29 maja 2017

Szlak Tapas w Warszawie - dzień numer 1

Od góry od lewej: bycze jądra z boczniakami, sieja, łosoś, krokiety i szef kuchni z Sueno i ja fot. D.Szymborska


Dziś odwiedziłyśmy 4 z 15 barów, restauracji, które biorą udział w konkursie na najlepsze tapas. Od 1 do 15 czerwca w Warszawie będzie można w kilkunastu miejscach spróbować hiszpańskich, lub inspirowanych Hiszpanią tapas. Zasada jest prosta – tapa ma kosztować 15PLN i jest serwowana z kieliszkiem (lub butelką 0.2) cavy Segura Viudas lub piwem San Miguel.

Już drugi rok z rzędu mam przyjemność być w gronie testujących tapas blogerek, odwiedzamy restauracje, rozmawiamy z kucharzami a przede wszystkim próbujemy hiszpańskich przekąsek.

Dziś jadłam bycze jądra, krokiety, marynowaną sieję czy ciasteczka migdałowe – to co lubię w tapas to ich różnorodność. Szlak Tapas wiedzie przez różne dzielnice Warszawy, tak samo różne też są proponowane smaki….

Żeby było sprawiedliwie, zdecydowałam się opisywać tapas w kolejności ich zjadania….a jutro będę mogła wybrać 3 najlepsze, które będę mogła z czystym sumieniem i pełnym żołądkiem polecać!

U Rysia -  solona sieja


Nam podano cavę na kieliszki, a gościom idącym i zamawiającym tapas będzie serwowana w małych butelkach 0.2l fot. D.Szymborska

Dobra ryba i smaczne dodatki fot. D.Szymborska


Nigdy nie byłam U Rysia, ba nawet zrobiłam rachunek sumienia, ja żadnego Rysia nie znam…. To miejsce rybnych fanatyków, ale nie pachnie w niej jak smażalni. Lokal sympatyczny mimo, że w bardzo turystycznym miejscu – przy Marszałkowskiej. Pomysł na tapas bardzo smaczny i sprytny – z jednej strony słodkowodna ryba, czyi specjalizacja lokalu z drugiej hiszpańska cava i fikuśnie podane ziemniaki i marynowane warzywa.
Tutaj zrobimy najlepszy „biznes” jeżeli chodzi o ilość w stosunku do ceny, jeżeli chodzi o alkohol. Bo do tapy z sieją dostaniemy nie kieliszek a butelkę cavy (0.2l).
Sieja bardzo smaczna, jędrna i wyrazista ryba, modne obecnie marynowane warzywa też smaczne a „pring rolls z puree ziemniaczanym z odrobiną szczypiorku bardzo smaczne. Dobre tapa, które jak dla mnie staje się przystawką, jeżeli chcemy zamówić jakaś rybą z całkiem długiej karty.

Sol y Sombra – cymes

W środku hiszpański klimat, ogródku już nie...łosoś świetny, pasta z awokado wyborna ale ciasteczka nie porywały, tak samo jak kiełki.... fot. D.Szymborska


To takie miejsce, gdzie człowiek przez chwilę zapomina, że jest w Polsce. Serio. Meble, muzyka, atmosfera – prawdziwa Hiszpania! A potem zderzenie światów – w restauracyjnym ogródku jemy hiszpańskie oliwki i patrzymy na bloki z PRLu…
Tutaj fikuśne tapas – świetny marynowany w burakach łosoś, perfekcyjna buraczana kuleczka obsypana mąką migdałową i ciasteczka migdałowe. Te ostatnie cóż nie były najlepsze, a kiełki wydaje mi się, że już wyszły z mody i w Polsce i w Hiszpanii. Tutaj w ofercie tapasowej jest cymes z winem/piwem/cavą.

Zdrowa konkurencja – krokiety z hiszpańską szynką

Churpiące liście bazyli - punkt dla kucharza, krokiety - brak punktów, jeszcze dodatkowy punkt za miłą obsługę bo to też się liczy! fot. D.Szymborska


No cóż są miejsca, do których można zaadoptować hiszpańską kuchnię i takie, do których ona nie pasuje. W karcie ZK jest wszystko – naleśniki, obiady, jest i lada z lodami. W samym lokalu klima dziś zdecydowanie nie dawała rady, było duszno i gorąco. Obsługa bardzo miła a kucharz robi świetne chipsy z bazylii. Natomiast nad krokietami to jeszcze musi popracować. Dobra informacja, że ma na to kilka dni, bo Szlak Tapas zaczyna się 1 czerwca. Krokiety z beszamelem i szynką to wbrew pozorom trudne do zrobienia danie – nadzienie ma być płynne, szynka wyrazista a cieniutka skórka krokietowa chrupiąca. To dzisiaj się zdecydowanie nie udało. A szkoda bo ja za krokietami przepadam i zawsze je zamawiam jak jestem w hiszpańskim barze.

Sueno Tapas Bar & Restaurant – bycze kule z boczniakami

Trochę zmyłkowy jest wielki talerz, na którym podane jest kilka plasterków byczych jąder i boczniaków, zmieściłyby się na malutkim spodeczku, owszem byłoby mniej elegancko ale bardziej tapasowo. Do smaku uwag nie mam - było pysznie! fot. D.Szymborska


Tak, tak szef kuchni zdecydował się zaszaleć – bycze jądra (sprowadzane z Francji) podawane z boczniakami. Jak dla mnie podanie tapas w głębokim talerzu czyni z niego bardziej przystawkę niż przekąskę, którą powinno być. Ale narzekać nie będę bo tak zrobione bycze jądra były przepyszne! Tutaj dobra wiadomość dla tych, którzy nie piją alkoholu – bycze kule są serwowane z: winem (cava), piwem, lub lemoniadą (klasyczna albo mango).

Miałyśmy jeszcze jeść policzki z żabnicy w To i Tamto ale się nie udało.

Jutro odwiedzamy resztę restauracji, już się nie mogę doczekać, a zapowiada się bardzo ciekawie, będzie serwowany byczy ogon, dorsz, ośmiornica, krewetki, bycze policzki. Wygląda na to, że szefowie kuchni lubią wołowinę we wszelakiej postaci, ciekawa jestem na ile będą podążali w stronę hiszpańskich tapas a na ile zostaną w polskiej zakąskowej strefie. Myślę, że nie jest łatwo zrozumieć koncept tapas – odwiedzania kilku barów w czasie jednego wieczoru…jesteśmy przyzwyczajeni, że przychodzimy do jednej restauracji, no ewentualnie po kolacji idziemy do baru….W Hiszpanii jest inaczej, bary słyną z konkretnych tapas – do tego na tortillie, do innego na patatas bravas, w kolejnym rybne tapas i tak dalej….





1 komentarz:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa