29 grudnia 2016

Groszkowe chipsy w pakiecie startowy czyli La Cursa dels Nassos 2016

Tyle dziwnego "dobra" w pakiecie startowym fot. D.Szymborska


Rok temu pisałam, że to najdziwniejszym pakietem był zeszłoroczny zestaw na bieg czerwonego nosa w Barcelonie. I co mam teraz napisać? Znów najdziwniejszy? A może trzeba się przyzwyczaić do tego, że tutaj w Katalonii w reklamówce wraz z numerem startowym dostaje się bardzo "ciekawy" zestaw produktów?

W Sylwestra pobiegnę sobie dziesięć kilometrów przez centrum Barcelony, będą podbiegi, zbiegi i mam nadzieję, że znów dopisze świetna atmosfera, tak jak w zeszłym roku (relacja TUTAJ).

Tym razem biuro zawodów znajduje się w hali sportowej, coś jak w Suszu, czy Wiązownej tyle, że stoisk mało, tak, że nazwa expo była zdecydowanie na wyrost. Do tego zamieszanie wielkie przy odbiorze numerów, takie przeciwieństwo tego jak wygląda organizacja biegów w Niemczech. Jak w Polsce, Niemczech czy Kraju Basków, wspólne jest to,  że biegacze do biura zawodów przychodzą….oczywiście w butach biegowych i potem „po mieście” chodzą z charakterystycznymi reklamówkami….

Zacznę od tego, czego w pakiecie nie było – agrafek – niestety, nic mnie nauczył brak agrafek i zwiedzanie pasmanterii w Poznaniu przed zawodami kolarskimi…..niby kupiłam ekstra zestawy i przypięłam je do torby, którą biorę na zawody, tyle, że jej z Warszawy nie wzięłam….więc nie mam czym przyczepić numeru do bluzeczki….dobrze, że mam kilka dni na: a) znalezienie agrafek, b) przyszycie numeru (zestaw hotelowy do szycia, to mam).

W pakiecie znalazłam:


·      Bluzeczkę – była zapowiadana, można było wybrać rozmiar, nie wiem, kto tutaj wybiera kolory, ale twarzowa to niestety nie jest…
·      Imienny numer – to zawsze bardzo mi poprawia humor – lubię widzieć swoje imię wydrukowane! Nie wiem czy kibice je zauważą, ale i tak się cieszę z pamiątki, tym bardziej, że medal nie będzie na mnie czekał na mecie,
·      Chipsy groszkowe – serio! Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje! Do tego to jest smaczne tylko bardzo kaloryczne – ponad 400kcal na 100g! Bezglutenowe! Rekomendowane jako zielona przekąska!
·      Sos do mięsa – żadna nowość – to już było w zeszłym roku,
·      Dwa lizaki – a co niech biegacz ma słodkości,
·      Żel do wtarcia w zmęczone nogi,
·      Ulotki, ciasteczka i izotonik,
·      Najważniejszy – chip do pomiaru czasu.

Będzie się działo w Sylwestra, biegnę towarzysko z uśmiechem i radością będę się cieszyć z tego, że mam możliwość zobaczyć Barcelonę z biegowej perspektywy! Bardzo lubię biegi w ostatni dzień roku, mam miłe wspomnienia z Krakowa (relacja z 2013 - TUTAJz 2012 TUTAJ, tutaj też mi się bardzo podobało rok temu…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa