11 grudnia 2016

Pokaż mi jaki masz ryż, czyli o japońska delegacja w mojej kuchni

Typowo polskie połączenie: buraki z bryndzą, dodatek rukoli jednak konieczny fot. D.Szymborska


Najpierw Bio-bazar z operatorem, fotografem, dziennikarzem i tłumaczką. Dawno nie byłam na tym ekotargu, zapomniałam o „klimacie” tego miejsca. Nie wiem co Japończycy sobie pomyśleli, z pewnością zwrócili uwagę na to, jak brudno jest w norblińskich fabrykach, może nie wszystko zauważyli bo hale niedoświetlone? Nie wiem, w każdym razie to nie było miejsce, które chciałabym żeby zostało uznane za typowy polski bazarek. Przekonywałam, że są też kolorowe i śliczne hale takie jak Koszyki czy Mirowska.

Ekipa z Japonii pewno zapamiętała miłych sprzedawców – opowiadali o produktach, uśmiechali się do kamery. Zdecydowanie byliśmy atrakcją.


Tutaj opowiadam o tym, dlaczego warto gotować w domu fot. pani tłumaczka


Potem, zgodnie z tym jak się umówiliśmy wcześniej, pojechaliśmy do mojej kuchni. Miałam przygotować coś szybkiego z typowo polskich produktów. Zdecydowałam się na kuleczki buraczane z bryndzą, podane na rukoli. Fotograf bardzo się ucieszył, bo obawiał się, że po doświadczeniach z fotografowaniem ukraińskiego jedzenie podam jakąś brązową zupę z wkładką. Docenił kompozycję kolorów.

Wyciągając, upieczone wcześniej buraki z lodówki dziennikarz zauważył japoński sos sojowy. Zachwytom i ukłonom nie było końca. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek tyle razy się ukłoniła jednego dnia. Starałam się nadążyć z odkłanianiem się, a że Japończycy kłaniali się co drugie słowo, a wywiad do krótkich nie należał….

Opowiadałam o tym co jemy, jak gotuję, potem padło trudne pytanie ile japońskiego ryżu mam w domu. Cóż zero. Kilka lat temu podjęłam jedną i nieudaną próbę przygotowania japońskiej kolacji. Byłam zdecydowanie nadgorliwa i posoliłam ryż japoński. Dzięki temu uzyskałam niejadalną białą, sklejoną masę. Z szafki kuchennej wyciągnęłam ryż do paelli, wytłumaczyłam jak się przygotowuje to hiszpańskie danie. Dolanie rosołu do ryżu wzbudziło niesmak u moich gości. Potem było tylko „gorzej” bo ryż basmati gotuję w mleku kokosowym z odrobiną soli i cukru. Ekipa taktownie się ukłoniła, by nie było widać min pełnych obrzydzenia.

Testu ryżu zdecydowanie nie zdałam. Natomiast sałatka, połączenie smacznie upieczonych buraków z kozią bryndzą i chrupką rukolą okazało się hitem. Zaimponowałam też sprawnością z jaką jestem w stanie wycinać kuleczki z buraków.


Na efekt naszego spotkania trzeba będzie jeszcze poczekać bo artykuł i materiał filmowy pojawi się w Japonii na przełomie stycznia/lutego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa