem i panią fotograf.

Pada, jest ciemno, ja po raz kolejny zastanawiam się kiedy kupię sobie przeźroczyste szybki do okularów, bo te bardzo mocno przyciemnione średnio się sprawdzają w pochmurny i deszczowy dzień.

Leje. Błoto na twarzy, peeling z piasku na nogach i rękach. Do tego mega rwane tempo peletonu. Nic to jedziemy. Gdy tylko wyjeżdżamy z Warszawy przestaje padać!

36km przystanek na kawę, ciastko i fajkę, tak, tak kolarki palą i to sporo. „U Basi” – świetna kawa, super atmosfera. Ruszamy dalej, na mniej więcej osiemdziesiątym kilometrze przerwa na wizytę w spożywczaku – miły pan sprzedawca wpuszcza do sklepowej łazienki – napełniamy bidony i ruszamy. Słońce, pola, krowy, trochę aut bo niestety jedziemy też uczęszczanymi drogami.



Tyle rowerów "U Basi" nad Zegrzem fot. D.Szymboska

Kawa świetna, dziewczyny jeszcze chwaliły galaretki fot. D.Szymbroska


Yupi Warszawa, na liczniku stówa, jeszcze 12km do „bazy”. A tu peeling z piasku zmywa grad. Znów deszcz.

Dojeżdżamy do mety. Dużo emocji, dla niektórych dziewczyn była to pierwsza tak długa jazda, dla innych zwykłe niedzielne kręcenie, pewne jest to, że mimo złej pogody, byłyśmy razem i razem przejechałyśmy ponad sto kilometrów.

Dlatego, tak nie mam nic przeciwko takim komercyjny akcjom, promocji marki – jeżeli to wszystko oznacza dużo jazdy, super towarzystwo i świetną zabawę!

Jechałam po raz trzeci, w Warszawie była jeszcze jedna edycja, którą przegapiłam. Wiadomo termin wakacyjny, ale warto go wpisać do kalendarza bo to bardzo sympatyczne, babskie wydarzenie rowerowe!

Zestaw Rapha W100 - 2017 fot. D.Szymborska

30 minut do start - lekki deszczyk....fot. D.Szymboska



Dziękuję Karo za organizację, Marice za batoniki, chłopakom z Ośki za „obstawę” no i czekam na zdjęcia robione z bagażnika auta! Miło też było zobaczyć kolarskie miejsce nad Wisłą – Dwa Osiem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa